Fot. Gazeta Wyborcza

Zupa zagraj (dziadowska zupa)

Przygotowanie:
Mieszkańcy Borów Tucholskich i okolic podają następujący przepis na zupę zagraj: Najpierw wkładało się obrane kartofle do wody, gotowało, potem robiło się zakruszki z mąki i wody – takie zacierki i wkładało się je też do zupy, razem zagotowało i okrasiło się takim „psst": na patelni roztopiło się tłuszcz lub parę szperek (boczek lub słonina) i z patelni wlewano to do zupy. Pamiętam smak tej zupy z dzieciństwa, była bardzo dobra. Produkty do zupy mieliśmy swoje, kartofle rosły na polu, każdy miał małe poletko, zboże też mieliśmy swoje. Do młyna się jechało ze zbożem, a wracało się z mąką. Okraszenie też było swoje, każdy chował świnie w gospodarstwie na własne potrzeby. Jak zabrakło boczku lub słoniny, to się „garbowało" skórkę z wędzonki, tzn. nożem się zeskrobywało tłuszcz i tym się krasiło zagraj. Dobre też były skwarki, jak się wlewało do zupy, to było słychać „psst". Na naszym terenie ta zupa była bardzo popularna, bo kartofle były podstawowym pożywieniem. Gotowano wtedy na „placie" opalanej drewnem w garnkach żeliwnych wpuszczanych w „platę". Do zagraju używano mąki żytniej, bo pszenna to była tylko na święta do kucha drożdżowego.


Uwagi:
Bardzo popularna była zupa zwana zagraj, czyli okraszony wywar z ziemniaków z zacierkami: Z ziemniaków przyrządzają Borowiacy (…) potrawę, zwaną „zagraj", powszechną także na Kociewiu pod nazwą „poreraj". Do rozgotowanych ziemniaków, których się nie zlewa, zakrusza się zacierkę „zaskwarzając" ją tłuszczem z wytopionego masła lub słoniny… (Ksiądz Bernard Sychta, „Kultura materialna Borów Tucholskich", 1947 rok).
Była to prosta, ale bardzo energetyczna potrawa, przygotowywana z produktów dostępnych w każdym gospodarstwie. Aby wzbogacić jej smak, gospodynie doprawiały zupę zagraj dodatkiem soli, liścia laurowego i ziela angielskiego. Niektórzy zalewali ją mlekiem lub śmietaną.
 


Trudność: Prosty