Aktualności

Problemy z BDO nie zniknęły z początkiem roku. Kłopot mają i przedsiębiorcy, i samorządowcy

Fot. Natalia Kłopotek-Główczewska
Fot. Natalia Kłopotek-Główczewska

W wyniku źle przygotowanych technicznie i chaotycznych prawnie działań Ministerstwa Klimatu (dawnego Ministerstwa Środowiska) przedsiębiorcy oraz urzędy marszałkowskie w całej Polsce zostały postawione w ekstremalnie trudnej sytuacji, która zagraża nie tylko działalności gospodarczej, ale nawet życiu i zdrowiu ludzi.

 

Tak zwany system BDO (Baza danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami), mający w założeniu ukrócić nieprawidłowości w gospodarowaniu odpadami, póki co stał się przyczyną paniki. Szczególnie wśród drobnych przedsiębiorców, straszonych milionowymi karami za brak wpisu do rejestru BDO.

Pod koniec grudnia ubiegłego roku ministerstwo zaczęło się co prawda wycofywać z najbardziej restrykcyjnych gróźb, złagodzono też w ostatnim momencie (30 grudnia 2019 roku) niektóre przepisy, ale mleko już się rozlało – urzędy marszałkowskie w całej Polsce zostały sparaliżowane tłumami fryzjerów, kosmetyczek i właścicieli niewielkich sklepów, którzy za wszelką cenę chcieli wypełnić i złożyć wnioski o wpis do rejestru w nadziei, że dzięki temu unikną kar i będą mogli bez przeszkód prowadzić swoją działalność. Wnioski, dodajmy wyłącznie papierowe (ewentualnie EPUAP), gdyż system elektronicznej wysyłki został uruchomiony 1 stycznia 2020 roku.

 

20 tysięcy wniosków w 31 dni

Tylko w grudniu ubiegłego roku do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego złożono około 20 tysięcy wniosków, które urzędnicy muszą teraz ręcznie wprowadzić do systemu. Tymczasem system ten nie przepracował jeszcze ani jednego dnia bez większej lub mniejszej awarii. W sposób permanentny nie działa również wiele funkcji podstawowych, takich jak wprowadzanie wniosków aktualizacyjnych czy korygowanie wpisów. Przedsiębiorcy z kolei skarżą się, że utworzona na potrzeby BDO strona https://rejestr-bdo.mos.gov.pl/ nawet jeśli chwilowo działa, to jest trudna w obsłudze i mało przejrzysta – a od 1 stycznia muszą za jej pośrednictwem prowadzić całą ewidencję odpadów.

– Trudne początki to normalna sprawa przy tak dużym przedsięwzięciu – mówi Marzena Sobczak, dyrektor Departamentu Środowiska i Rolnictwa w Urzędzie Marszałkowski Województwa Pomorskiego. – Owszem, to prawda. Dlatego można było to przewidzieć i nie wprowadzać nowopowstałego systemu równocześnie ze wszystkimi obowiązkami, strasząc jednocześnie zabójczymi dla niewielkiego przedsiębiorcy karami – podkreśla Sobczak.

 

A odpady czekają

Skutek tego jest taki, że przedsiębiorcy, którzy wytwarzają odpady niebezpieczne, nie mogą się ich w bezpieczny i legalny sposób pozbyć, gdyż urzędy marszałkowskie nie są w stanie nadążyć z wpisami. Tymczasem firmy odbierające tego typu odpady, bojąc się kar ze strony Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, nie chcą wywiązywać się z wcześniej zawartych ani zawierać nowych umów z podmiotami, które wpisu do rejestru jeszcze nie uzyskały.

 

Urząd robi, co może i przeprasza

Aby ograniczyć choć częściowo te problemy, w UMWP przesunięto na „front BDO" dodatkowych pracowników. Obecnie w te zadania zaangażowanych jest w sumie ponad 30 osób (jeszcze w listopadzie – 7 osób). W grudniu, w momencie eskalacji problemu, zostały otwarte dodatkowe punkty informacyjne, a urząd wydłużył godziny pracy. Dzięki temu żaden z tysięcy przedsiębiorców, którzy zjawili się w urzędzie przed i po świętach, nie został odesłany z kwitkiem. Każdy mógł zadać standardowe pytanie otwierające: „czy ja muszę wpisać swoją firmę" i wypełnić wniosek przy pomocy urzędnika. Sam wniosek, czyli 30 stron, 13 działów, ponad 30 tabel (oraz jedna w domyśle, bo ministerstwo „zapomniało" uwzględnić jej we wzorze) stanowił źródło stresu i frustracji. Pomoc każdemu, kto zgłosił się z wnioskiem do urzędu, to w sumie tysiące roboczogodzin spędzonych na rozmowach, wyjaśnieniach, poprawkach.

– W tym miejscu możemy tylko przeprosić tych, którzy nie mogli się w tamtym okresie do nas dodzwonić lub bezskutecznie oczekiwali na odpowiedź na maila – mówi Tadeusz Styn, zastępca dyrektora Departamentu Środowiska i Rolnictwa UMWP. – Żaden urząd marszałkowski nie był przygotowany na taką skalę wywołanego działaniami ministerstwa problemu – tłumaczy.

 

Przepisy wciąż się zmieniają

Warto przypomnieć, że nowe rozporządzenie W sprawie rodzajów i ilości odpadów, dla których nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji (Dz. U. z 2019 poz. 2531) wielu drobnych przedsiębiorców zwolniło z prowadzenia ewidencji, a co z tym się wiąże z obowiązku uzyskania wpisu. Dlatego właściciele firm, które wytwarzają np. niewielkie ilości odpadów opakowaniowych, budowlanych, oleju silnikowego czy świetlówek, mogą spokojnie prowadzić działalność i czekać na wpis, który nie będzie dla nich źródłem dodatkowych obowiązków, ale swoistą polisą na wypadek zwiększenia zakresu działalności.

Poza tym, w Sejmie trwają prace nad przyjęciem ustawy, na mocy której jeszcze do końca czerwca br. (a także później – w przypadku awarii systemu BDO) będzie możliwe prowadzenie ewidencji odpadów „po staremu" – za pomocą papierowych Kart Przekazania Odpadu. Ustawa ta ma wejść w życie z mocą od 1 stycznia 2020 roku.

 

Kłopoty potrwają jeszcze długo

– Ministerstwo Klimatu, nie informując na czas przedsiębiorców o wymyślonych w zaciszu gabinetów przepisach, nie przeprowadzając szkoleń z wypełniania wniosku, zmieniając prawo „w locie" oraz udostępniając z 2-letnim opóźnieniem niedziałający prawidłowo system informatyczny, doprowadziło do kryzysu, z którego skutkami przedsiębiorcy i urzędy mogą się borykać jeszcze długie miesiące – ocenia Mieczysław Struk, Marszałek Województwa Pomorskiego.

Wnioski spływające do urzędu marszałkowskiego pocztą na kilka dni całkowicie sparaliżowały biuro podawcze. Zdarzało się, że w morzu wniosków, które listonosz dostarczał do urzędu w dużych workach, utykała też inna wpływająca korespondencja: dokumenty, umowy, faktury.

Pomorscy urzędnicy obliczają, że wprowadzenie do systemu i weryfikacja wszystkich złożonych w grudniu ubiegłego roku i przesłanych pocztą wniosków potrwa nawet do maja lub czerwca, zwłaszcza, że wiele z nich wymaga przeprowadzenia postępowań wyjaśniających, gdyż są niekompletne lub nieprawidłowo wypełnione.

– Mamy nadzieję na zaangażowanie wszystkich organów i instytucji biorących udział w tworzeniu BDO w minimalizację zakresu i czasu trwania skutków tego kryzysu dodaje marszałek Mieczysław Struk. – Apelujemy przede wszystkim do Instytutu Ochrony Środowiska, który na zlecenie ministerstwa jest twórcą systemu informatycznego, o maksymalne przyspieszenie prac nad utworzeniem w pełni sprawnej jego wersji, a do Sejmu RP o niezwłoczne przyjęcie przepisów łagodzących skutki wcześniejszych nieprzemyślanych prawnie i organizacyjnie działań. Dzięki temu przedsiębiorcy będą mogli bezpiecznie prowadzić działalność, stopniowo wdrażając się do nowego sposobu prowadzenia gospodarki odpadami w swojej firmie – podkreśla Struk.

view szablon artykułu

Archiwum wiadomości

Opłaty środowiskowe i statystyka