Aktualności

„Mój dziadek oddał życie za polską szkołę”. Niezwykła historia rodziny Szroederów z Bytowa

Jaromir Szroeder przed Zagrodą Styp-Rekowskich w Płotowie
Jaromir Szroeder przed Zagrodą Styp-Rekowskich w Płotowie. Fot. Barbara Klein

Dokładnie 90 lat temu w Płotowie powstała pierwsza polska szkoła na ziemi bytowskiej. W okresie międzywojennym miejscowość ta była jednym z ważniejszych ośrodków, w którym Kaszubi walczyli o polskość. – Ta historia nie może zostać zapomniana – mówi Jaromir Szroeder z Muzeum Zachodniokaszubskiego w Bytowie.

 

Płotowo, to niewielka wieś leżąca w powiecie bytowskim. W lipca tego roku uroczyście obchodzono tam 90. rocznicę utworzenia polskiego szkolnictwa na ziemi bytowskiej.

 

Działały zaledwie kilka lat, ale były ogromnym osiągnięciem

Gdy po I wojnie światowej ważyły się kwestie przebiegu nowych granic, podjęte zostały starania o włączenie ziemi bytowskiej do odradzającej się Polski. Niestety, zgodnie z postanowieniami traktatu wersalskiego, miejscowi Kaszubi zostali oddzieleni od ojczyzny. W granicach państwa niemieckiego ich działalność zmierzała więc do zachowania własnej tożsamości. Powstawały koła zainteresowań, czytelnie, towarzystwa sportowe i śpiewacze. Prężnie działał Związek Polaków w Niemczech.

Bardzo ważne było także uruchomienie szkół, w których dzieci mogłyby się uczyć języka polskiego. Mimo niechęci niemieckiej administracji na ziemi bytowskiej powstały cztery takie placówki. Pierwszą polską szkołę otwarto 3 lipca 1929 r. w Płotowie, kolejne pojawiły się w Osławie Dąbrowie, Rabacinie oraz Ugoszczy. Było to ogromne osiągnięcie, jeśli chodzi o działalność Polaków zamieszkałych na terenie Niemiec. Głównymi działaczami zaangażowanymi w powołanie tej szkoły byli miejscowi patrioci, m.in. Jan Styp-Rekowski oraz Bernard Werra.

Szkoła w Płotowie w sumie działała trzy lata i w wyniku represji została zamknięta w 1932 r. Jedynie szkoła w Ugoszczy przetrwała do wybuchu II wojny światowej.

 

Dziadek też próbował założyć polską szkołę

W tamtym czasie próbowano jeszcze założyć polską szkołę w Kłącznie, w miejscowości, w której mieszkał Antoni Szroeder, aktywny działacz Związku Polaków w Niemczech. – Mój dziadek zbudował tę szkołę, ale nigdy nie została ona uruchomiona. Po prostu, nauczyciel nie otrzymał zezwolenia od władz na przyjazd i pracę w tej szkole – mówi Jaromir Szroeder, kierownik Działu Etnograficznego w Muzeum Zachodniokaszubskim w Bytowie. – W końcu budynek został spalony. Było to celowe podpalenie. Nigdy nie wykryto sprawcy, ale wiedziano, że był to jeden z działaczy niemieckich.

Przez cały okres międzywojenny na ziemi bytowskiej prześladowano kaszubskich patriotów. Wielu z nich zostało później zgładzonych w obozach koncentracyjnych oraz hitlerowskich katowniach. – Mój dziadek oddał życie za polską szkołę. Ze względu na swoją działalność, w sierpniu 1939 roku został najpierw wydalony w głąb Niemiec, a następnie osądzony i skazany na śmierć. Wyrok przez ścięcie na gilotynie został wykonany 1 kwietnia 1943 roku w berlińskim więzieniu Moabit – wspomina Jaromir Szroeder. – Jednocześnie zostało skonfiskowane całe gospodarstwo dziadka. Została babcia z dwanaściorgiem dzieci. W trakcie wojny nie było im łatwo, ale dzięki pomocy rodziny udało im się przetrwać.

 

Dzięki pracy ojca powstało muzeum

Jednym z tych dzieci był Stanisław Szroeder, uczeń dawnego Gimnazjum Polskiego w Kwidzynie. Jak opowiada Jaromir Szroeder: – Po wojnie tato został nauczycielem w szkole podstawowej w Studzienicach. Potem podjął pracę w rodzinnym Kłącznie, w tym samym budynku, w którym przed wojną była szkoła niemiecka. To właśnie do tej szkoły uczęszczał jako dzieciak.

W dorosłym życiu Stanisław Szroeder brał czynny udział w uruchomienia Muzeum Zachodniokaszubskiego w Bytowie. Pierwsze zabytki etnograficzne, zbierane z okolicznych wsi, przez wiele lat przechowywane były w dwóch pomieszczeniach budynku szkoły w Kłącznie. – Kiedy w 1979 roku zostało otwarte Muzeum Szkoły Polskiej w Płotowie, jako nowy oddział muzeum z Bytowa, ojciec dostarczył z rodzinnego archiwum wiele cennych dokumentów. Do dziś znajdują się one na tamtejszej wystawie – zaznacza Jaromir Szroeder.

Obecnie muzeum w Płotowie posiada w swoich zbiorach informacje o działalności polskich szkół w powiecie bytowskim, w tym świadectwa uczniów, zeszyty, podręczniki, dzienniki szkolne, jak również cenne pamiątki po działaczach Związku Polaków w Niemczech. Ponadto w budynku, w którym przed wojną odbywały się pierwsze zajęcia po polsku, podziwiać można salę lekcyjną z epoki.

 

Znana wokalistka w muzykalnej rodzinie

– W naszej rodzinie pamiętamy o tym, czym zasłużył się mój dziadek, co robił mój tato. To taka rodzinna misja – tłumaczy Jaromir Szroeder, który jest także ojcem dwóch synów i dwóch córek. Jedna z nich to znana polska wokalistka Natalia Szroeder. – Natalka kontynuuje tradycje kaszubskie, została wychowana w duchu poszanowania dla rodziny, historii, tradycji i kultury kaszubskiej. Zawsze podkreśla, skąd pochodzi, i jest dumna z tego, kim jest – dodaje.

Ogólnie rodzina Szroederów to osoby związane z muzyką. – Muzyka towarzyszyła nam od maleńkości. U nas w domu bez muzyki i bez śpiewu nie wyobrażano sobie życia. Obowiązkowo śpiewaliśmy przy rodzinnych spotkaniach, ale także angażowaliśmy się w dodatkową działalność artystyczną czy uczestnictwo w zespołach muzycznych, na przykład w teatrze Dialogus lub zespole ludowym Modraki, prowadzonym przez mojego teścia – wylicza Jaromir Szroeder.

view szablon artykułu