Do rejsu panie przygotowały się perfekcyjnie. Stwierdziły, że bez dobrej kawy nie będą rozpoczynać dnia, więc zabrały ze sobą ekspres. Chcą jeść po królewsku – wzięły więc mikser i same przygotowują posiłki, np. pancakesy czy jajecznicę z pomidorami i szczypiorkiem. Ciekawe, jakie jeszcze przysmaki będą gościć na stole i czy druga ekipa żeńska, która już jutro wprowadzi się na łódź, też zabierze ze sobą urządzenia ułatwiające i uprzyjemniające rejs?

 

Wygodne życie żeńskiej załogi

Załoga damska zgodnie twierdzi, że na houseboacie jest wygodnie i że w trakcie rejsu można wyglądać modnie – panie mają koszulki z napisem Żuławianki, a marszałek województwa pomorskiego, poza tym że przywiózł ze sobą pysznego łososia, to przekazał również kurtki żeglarskie Pętli Żuławskiej. Trzeba przyznać, że w czerwieni panie wyglądają pięknie.

Nie obyło się też bez przygód, o których można przeczytać na stronie Radia Gdańsk. Na wodach Zatoki Elbląskiej pojawiły się problemy z silnikiem, który zaczął krztusić się błotem i nie pracował poprawnie. Spokój, doświadczenie i – jak napisały – zimna krew pani kapitan pozwoliły wyjść z tych kłopotów bez szwanku.

 

Załoga męska i walka z jętkami

Panowie na Zalewie Wiślanym musieli zmierzyć się z plagą jętek, która zaatakowała ich houseboata. Owady opanowały całą jednostkę łącznie z załogą. Dziennikarze rozprawili się z nimi, a przy okazji stwierdzili, że wybierając się w taką podróż, można nie zabrać wielu rzeczy, ale preparaty owadobójcze muszą być obowiązkowo na każdym pokładzie. Dzięki relacjom z rejsu, można się dowiedzieć, że jętki upodobały sobie wodne akweny. Żyją tylko jeden dzień, a ich jedynym celem jest rozmnażanie się. Na szczęście, są uciążliwe tylko kilka dni w roku.

 

Śluzowanie

Męska załoga miała okazję zmierzyć się ze śluzą w Michałowie na Nogacie. Panowie opisali swoje doświadczenia i udzielili porad dla wodnych turystów, którzy będą pokonywać tę drogę wodną albo korzystać z innych śluz na kanałach i rzekach. Okazuje się, że śluzowanie nie zawsze jest proste. Wystarczy, że wodniak za bardzo się pospieszy lub powstanie silny podmuch wiatru wywołany otwarciem wrót śluzy, a kłopoty ma zapewnione. Panowie niejeden raz pływali po wodach Pętli Żuławskiej, kapitan jest zapalonym i doświadczonym wodniakiem, więc dobrze poradzili sobie ze wszystkimi pułapkami i niespodziankami. Choć – jak sami z siebie się śmieją, śluzowy obserwował ich z uwagą i stwierdził, że takich akrobacji nie widział.

 

Podsumowanie

Kolejne dni rejsu, następne doświadczenia i przygody, czasami również nieprzyjemne. Ale gdyby każdego z uczestników zapytać, czy nie żałuje udziału w takim przedsięwzięciu, z pewnością odpowie, że absolutnie nie. Mówią to za każdym razem, gdy podczas relacji łączą się ze studiem w Gdańsku. Więcej opowiedzą o swoich przygodach już w sobotę, 20 maja (pocz. o godz. 9.00) na Przystani Żabi Kruk w Gdańsku.

 

Zobacz: