Zatokę Gdańską w ten weekend opanują klasyczne żaglówki z drewna i ze stali. Zlot Jachtów z Duszą

Fot. Grzegorza Stasiak / mat. prasowe
Fot. Grzegorza Stasiak / mat. prasowe

W zlocie weźmie udział ponad 300 żeglarzy na 40 jachtach o klasycznych konstrukcjach, które zaprezentują się podczas specjalnej parady na wodach Zatoki Gdańskiej. Będzie można je podziwiać z Bulwaru Nadmorskiego w Gdyni między 11 a 13 października, zwiedzać oraz wziąć udział w koncercie szantowym.

 

Zlot Jachtów z Duszą Próchno i Stal odbywa się już po raz 11.

 

Zlot dla miłośników żeglarskiej klasyki

Główną ideą organizowanego od 2009 roku zlotu jest przypominanie o szczególnym uroku żeglowania na jachtach o klasycznych konstrukcjach. W dobie jachtów laminatowych, starzejące się, kosztowne w utrzymaniu jednostki o drewnianych czy stalowych kadłubach znikają.

By je zobaczyć, warto wybrać się do gdyńskiej mariny, gdzie przy Falochronie Wschodnim będzie gościła flotylla Próchna i Rdzy. Popołudniami jachty będzie można zwiedzać, a żeglarze opowiedzą historie poszczególnych jednostek. Natomiast w sobotę, 12 października jachty wypłyną na paradę wzdłuż Bulwaru Nadmorskiego do mola w Sopocie, by zaprezentować się pod pełnymi żaglami.

Fot. Grzegorza Stasiak / mat. prasowe

Wszyscy będą też mogli wziąć udział w koncercie szantowym zespołu Old Marines, który odbędzie się w hangarze Yacht Klubu Stal w Gdyni w sobotę, 12 października o godz. 19.00. Po koncercie będzie można spróbować swoich sił w tradycyjnych konkurencjach marynarskich, takich jak przeciąganie liny czy siłowanie się na rękę.

 

XI Zlot Jachtów z Duszą. Próchno i Rdza

  • 11-13 października 2019 roku, piątek-niedziela
  • Basen Żeglarski / Bulwar Nadmorski
  • Gdynia
  • wstęp wolny

Wybrane jachty zlotu

 

STOMIL

Stomil to zbudowany w 1977 roku jacht typu Draco. Niespełna trzynastometrowa jednostka o lekkim, diagonalnym poszyciu zaprojektowana została przez Edwarda Hoffmana z myślą o żegludze regatowej. Stomil szybko zaczął startować i zajmować dobre miejsca w europejskich regatach. Po przetarciu szlaków, w latach osiemdziesiątych dołączył do międzynarodowej flotylli regatowej Operation Sail – poprzedniczki dzisiejszych regat The Tall Ship Races.

W szarych latach PRL już same starty w oceanicznych regatach były sukcesem, tymczasem w 1984 roku w etapie regatowym na trasie z Francji do Kanady Stomil zajął III miejsce w swojej klasie. Dwa lata później, zmagając się z ciężkimi awariami, dotarł spóźniony do Nowego Jorku – jednak dzielność jachtu i wytrwałość załogi zapadła w pamięć organizatorom. Oficjalne zaproszenie dla Stomila na odbywającą się w 1988 w Australii Operację Żagiel było oczywistością i w czerwcu 1987 roku jacht wyruszył w dwuletnią wyprawę dookoła świata. Dotarłszy do Australii, Stomil wziął udział w regatach Sydney-Hobart. Do Polski wrócił po ponad 2 latach i 2 miesiącach żeglugi i przebyciu ponad 41 tysięcy mil. Okołoziemska wyprawa została nagrodzona Srebrnym Sekstantem.

Niestety we wrześniu 1991 roku skończyła się dobra passa Stomila: wracając do Świnoujścia w wyniku błędu załogi jacht wszedł na mieliznę i poważnie uszkodził rufę o falochron. Odholowany do Szczecina, przez lata czekał na remont. Dopiero w 2005 roku trafił w ręce nowego właściciela – pasjonata, który podjął się jego odbudowy.

 

RADOGOST

Niespełna dziesięciometrowy Radogost to prawdziwa perła w tegorocznej flocie zlotu: zbudowany w 1939 roku przez Leona Tumiłowicza jacht typu „Konik Morski" przetrwał wojenną zawieruchę i w 1949 roku trafił do Szczecina. Przez dziesięciolecia pływali na nim żeglarze LOK-u, aż w 1992 roku sprzedano go w prywatne ręce. Oznaczało to zasłużony, pieczołowity remont, który jak zwykle w przypadku jachtów drewnianych trwał długie lata. Radogost wrócił na morze dopiero w 2002 roku i od tej pory dziarski osiemdziesięciolatek żegluje z powodzeniem po Bałtyku.

 

HETMAN

Zbudowany w 1936 roku w niemieckiej stoczni Abeking&Rasmussen Hetman to blisko szesnastometrowa, mahoniowa jednostka zaprojektowana jako niezwykle szybki jacht regatowy. Już wiosną 1937 roku, uczestnicząc pod banderą Oficerskiego Yacht Klubu w regatach Gdynia – Visby, pierwszy przepłynął linię mety. Powtórzył ten wynik w drodze powrotnej na trasie Visby – Gdańsk, zostawiając za rufą trzy załogi polskie, pięć gdańskich i dwie niemieckie. A to był dopiero początek jego sukcesów.

Wojnę Hetman przetrwał w Travemunde. Odnaleziony w 1945 roku powrócił do Polski i był pierwszą jednostką, na której po wojnie szkolono żeglarzy. W 1948 roku został oficjalnie mianowany Jachtem Prezydenckim. Pod opieką marynarzy z Morskiego Ośrodka Sportów Wodnych Marynarki Wojennej (obecnie: Ośrodek Szkolenia Żeglarskiego MW) w Gdyni Hetman odbył wiele pięknych rejsów po morzach Bałtyckim i Północnym. I mimo upływających lat długo zaliczał się do ścisłej czołówki polskich jachtów regatowych – w latach 1958-1974 sześciokrotnie został zdobywcą Błękitnej Wstęgi Zatoki Gdańskiej.

W 2015 roku Hetman wrócił na wodę po generalnym remoncie, w trakcie którego wymieniono naruszone zębem czasu elementy jego drewnianej konstrukcji.

 

GEDANIA

Gedania będzie największym z jachtów biorących udział w tegorocznej edycji zlotu Próchno i Rdza. Jej historia rozpoczęła się w 1974 roku, gdy dla Jacht Klubu Stoczni Gdańskiej rozpoczęto budowę szkunera sztakslowego projektowanego z myślą o polarnych wyprawach. Już rok później świeżo zwodowana Gedania pod dowództwem kpt. Dariusza Boguckiego wyruszyła na wielką wyprawę, której trasa – po raz pierwszy w historii – zaprowadziła ją za Północne i Południowe Koło Polarne.

W 1981 roku jacht dowodzony przez kpt. Wojciecha Wierzbickiego odbył wyprawę naukowo-sportową „Spitsbergen ‘81". W czasie tego rejsu „Gedania" jako pierwszy polski jacht opłynęła Spitsbergen ze wschodu na zachód. Trzy lata później w ramach Operation Sail '84 Gedania wyruszyła do Kanady i na wielkie Jeziora Ameryki Północnej. Kolejną wielką wyprawę na pokładzie Gedanii zorganizowano w 1986 roku, kiedy jacht wyruszył w dwuletnią wyprawę dookoła świata.

Po blisko 15 latach intensywnej żeglugi po wszystkich morzach świata Gedania potrzebowała remontu. W 1989 roku klub podjął prace przygotowawcze, ale wiatr historii sprawił, że na wszelkie prace remontowe zabrakło i środków i ludzkiego zaangażowania. Porzucony kadłub niszczał aż do 2002 roku, gdy to, co pozostało z jachtu, odkupił Sail Training Association Poland – armator żaglowca „Pogoria". Wtedy rozpoczęto gruntowną przebudowę Gedanii i przedłużono ją do ponad 23 metrów – czyniąc z niej niezwykle komfortową jednostkę.

 

INATIZ

W przeciwieństwie do większości zlotowych jachtów, historia Inatiz rozpoczęła się stosunkowo niedawno. W 2001 roku Chris, brytyjski weteran kilku wojen, przeszedł na zasłużoną emeryturę, którą chciał spędzić żeglując po najdalszych zakątkach świata. Marzył mu się jacht z jednej strony tak mocny, by sprostać nawet najtrudniejszym warunkom, z drugiej strony jasny, przestronny i wygodny... A że trudno znaleźć idealny jacht, postanowił taki zbudować, inwestując przede wszystkim w bezpieczeństwo: sprawdzona konstrukcja Bruce'a Robertsa, wzmocnione blachy, 5 w pełni wodoszczelnych przedziałów, odporny na awarie silnik i mało zawodne systemy hydrauliczne. Ponadto dwa systemy ogrzewania, zamknięta sterówka i opalany drewnem kominek w mesie!

Przygotowany do żeglugi polarnej jacht w 2006 roku wyruszył w swój pierwszy rejs – na Morze Śródziemne. Korzystając z ciepłego klimatu i uroków małych portów, pierwszy opiekun Inatiz coraz dalej odsuwał plany żeglugi w chłodne rejony. Wreszcie w 2015 roku w Grecji zdarzył się wypadek, który na dobre je wykluczył: wchodząc na maszt, by wymienić wiatromierz Chris, spadł na pokład. Poważna kontuzja odebrała mu możliwość samodzielnego prowadzenia jachtu. Mimo to wciąż nie mógł rozstać się ze swoją „Tizzy".

Dopiero wiosną tego roku znalazł się ktoś, kto szczerze zachwycił się Inatiz i przekonał Chrisa, że najwyższa pora dać jej szansę zrealizować te marzenia, dla których powstała – w końcu zabrać ją na daleką północ. Inatiz zyskała nowych opiekunów i na razie przeniosła się do Gdańska.

view szablon artykułu