Aktualności

Znani polscy aktorzy mówią po kaszubsku. Na „Kamerdynera” czeka nie tylko Pomorze [WYWIAD Z REŻYSEREM]

Premiera filmu już 11 września 2018 r. (podczas pokazu specjalnego w Warszawie), a wcześniej – 5 września – ukaże się książka na podstawie scenariusza. Film „Kamerdyner
Premiera filmu już 11 września 2018 r. (podczas pokazu specjalnego w Warszawie), a wcześniej – 5 września – ukaże się książka na podstawie scenariusza. Film „Kamerdyner" będzie walczył o Złotego Lwa w Konkursie Głównym na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Obraz wejdzie do kin 21 września 2018 r. Fot. Natalia Kłopotek-Główczewska

To jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów ostatnich lat. Zwłaszcza na Pomorzu. Zobaczymy mieszkających tu Kaszubów, Polaków i Niemców na tle dwóch światowych wojen. Reżyser Filip Bajon zaangażował znakomitych artystów – od Janusza Gajosa po Korteza.

 

Głównym wątkiem jest miłość prostego, kaszubskiego chłopaka do córki magnatów niemieckich. Wszystko zaczyna się w 1900 r. i toczy się na Kaszubach. Mezalians oplata wielka historia. Od czasów zaborów, przez wojny światowe, po wkroczenie Armii Czerwonej – w sumie obejmuje 45 lat. Czy dzięki temu filmowi widzom uda się zrozumieć, jak skomplikowane były na Pomorzu relacje polsko-kaszubsko-niemieckie?

 

Pierwszy taki film od lat

Kaszubski chłopiec po śmierci matki zostaje przygarnięty przez pruską arystokratkę Gerdę von Krauss. Ojcem chrzestnym chłopca jest kaszubski patriota Bazyli Miotke (Janusz Gajos), który podczas konferencji pokojowej w Wersalu walczy o miejsce Kaszub na mapie Polski, a potem buduje Gdynię. Traktat wersalski sprawia, że von Kraussowie tracą majątek i wpływy. Bohaterowie czują, że świat, który znali, wkrótce diametralnie się zmieni. Wśród żyjących obok siebie Kaszubów, Polaków i Niemców narasta niechęć i nienawiść. Wybucha II wojna światowa. W Lasach Piaśnickich naziści dokonują mordu na ludności cywilnej – pierwszego ludobójstwa tej wojny.

Film opowiada o świecie, którego już nie ma, o zakazanej miłości na tle narastającego konfliktu między kaszubskimi i niemieckimi mieszkańcami tych ziem. – Scenariusz dał mi możliwość zrobienia filmu epickiego, a więc gatunku filmowego, który od dawna jest nieobecny na naszych ekranach – mówi reżyser Filip Bajon. – Film to historia dwóch historycznych antagonistów: Kaszuba Bazylego Miotke i hrabiego Hermanna von Kraussa. Z racji miejsca zamieszkania musieli żyć we w miarę przyjaznej koegzystencji, którą powoli niszczyła wielka historia, na co nie mieli wpływu – wyjaśnia Bajon.

 

O pracy nad filmem opowiada reżyser Filip Bajon.

 

Kaszubi mówią po kaszubsku

Szczególnego znaczenia nabiera opracowanie planów zdjęciowych z wykorzystaniem oryginalnych elementów geograficznych charakterystycznych dla regionu oraz przygotowanie elementów scenograficznych, które ukazują walory etnograficzne województwa pomorskiego. Świetnie wykorzystano unikatowe elementy kultury Kaszub. Sceny plenerowe kręcono m.in. w Gdańsku, Helu, Pucku, Piaśnicy, Wejherowie, Karwii, ale też na Mazurach, w Łężanach k. Olsztyna, Galinach, Widrynach i w Warszawie.

Dodatkowym atutem dzieła jest wykorzystanie języka kaszubskiego jako jedynego języka grupy etnicznej w Polsce, który ma status języka regionalnego. Aktorzy, którzy grają Kaszubów, mówią po kaszubsku.

 

W roli głównej – Pomorze i jego mieszkańcy

Film jest szczególnie ważny dla Pomorza. Nie tylko ze względu na miejsce akcji i bohaterów posługujących się kaszubskim. Przede wszystkim jest pierwszym dziełem, które próbuje ukazać historię tej części Polski.

Do sieci już trafił teledysk do piosenki „Stare drzewa", w którym można zobaczyć fragmenty filmu. Tekst i muzykę stworzył Kortez, jeden z najbardziej popularnych polskich piosenkarzy. Producentami filmu są Olga Bieniek i Mirosław Piepka, a mecenasem został samorząd województwa pomorskiego.

Scenariusz wspólnie stworzyli Mirosław Piepka i Michał Pruski oraz historyk Marek Klat. W obsadzie, oprócz Janusza Gajosa, zobaczymy m.in. Kamillę Baar, Mariannę Zydek, Sebastiana Fabijańskiego, Borysa Szyca.

view szablon artykułu