Aktualności

Wakacje nad wodą? „Bezpieczeństwo to ostatnia rzecz, o jakiej myślimy, planując urlop” mówi ratownik WOPR

Maciej Dziubich
Maciej Dziubich, prezes Zarządu Sopockiego WOPR. Fot. Aleksandra Chalińska

Według statystyk policyjnych, do kwietnia 2018 r. w województwie pomorskim utonęły już 23 osoby, a w całym kraju aż 196. Najwięcej z nich przebywało nad jeziorami, jednak zdarzały się też tragedie nad morzem. Najczęściej topią się osoby powyżej 51 roku życia, a wśród nich mężczyźni – prawie 70 proc. Dane statystyczne pokazują też proste zależności – im ładniejsza pogoda, tym więcej osób na plaży i więcej przypadków utonięć. Jak zatem dbać o bezpieczeństwo podczas wypoczynku?

 

Z Maciejem Dziubichem, ratownikiem i prezesem Sopockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego rozmawiamy o tym, jak spędzić wakacje nad wodą i nie utonąć.

Myślimy o bezpieczeństwie na urlopie?

Bardzo rzadko. Wiele osób, wybierając się na plażę, jako priorytet stawia sobie znalezienie darmowego miejsca parkingowego i ładnego widoku. Chcą zrobić sobie zdjęcie, napić się piwa i opalać. Bezpieczeństwo jest, o ile w ogóle, na ostatnim miejscu. A powinno być dla nas najważniejsze.

 

Gdzie kąpać się bezpiecznie?

Bezpiecznej kąpieli szukajmy tam, gdzie są ratownicy. Tylko nad Bałtykiem o bezpieczeństwo dba około tysiąca ratowników, którzy strzegą ponad 100 plaż na 300 wieżach ratowniczych. Nad morzem bardzo łatwo znajdziemy strzeżone kąpieliska, gdyż są ulokowane blisko głównych wejść nad wodę. Zawsze sprawdzajmy numer wejścia, bo w razie wypadku łatwiej będzie ratownikom nas odnaleźć.

Również nad jeziorami są plaże, na których pracują profesjonalni ratownicy. Mapy i lokalizacje znajdziemy w Serwisie Kąpieliskowym.

Jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci na plaży?

Należy zawsze być przy dziecku. Jeśli bawi się na brzegu – jesteśmy przy nim. Jeśli wchodzi do wody – i my wchodzimy z nim. Opiekun powinien znajdować się od strony wody, by móc szybko zareagować. Gdy dziecko przewróci się, wpadnie w ręce rodzica, a nie w głęboką wodę. Dla dzieci niebezpieczne są też dmuchane zabawki. Porwane przez wiatr, przemieszczają się szybko. Maluchy próbują je gonić, nie zważając na nic. Gdy stracą grunt pod nogami, do tragedii już blisko.

 

Dzieci potrafią też zgubić się na plaży.

Nigdy nie zostawiajmy dziecka samego. Niestety mówimy „pobaw się na brzegu, nie wchodź do wody, nie odchodź daleko" i myślimy, że mamy sprawę z głowy. Takie sytuacje bardzo często kończą się zaginięciem dziecka. Na wielu kąpieliskach można wziąć od ratowników opaskę na rękę i wpisać na niej numer telefonu do rodzica lub opiekuna i imię dziecka. Opaska, w razie zagubienia się malucha, pozwala odnaleźć jego opiekuna. Jeśli nie mamy opaski, zapiszmy numer na ręce dziecka markerem.

 

Kiedy możemy wejść do wody?

Wybierajmy strzeżone plaże. Poznamy je po ratowniczych flagach. Czerwona zakazuje wejścia do wody, biała mówi o tym, że kąpiel jest bezpieczna. I nie ma innych flag.

Tam, gdzie nie jest to zabronione, możemy pływać, ale tylko na własną odpowiedzialność.
 

Zwracjamy też uwagę na bojki, które znajdują się na strzeżonych. Obowiązują dwa kolory bojek. Czerwone tworzą linię bliżej brzegu i wyznaczają miejsce dla osób, które nie potrafią pływać. Z kolei żółte wydzielają miejsce dla osób dobrze pływających. Fot. Archiwum Sopockiego WOPR

 

Dlaczego ratownicy wywieszają czerwone flagi?

Powodów jest kilka, ale najczęściej to zanieczyszczenie wody, np. sinice. Oprócz tego przyczyną zakazu kąpieli jest wysoka fala, prądy wsteczne lub niska temperatura wody. Jeśli na kąpielisku jest zawieszona czerwona flaga, to zastosujmy się do poleceń ratowników i pozostańmy na brzegu. Nie wchodźmy do wody kilka metrów za kąpieliskiem, bo nadal jest tam niebezpiecznie.

Czy tylko flagi powinny zniechęcać nas do niebezpiecznych kąpieli?

Nie wchodzimy do wody bezpośrednio po posiłku ani bardzo rozgrzani słońcem. Kąpiel jest zakazana w okolicach śluz, kanałów, marin, portów, mostów, czyli w pobliżu budowli wodnych. Unikajmy szlaków żeglownych, na których może potrącić nas przepływająca łódka. Absolutnie zakazane jest wchodzenie do wody po alkoholu i innych środkach odurzających, np. dopalaczach. Obowiązuje zero tolerancji dla takich zachowań.

 

Jakie zachowania nad wodą są najbardziej ryzykowne?

We krwi osób, które utonęły, bardzo często stwierdza się obecność alkoholu. Jednak zazwyczaj jest to po prostu brawura, niedostosowanie się do panujących warunków i własnych możliwości oraz brak wyobraźni. Na przykład toną osoby korzystające z kajaków, rowerów wodnych i jachtów. Pływają w źle zapiętych kamizelkach ratunkowych lub w ogóle ich nie zakładają. Gdy wpadną do wody, są w szoku, nie mają czasu na założenie kamizelki i się topią. Nie wolno przedkładać wygody nad bezpieczeństwo!

 

Czego unikać nad wodą?

Nie wolno skakać do wody, np. z molo czy pomostów, jeśli nie znamy dna. To, że rok temu można było skakać, nie znaczy, że teraz jest bezpiecznie. Dno potrafi się zmieniać. Skok może skończyć się urazem kręgosłupa i inwalidztwem na całe życie. Nie wolno też wrzucać nikogo do wody. Rozgrzany słońcem może dostać szoku termicznego i się utopić.

Uważajmy na dmuchane materace, koła itp. Miesiąc temu dostaliśmy zgłoszenie o tym, że na morzu dryfuje przewrócony jacht. Ratownicy ruszyli na ratunek. Okazało się, że to porzucona zabawka – dmuchany jednorożec. To wcale nie jest śmieszne. Jeśli wiatr porwie nam materac, powinniśmy to zgłosić ratownikom. Zabawka dryfuje, a my dostajemy zgłoszenie, że spadł z niej człowiek i zaczynamy zupełnie niepotrzebną akcję. Podobne zasady dotyczą np. kite'ów, których żagle potrafią się zerwać i odpłynąć.

 

Ratownicy przechodzą specjalny kurs, który trwa około 150 godzin. W akcji ratunkowej biorą udział przynajmniej 3 osoby z profesjonalnym sprzętem oraz w piankach, które zapewniają im dodatkową wyporność. Fot. Archiwum Sopockiego WOPR

 

Jak rozpoznać, że ktoś się topi?

Dla osoby niedoświadczonej poznanie, że ktoś się topi, jest niezwykle trudne. W powszechnej opinii uważa się, że tonący woła o pomoc, chlapie wodą, podnosi ręce do góry i nimi macha. Nic bardziej mylnego. Rzeczywistość jest inna – ludzie toną po cichu. Do najczęstszych oznak tonięcia zalicza się m.in. szklane oczy i puste spojrzenie, głowę pochyloną do tyłu i otwarte usta, głowę w wodzie i usta na poziomie lustra wody oraz włosy opadające na czoło i usta. Osoba, która tonie, próbuje płynąć w określonym kierunku, ale mimo to pozostaje w miejscu.

 

Jak można pomóc tonącemu?

Przede wszystkim należy poinformować ratowników. Szukać ich na plaży albo zadzwonić pod numer 112 lub 601 100 100. Osoba, która nie ma doświadczenia w ratowaniu, może nie poradzić sobie z tym zadaniem. Jest to bardzo niebezpieczne – ratownicy przechodzą specjalne kursy i szkolenia, które trwają około 150 godzin, a w akacji ratunkowej bierze udział nawet sześć osób. Sytuacje, że ginie i tonący, i kolega ratujący tonącego na własną rękę są niestety bardzo częste.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Aleksandra Chalińska.

 

Zasady bezpiecznego wypoczynku nad wodą w skrócie

  1. Zachowujemy zdrowy rozsądek i korzystamy z wyobraźni.
  2. Wybieramy miejsca, gdzie są ratownicy. Współpracujemy z nimi, słuchamy poleceń i zwracamy uwagę na kolory flag.
  3. Pilnujemy dzieci, zawsze jesteśmy z nimi i zakładamy im opaski z numerem telefonu do rodzica. Nie ufajmy dmuchanym zabawkom.
  4. Nie pijemy alkoholu, jeżeli korzystamy z wody.
  5. Kamizelki ratunkowe zawsze zakładamy na siebie i zapinamy zgodnie z instrukcją.

 

view szablon artykułu