Aktualności

W pomorskich szpitalach brakuje pielęgniarek i położnych. Jak zachęcić do pracy w zawodzie?

kolaż czepki pielęgniarek i położnych i pielęgniarka
Fot. Dorota Kulka

Wyższe pensje, mieszkania w pobliżu miejsca pracy, szkolenia i kursy zawodowe – to m.in. sposoby na zachęcenie pielęgniarek i położnych do pracy w pomorskich szpitalach. Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja pracujących w tych zawodach w tzw. szpitalach marszałkowskich.

 

Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek przypada 12 maja. Święto zostało ustanowione na kongresie w Meksyku w 1973 r. Jest to też dzień urodzin Florence Nightingale, prekursorki nowoczesnego pielęgniarstwa. W Polsce 12 maja jest obchodzony jako Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych, mimo że święto położnych jest 8 maja.

 

Skąd tak zła sytuacja?

Z danych Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych prowadzonego przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych (NIPiP) wynika, że w województwie pomorskim jest najmniejsza w Polsce liczba pielęgniarek przypadająca na 100 tys. mieszkańców.

– Według mnie największym problemem jest zbyt mała liczba szkół wyższych kształcących pielęgniarki i położne – uważa Anna Czarnecka, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku. W województwie pomorskim nieodpłatna edukacja jest możliwa na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym (70 osób – pielęgniarstwo i 30 osób – położnictwo) oraz Akademii Pomorskiej w Słupsku (70 osób – pielęgniarstwo). Natomiast płatne zajęcia z zakresu pielęgniarstwa odbywają się w niepublicznej Powiślańskiej Szkole Wyższej w Kwidzynie (pielęgniarstwo) i filii bydgoskiej Wyższej Szkoły Gospodarki w Chojnicach (pielęgniarstwo).

Jak mówi Anna Czarnecka braki kadrowe w szpitalach to problem ogólnopolski. Jednak jedna z najgorszych sytuacji jest na Pomorzu. Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem Czarneckiej to złożony problem. Chodzi m. in. o niskie pensje, złą atmosferę w pracy, zmęczenie, zbyt małą obsadę dyżurów, czyli jedna pielęgniarka na 30 pacjentów. To ciężka fizyczna praca powodująca choroby układu kostno-stawowego. Dodatkowym problemem jest wiek. Na Pomorzu średnia to prawie 50 lat. Niektóre pielęgniarki wkrótce przejdą na emeryturę, a reszta za kilka lub kilkanaście lat. – Kto się wtedy zaopiekuje pacjentami, a w tym już nami? Kto podłączy kroplówkę? Kto wykona profilaktykę przeciwodleżynową? Kto poda leki przeciwbólowe i inne? Martwię się bardzo poważnie – mówi Czarnecka. Najmłodsze pielęgniarki pracują w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym. To panie przed czterdziestką. Wynika to zazwyczaj z tego, że po skończeniu studiów licencjackich wybierają najbliższe Gdańskiemu Uniwersytetowi Medycznemu miejsce pracy. Równolegle z pracą kontynuują naukę na studiach magisterskich. Po ich ukończeniu wyjeżdżają zagranice w poszukiwaniu lepszego życia, wyższych zarobków, a także wyższego prestiżu zawodowego.

– Zawód pielęgniarki jest też związany z wysokim poziomem stresu, co wynika z dyspozycyjności, obowiązku podnoszenia kwalifikacji i pracy na kilku etatach – uważa dr hab. Aleksandra Gaworska-Krzemińska, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowia Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Chodzi też o ryzyko zakażenia chorobami. Ponadto, zmianowy system pracy, w tym dyżury nocne, powodują zaburzenia zegara biologicznego. A to wpływa na stan zdrowia pielęgniarek i relacje społeczne – dodaje Gaworska-Krzemińska.

– Pielęgniarki odchodzące na emeryturę powinny być w tej samej liczbie zastępowane przez młode osoby. Tego w tej chwili nie ma. Na przykład mamy jeden z największych na Pomorzu oddział ginekologiczno-położniczy, ale pracują na nim położne o najwyższej średniej wieku. Wiele z nich zamierza niebawem przejść na emeryturę. Dlatego tak pilnie potrzebne są młode pielęgniarki i położne – twierdzi dyrektor ds. pielęgniarstwa w Szpitalu Specjalistycznym w Wejherowie (Szpitale Pomorskie) Beata Wieczorek-Wójcik.

 

Najgorzej w Wejherowie i szpitalu psychiatrycznym w Gdańsku

– W Szpitalach Pomorskich pracuje 1107 pielęgniarek i 158 położnych. We wszystkich naszych szpitalach brakuje łącznie 66 pielęgniarek i 14 położnych – informuje Małgorzata Pisarewicz, rzecznik spółki. W wejherowskim szpitalu zatrudnionych jest 331 pielęgniarek oraz 58 położnych. Średnia wieku pielęgniarek to 49, a położnych 50 lat. Brakuje 21 pielęgniarek (zwłaszcza na SOR-ze, anestezjologii i intensywnej terapii, rehabilitacji kardiologicznej, kardiologii, chirurgii ogólnej i onkologicznej, internie) oraz 9 położnych. 16 pielęgniarek i dwie położne już mają uprawnienia emerytalne. Do 2020 r. 41 kolejnych pielęgniarek oraz 9 położnych będzie miało możliwość przejścia na emeryturę.

– Problem braku personelu, zarówno pielęgniarek i położnych, dotyka naszych wszystkich czterech szpitali, ale rzeczywiście najgorsza sytuacja jest w Wejherowie – mówi wiceprezes Andrzej Zieleniewski. – Ze względu na brak położnych i pielęgniarek ograniczamy liczbę planowanych zabiegów. Podejmujemy stosowne kroki, by jak najszybciej rozwiązać ten problem. Rozpoczęliśmy spotkania w innych województwach, informując, że mamy u siebie wolne miejsca pracy. Wiemy, że np. w województwie kujawsko-pomorskim jest wiele położnych i pielęgniarek, szukających zatrudnienia. Zdajemy sobie sprawę, że musiałyby podjąć decyzję o zmianie miejsca zamieszkania, ale cały czas będziemy je do tego namawiać – dodaje Zieleniewski.

– Sytuacja w szpitalu pogorszyła się mniej więcej pięć lat temu. Przede wszystkim bardzo mało absolwentek podejmuje u nas pracę. A szkoda, gdyż w naszej placówce np. położne mogą zdobyć praktyczną wiedzę medyczną. Mamy najniższy w województwie pomorskim wskaźnik cięć cesarskich, w 2017 r. wynosił on 20 proc. Dzięki temu położne mogą w praktyce nauczyć się, jak prowadzić ciążę pacjentki aż do naturalnego porodu. To bardzo ważne doświadczenie w ich pracy – mówi Wieczorek-Wójcik.

W Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku zatrudnionych jest 150 pielęgniarek, średnia ich wieku wynosi 48 lat. Brakuje 12 pielęgniarek, a kolejne cztery nabędą uprawnienia emerytalne w tym roku. Ponadto, pracuje 16 osób będących już na emeryturze, które gdyby zdecydowały się zakończyć zatrudnienie brakowałoby 32 pielęgniarek, co stanowi pełną obsadę dwóch oddziałów szpitala.

 

W innych szpitalach trochę lepiej

W Pomorskim Centrum Reumatologicznym im. dr Jadwigi Titz-Kosko w Sopocie pracują 53 pielęgniarki. Średnia ich wieku to 49 lat. Ośrodek poszukuje dwóch pielęgniarek do przychodni wielospecjalistycznej. – W oddziałach szpitalnych nie odczuwamy braków kadrowych. Niepokój budzi przyszłość. Aktualnie tworzymy Centrum Opieki Geriatrycznej. Jego uruchomienie planujemy w 2019 r. Będziemy potrzebować kilkunastu pielęgniarek oraz opiekunów medycznych – wyjaśnia Agnieszka Bronk, dyrektor ds. pielęgniarstwa.

– Pielęgniarki rozważają zmianę miejsca pracy głównie z powodów finansowych. Drugim powodem jest poszukiwanie lżejszej, pod względem fizycznym i psychicznym, pracy zwłaszcza po wielu latach zatrudnienia na oddziałach szpitalnych. Zastanawiamy się także nad spełnieniem proponowanych przez ministra zdrowia norm zatrudnienia pielęgniarek, w oparciu o określone precyzyjnie wskaźniki. Już w tej chwili brakuje pielęgniarek, a będzie potrzebnych prawie dwukrotnie więcej, przynajmniej w naszym szpitalu – tłumaczy Agnieszka Bronk.

W spółce Copernicus, w ramach umowy o pracę, zatrudnionych jest 775 położnych i pielęgniarek. Brakuje 35 osób. W marcu wpłynęły już kolejne wypowiedzenia. – Uprawnienia emerytalne w najbliższych latach będzie miało 91 osób – mówi Katarzyna Brożek, rzecznik Copernicusa.

Wakaty wymuszają nadgodziny. Brak pielęgniarek, a zwłaszcza położnych, już powoduje poważne utrudnienia, zwłaszcza na oddziale neonatologicznym i położniczo-ginekologicznym. Do tego dochodzą absencje chorobowe oraz urlopy macierzyńskie. – Jeżeli dalej tak będzie, może to wręcz uniemożliwić działalność niektórych oddziałów, w konsekwencji może doprowadzić do zamknięcia niektórych odcinków oddziałów szpitalnych – dodaje Brożek.

W Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie na etatach zatrudnianych jest 375 pielęgniarek i 19 położnych. Dodatkowo na zleceniach pracuje też 35 pielęgniarek i 4 położne, a na kontraktach 23 pielęgniarki i 6 położnych. Jak mówi dyrektor ds. pielęgniarstwa Marzena Barton: „brakuje nam 14 etatów pielęgniarek i 4 etaty położnych. Największe braki są na SOR-ze, internie i bloku operacyjnym. – Od kilku lat współpracujemy z Powiatowym Zespołem Szkół nr 1 w Kościerzynie, w którym powstała klasa o profilu medycznym. Raz w tygodniu uczniowie są wolontariuszami w szpitalu. Mam nadzieję, że zachęci to ich do kontynuowania nauki w kierunku medycznym i wyboru zawodu np. pielęgniarki lub położnej – kontynuuje Barton.

W Szpitalu Dziecięcym „Polanki" im. Maciej Płażyńskiego w Gdańsku zatrudnionych jest 118 pielęgniarek, w tym 4 położne. Średnia wieku personelu pielęgniarskiego wynosi 46 lat. – Obecnie mamy 10 wakatów głównie na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii oraz na oddziałach pediatrycznych. Niedobór pielęgniarek może prowadzić do wydłużenia czasu udzielania świadczeń medycznych w szpitalu. Z powodu braków kadrowych zdarza się, że personel pracuje w większym wymiarze godzinowym, co również może wpływać na spowolnienie wykonywania swoich obowiązków – tłumaczy Jarosław Cejrowski, rzecznik szpitala.

 

Najlepiej w Słupsku

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku pracują 622 pielęgniarki i położne. Ich średnia wieku to 47 lat. Brakuje 18 pielęgniarek, najbardziej na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii, rehabilitacji neurologicznej, chorób wewnętrznych oraz chirurgii ogólnej. – Grozi to dodatkowymi nadgodzinami dla pracujących pielęgniarek, niemniej jednak szpital wykonuje działania w celu pozyskania nowych pracowników, współpracuje także ściśle z Akademią Pomorską, która kształci pielęgniarki – mówi Elżbieta Gryko, rzecznik szpitala.


 

Pracują też panowie i opiekunowie medyczni

–  Najwięcej mężczyzn pracuje u nas na anestezjologii, intensywnej terapii czy na bloku operacyjnym, ale mamy również pielęgniarzy w SOR, a od kilku lat położnego, który jest bardzo dobrze oceniany przez pacjentki – informuje Wieczorek-Wójcik.

Opiekun medyczny nie zastąpi pracy pielęgniarki, ale ją uzupełnia. – I to jest bardzo dobrze odbierane przez nasz personel. W zespole każdy ma swoje miejsce. Naturalnym procesem jest to, że w tej chwili dobrze wykształcone pielęgniarki przejmują część zadań od lekarzy i delegują inną część pracy opiekunom medycznym. Obecnie mamy takich osób kilkadziesiąt i bardzo chętnie je zatrudniamy – wyjaśnia Wieczorek Wójcik.  

 

Za mało absolwentów, a rzadko, który zostaje w kraju

Co roku gdańską i słupską uczelnię opuszcza prawie 200 osób. W 2018 r. GUMed ukończyło 100 absolwentów (70 pielęgniarek i 30 położnych – studia I stopnia). Natomiast w Słupsku skończyło 70 pielęgniarek.

Mimo stosunkowo wysokiej liczby osób na jedno miejsce na pielęgniarstwie i położnictwie na prace w zawodzie decydują się nieliczni.– Od wielu lat nie ma pomysłu na to, jak skutecznie zatrzymać pielęgniarki w kraju. Wyjeżdżają więc albo zmieniają zawód i zostają kosmetyczkami, dietetyczkami – podkreśla Gaworska-Krzemińska.

Jednak, jak zauważa Anna Czarnecka, optymizmem może napawać malejąca w ostatnich latach liczba wydawanych przez OIPiP w Gdańsku zaświadczeń dotyczących kwalifikacji zawodowych w celu podjęcia pracy zagranicą. Ze 180 w 2015 r. do 49 w 2017 r., to tzw. efekt Zembali. Chodzi o cztery transze podwyżek po 400 zł brutto (netto to 234 zł) włączone do podstawy wynagrodzeń.

Poziom kształcenia na GUMedzie jest wysoki. – Aby się dostać trzeba mieć odpowiednio wysoką liczbę punktów z biologii oraz jednego wybranego przedmiotu tzn.: chemia, fizyka, matematyka, język obcy czy informatyka – mówi Joanna Śliwińska, rzecznik Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. W tym roku na pielęgniarstwo (studia stacjonarne I stopnia) było 135, a na położnictwo – 55 miejsc. Na pielęgniarstwo (studia stacjonarne II stopnia) było 60, a na położnictwo – 43 miejsca. Natomiast pielęgniarstwo (studia II stopnia, niestacjonarne – zaoczne) było 30, a na położnictwo – 20 miejsc.

– To zdecydowanie zbyt mało, jak na takie duże województwo jak pomorskie. Wszystko wskazuje na to, że nasz problem może rozwiązać tylko utworzenie uczelni kształcącej pielęgniarki i pielęgniarzy w Wejherowie. Zaczęliśmy sondować taką możliwość już parę lat temu. To oczywiste, że nie założymy takiej uczelni sami. Od dłuższego czasu rozmawiamy na ten temat z samorządami – powiatowym i gminnymi. Są oni nastawione do pomysłu wręcz entuzjastycznie. Przykładowo władze powiatu oferują potrzebne takiej uczelni lokale. Jesteśmy po wstępnych rozmowach z przedstawicielami jednej z uczelni wyższych, która planuje od przyszłego roku akademickiego 2018/2019 otworzyć w Gdyni i Wejherowie swoje filie – cieszy się Wieczorek-Wójcik.

 

Sposoby na zachęcenie do pracy w zawodzie

Wejherowski szpital, pomimo problemów, stara się znaleźć rozwiązanie tej trudnej sytuacji. Ogłosił nabór i oferuje dogodne warunki zatrudnienia. – Stosujemy elastyczny system dyżurów. Dajemy możliwość dodatkowych zarobków pielęgniarkom, które już u nas pracują. Umożliwiamy wybór sposobu zatrudnienia. Może to być umowa o pracę, umowa cywilno-prawna lub kontrakt. Stosujemy wyższe niż w innych miastach stawki i staramy się to nagłośnić. Efekty tych zabiegów są odczuwalne. Ostatnio zgłosiło się do nas parę kandydatek do pracy – przekonuje Wieczorek-Wójcik.

Ponadto, szpital pomaga w poszukiwaniu mieszkania. Koszt wynajęcia jest dużo niższy niż w Trójmieście. To około 500-600 zł, do tego należy doliczyć ok. 200-250 zł opłat. Można mieszkać w Wejherowie, Redzie czy nawet Bolszewie, gdyż autobusy dojeżdżają bezpośrednio pod budynek szpitala.

– Poza tym, dzięki umowie z Powiatowym Urzędem Pracy w Wejherowie, proponujemy atrakcyjne, bezpłatne kursy czy szkolenia specjalistyczne. Osoba, która podejmie u nas pracę, a przeniesie się z miejsca oddalonego powyżej 150 km, dostanie jednorazowo z  PUP-u 7 tys. zł. Od wielu miesięcy prowadzimy też aktywną promocję na kilku uczelniach m.in w Bydgoszczy. Prowadzimy promocję w mediach i w internecie. Przykładem może być całkiem udany klip wideo, w którym nasze młode pielęgniarki z pasją opowiadają o swoich miejscach pracy. Efekty są. Zgłaszają się do nas do pracy także osoby młode. Niestety, wciąż jest ich za mało. Zapraszamy wszystkich – zachęca Wieczorek-Wójcik.

Arkadiusz Bobowski, zastępca dyrektora ds. pielęgniarstwa w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku, uważa, że do pracy zachęciłoby wyposażenie w nowocześniejszy sprzęt pomocniczy oraz zatrudnienie personelu pomocniczego. – Dodatkowo, zwiększenie zatrudnienia, znaczna poprawa wynagrodzenia i odchudzenie dokumentacji medycznej – dodaje Bobowski.

– Jeżeli chodzi o zachęcania do pracy w zawodzie, oferujemy możliwość podnoszenia kwalifikacji oraz elastyczne godziny pracy. Niestety obecna sytuacja finansowa służby zdrowia w Polsce sprawia, że wynagrodzenia osób zatrudnionych na tych stanowiskach nie są wymarzone, ale jako szpital robimy wszystko, aby osoby pracujące u nas miały z wykonywania tego zawodu jak najwięcej satysfakcji – mówi Małgorzata Paszkowicz, prezes Zarządu Szpitala Dziecięcego Polanki w Gdańsku.  

view szablon artykułu

Infolonia onkologiczna numer bezpłatny 800080164