Aktualności

Czy koronawirus dotarł na Pomorze? Do szpitala zakaźnego w Gdańsku trafiły dwie osoby, które wróciły z Chin

Badania pod mikroskopem
Fot. Pixabay.com

Pacjenci trafili do Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku z objawami infekcji górnych dróg oddechowych. Na razie pozostaną w szpitalu na obserwacji. Do tej pory w Polsce nie potwierdzono żadnego przypadku koronawirusa.

 

Pomorskie Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku należy do spółki Szpitale Pomorskie. To jedyny szpital zakaźny na Pomorzu.

 

Sytuacja na Pomorzu

– W Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku przebywają dwie osoby z objawami infekcji górnych dróg oddechowych. To Polacy, którzy wrócili z Chin. Są badani. Ich stan jest dobry. Na razie nic nie wskazuje na to, że zostali zakażeni koronawirusem – mówi rzecznik Szpitali Pomorskich Małgorzata Pisarewicz.

Na Pomorzu opracowano wojewódzki plan postępowania na wypadek wystąpienia epidemii, który został uaktualniony w 2019 r. Jak tłumaczył Tomasz Augustyniak, Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny: „procedura postępowania w zależności od zagrożenia, obejmuje nadzór epidemiologiczny, hospitalizację z izolacją i kwarantannę".

Ponadto, osoby które powracającą z rejonów Azji Wschodniej, a nie wymagają kwarantanny czy hospitalizacji, są obejmowane nadzorem epidemiologicznym. Chodzi m.in. o codzienny kontakt z pracownikami Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego z 25 stycznia  2020 r. pacjent z objawami zakażenia nowym koronawirusem będzie hospitalizowany w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku.

Dodatkowo szpitale w regionie mają być w stanie gotowości na wypadek konieczności hospitalizacji osób zarażonych, jak również ich izolacji w szpitalach. – Musimy brać pod uwagę każdy nawet najczarniejszy scenariusz, który zakłada masowe zachorowania, kiedy to potencjał wszystkich szpitali w naszym województwie może okazać się daleko niewystarczający. Ważne jest konsekwentne wdrażanie działań prewencyjnych, w tym zaangażowanie mieszkańców, czyli postępowanie zgodnie z instrukcjami sanitarnymi. Chodzi m.in. o tych, którzy wracają z zagranicy – mówi Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia  Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.

 

A co w Polsce?

W łódzkim szpitalu zakaźnym przebywa zainfekowana kobieta. To prawdopodobnie obywatelka Stanów Zjednoczonych, która niedawno była w Chinach i mogła mieć kontakt z mieszkańcami Wuhan. Ponadto, w Bydgoszczy hospitalizowany jest pacjent, który wracając z Australii miał przesiadkę w Chinach i ma objawy grypopodobne. W gdańskim szpitalu zakaźnym jest dwóch Polaków z objawami infekcji górnych dróg oddechowych. Nadzorem epidemiologicznym do 31 stycznia WSSE objęła grupę Chińczyków, studentów AWFiS w Gdańsku, którzy 16 stycznia wrócili z Chin. Czują się dobrze i nie mieli kontaktu z chorymi. W szpitalu w Krakowie było dwoje dzieci, które wracając z wakacji, miały przesiadkę w Pekinie, a w Warszawie badano studentów Politechniki Rzeszowskiej, którzy wrócili z Wuhan. U jednego z nich wystąpiła gorączka. We wszystkich przypadkach nie potwierdzono obecności wirusa, a hospitalizacja ma wymiar prewencyjny. Chodzi o obserwację stanu zdrowia pacjentów.

 

Ilu chorych na świecie?

Według najnowszych informacji w Chinach zakażonych koronawirusem 2019-nCoV z chińskiego Wuhan jest 6 tys., a zmarły 132 osoby. Stan ponad 1,2 tys. z zainfekowanych uważany jest za poważny. Ponad 9,2 tys. osób ma objawy zakażenia, ale ich diagnoza nie została jeszcze potwierdzona, a prawie 60 tys. podlega kwarantannie. Epidemia wirusa wybuchła pod koniec grudnia 2019 r.

Poza Chinami przypadki zachorowania i podejrzenia obecności wirusa zdiagnozowano m.in. w USA, Japonii, Tajlandii, Tajwanie, Australii, Singapurze, Malezji, Wietnamie, Korei Południowej, Francji i Niemczech.

 

Objawy wirusa

Koronawirus należy do grupy wirusów, które powodują choroby układu oddechowego. Wirus, który po raz pierwszy pojawił się w chińskim Wuhan, należy do tej samej grupy, co znane do tej pory SARS (zespół ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej) oraz MERS (zespół oddechowy na Bliskim Wschodzie). Według dostępnych informacji zjadliwość wirusa ocenia się na trzy razy mniejszą od SARS i dziesięć razy mniejszą od MERS. Szacuje się, że śmiertelność jest na poziomie ok. 3-4 proc. Chorych leczy się objawowo. Tak jak w przypadku grypy zaleca się częste i dokładne mycie rąk.

U osób zarażonych wirusem 2019-nCoV występują: gorączka powyżej 38 stopni Celsjusza, ból gardła, kaszel, uczucie wyczerpania, duszności, problemy z oddychaniem. Wirus atakuje płuca i objawia się naciekami na nich. Na zarażenie nim szczególnie narażone są osoby, które niedawno przebywały w Azji lub wróciły z niej w ciągu 14 dni oraz te, które miały z nimi kontakt. Dlatego w przypadku stwierdzenia, któregokolwiek z powyższych objawów należy zgłosić się do najbliższego szpitala zakaźnego. Ponadto, warto stosować się do zaleceń opracowanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczą podróżnych, służb medycznych oraz pracowników portów lotniczych i załóg samolotów.

Zobacz: Koronawirus jest coraz bliżej Polski. Pierwszy przypadek odnotowano w Niemczech

 

view szablon artykułu