Aktualności

Bajka o tajemniczych koronach dla niesłyszących dzieci. Ma pomóc najmłodszym zrozumieć czas epidemii

Kadr miganej
Kadr miganej "Bajki o tajemniczych koronach". Na zdjęciu Joanna Olejnik.

15-minutowa bajka opowiada o tajemniczych koronach, które pojawiły się na głowach mieszkańców Królestwa Spokoju. Korony były ciężkie, niewygodne i utrudniały normalne życie. Każdy, kto miał koronę, musiał zostać w domu. Nie wolno było ich także dotykać. Bajka w całości nagrana jest w języku migowym. Dodatkowo zawiera praktyczne rady dla rodziców i opiekunów, jak wytłumaczyć najmłodszym obawy związane z epidemią koronawirusa i sytuacją w otaczającym ich świecie.

 

Opowiadanie przygotowały Anna Grochulska i Agata Blady. Na polski język migowy przełożyła je Joanna Olejnik, wychowawca Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 2 dla Niesłyszących i Słabosłyszących w Wejherowie.

 

Bajka dla dzieci i dorosłych

Opowieść w formie metafory próbuje wyjaśnić to, z czym na co dzień borykają się dzieci. Dzięki niej mogą zrozumieć, dlaczego teraz lekcje odbywają się online, nie można chodzić na plac zabaw i całe życie ogranicza się do domu. – Wiemy od rodziców, że bajka bardzo podoba się dzieciom. Zresztą dorosłym również – mówi Ewelina Lulińska, dyrektorka Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 2 dla Niesłyszących i Słabosłyszących w Wejherowie. – Nie jest łatwo wytłumaczyć niesłyszącemu dziecku, co się dzieje teraz w naszym kraju i na świecie. Czym jest koronawirus? Dlaczego nie spotyka się z koleżankami i kolegami, dlaczego powinniśmy zostawać w domach. By ułatwić rozmowę na ten temat, postanowiliśmy przełożyć bajkę o tajemniczych koronach na język migowy – wyjaśnia Lulińska.

 

 

Niesłyszący mają trudniej

Wideo nagrane przez wychowawcę ośrodka w Wejherowie poza samą bajką, zawiera wiele porad dla dorosłych. Nauczycielka podpowiada, jak rozmawiać z dziećmi o epidemii, koronawirusie i jak dobrze wykorzystać ten czas. – To niełatwe zadanie dla rodziców, a jest jeszcze trudniej, kiedy rodzic jest niesłyszący – tłumaczy Ewelina Lulińska. – Takie osoby przyznają, że informacje telewizyjne też nie do końca spełniają ich oczekiwania. A w gruncie rzeczy chodzi o to, by uspokoić dziecko, szczerze z nim rozmawiać i wytłumaczyć, jak powinniśmy zachowywać się w takich sytuacjach. Dorośli mają wypracowane strategie radzenia sobie ze stresem, dzieci nie, dlatego tak ważne jest, by nie zostawiać ich samym sobie – podkreśla Lulińska.

Specjaliści podkreślają, że nawet wtedy, gdy dziecko zachowuje się normalnie i nie widać po nim stresu, może przeżywać obecną sytuację, a po prostu nie wie, jak to okazać. Jedną z metod radzenia sobie w takich warunkach są rozmowy, wspólne zabawy i śmiech, które rozładowują napięcie. Należy szczerze mówić o tym, że sytuacja jest trudna, że nikt nie wie, kiedy się skończy, ale jednocześnie podkreślać, że specjaliści, lekarze i państwo są od tego, by nam mówić, jak postępować i co robić. Warto także wykorzystać ten czas na wspólne zajęcia, na które do tej pory nie było wystarczająco dużo czasu. Nowe aktywności odciągną na chwilę myśli i emocje od koronawirusa.

view szablon artykułu

Archiwum wiadomości