Aktualności

„Małe wcale nie jest piękne”. Pięć lat Copernicusa podsumuje prezes zarządu Dariusz Kostrzewa

Dariusz Kostrzewa, prezes zarządu
Dariusz Kostrzewa, prezes spółki Copernicus

Copernicus Podmiot Leczniczy sp. z o.o. powstał dokładnie 5 lat temu z połączenia Pomorskiego Centrum Traumatologii i Przychodni Rehabilitacyjnej przy ul. Dyrekcyjnej w Gdańsku. Akt założycielski podpisano w czerwcu. Spółka zaczęła działać 1 października 2013 r., a w kolejnych latach włączała w swoje szeregi kolejne jednostki.

 

O tym, co zmieniło się w gdańskich szpitalach na przestrzeni lat i jakie są plany na przyszłość, rozmawiamy z prezesem Zarządu Spółki Dariuszem Kostrzewą.

 

Jak po 5 latach działalności może Pan ocenić pomysł na łączenie szpitali w komercyjną spółkę?

To sukces z punktu widzenia realizacji świadczeń dla pacjentów. Jest ich coraz więcej, a leczenie jest bardziej nowoczesne i kompleksowe. Z perspektywy czasu można powiedzieć obiektywnie i uczciwie, że dla szpitali był to bardzo dobry ruch. W ciągu tych kilku lat staliśmy się 4. największym podmiotem medycznym w Polsce. To w naszym kraju nadal ewenement, ale w Europie czy w Stanach Zjednoczonych takie fuzje to dobra praktyka.

Połączenie było dobrym rozwiązaniem dla wszystkich. Duży może więcej. Małe wcale nie jest piękne w branży medycznej. Dużej jednostce łatwiej o finansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia, ma większą skalę działania i korzystniejsze możliwości zdobywania funduszy. Niektóre obszary są słabiej dofinansowane, np. pediatria. Dzięki temu, że szpitale nie są jednorodne, łatwiej utrzymać te obszary, które nie zarabiają na swoje utrzymanie. Udaje się nam po prostu łatać szpitalny budżet, by każdy pacjent mógł liczyć na leczenie najwyższej jakości bez względu na to, na jakim oddziale się znajdzie.

 

A co z zarzutem, że komercyjne szpitale nastawione są wyłącznie na zysk?

Nas to nie dotyczy. W inwestycje angażujemy nie tylko pieniądze zewnętrzne, ale też własny kapitał. Przez 5 lat na modernizacje i rozbudowy wydaliśmy 105 mln zł, z czego aż 1/3 wkładu to nasze własne pieniądze. Czego to dowodzi? Gdybyśmy byli spółką wyłącznie dochodową, moglibyśmy sami na siebie zarobić, rezygnując z inwestycji. Jednak nasza misja sięga daleko dalej. Nie patrzymy wyłącznie na rachunek bankowy.

 

Jak wyglądał proces fuzji?

Mierzyliśmy się z szeregiem wyzwań natury logistycznej, personalnej, finansowej i prawnej. Szczególnie na początku. Pierwsze połączenia były nowością, więc szukaliśmy odpowiedniej ścieżki prawnej. Była to ogromna praca wielu zespołów ludzi.

Copernicus na przestrzeni lat nieustannie „wchłaniał" kolejne jednostki. Najpierw Szpital św. Wojciecha, potem z Wojewódzkie Centrum Onkologii itd. Każda z tych fuzji łączyła Copernicus z podmiotem w gorszej sytuacji finansowej, dlatego zadanie było wyjątkowo trudne. Jednak z ogólnej straty finansowej spółki, która wynosiła na początku około 40 mln zł, w tej chwili mamy 13 mln zł. To dobry wynik.

 

Kto najbardziej na tym skorzystał?

Pacjenci. Szczególnie szpitala na Zaspie. Fuzja odczuwalnie poprawiła warunki pracy szpitala. Zaczęły się intensywne remonty, które do tej pory były dość mocno ograniczane. Nie zwalniamy tempa i nieustannie modernizujemy oddziały.

 

Copernicus wystawia sobie dobrą ocenę?

Jestem niezwykle dumny z zespołu pracowników. To świetna grupa ponad 3000 osób. Przez te lata zmieniło się ich wyobrażenie o tym, jak powinna wyglądać opieka medyczna i obsługa pacjentów. Widzą, że można udzielać świadczeń trochę inaczej, bardziej nowocześnie i mieć inne cele. Praca z nimi jest naprawdę wyjątkowa i trudno ją porównać z czymkolwiek innym. Ma to wpływ na samopoczucie pacjenta w szpitalu. Najwartościowsza, najważniejsza ocena należy właśnie do nich.

 

Co powie pacjent, który po 5 latach znów odwiedzi szpital spółki Copernicus?

Zależy gdzie trafi. Jeśli przyjdzie na oddział nowo oddany, na pewno powie „wow'. Te oddziały, które przeszły już modernizację, są nowocześnie wyposażone i świetnie zorganizowane na poziomie XXI wieku. Może jednak też trafić na starszy oddział i pomyśli: „tyle lat mnie tu nie było, a nic się nie zmieniło". Nie zawsze jest to prawda. Bo może i oddział wygląda tak samo, jednak zmieniła się jakość obsługi, wdrażane są nowoczesne metody leczenia. Tak jest np. na ortopedii w szpitalu przy ul. Nowe Ogrody. Komfort przebywania nie jest najlepszy, ale leczenie oferujemy na europejskim poziomie. Cały czas też zmieniamy oblicze naszych szpitali.

 

Kiedy każdy z oddziałów wywoła u pacjenta efekt „wow"?

W szpitalach spółki Copernicus remont trwa nieustannie. Cały czas modernizujemy szpitale i jednocześnie nie przerywamy działalności. Wyłączany pojedyncze obszary szpitali, segmenty czy piętra. To sytuacja wyjątkowa. Nie dobudowujemy kolejnych budynków, ale zmieniamy to, co już jest. To uciążliwe dla pacjentów, bo cały dzień ktoś kuje ścianę i wierci. Niestety nie mamy innych możliwości. Musimy pracować na żywym organizmie. Pacjentom i personelowi szpitali należą się podziękowania za cierpliwość. Za kilka lat te modernizacje przyniosą wymierny efekt.

 

Szpitale Copernicus czekają kolejne inwestycje?

Inwestycje to ulubiony temat zarządu spółki. Samorząd bardzo intensywnie inwestuje w ochronę zdrowia, a my musimy sprostać tym oczekiwaniom. Dlatego robimy wszystko, by zmieniać się na lepsze.

 

No właśnie, chyba niedługo możemy spodziewać się lądowiska przy Szpitalu im. M. Kopernika?

Dokładnie, właśnie finalizujemy długo wyczekiwaną budowę lądowiska dla śmigłowców przy szpitalu na Nowych Ogrodach. Chcemy funkcjonować jako centrum urazowe dla dzieci, a to lądowisko wydaje się być niezbędne. Wybudowano Forum Gdańsk, przeorganizowano ruch wokół szpitala, dlatego trzeba było zmienić dostępność szpitala dla jednostek ratowniczych. Lądowisko przybliży nas pacjentom i poszerzy ofertę. Będzie gotowe na przełomie sierpnia i września tego roku.

 

A co dzieje się na Zaspie?

Budowa bloku operacyjnego na Zaspie to nasza koronna inwestycja. Kiedy 30 lat temu powstawał szpital na Zaspie, nie był planowany jako ośrodek o ponadprzeciętnym potencjale zabiegowym. Taką rolę pełni teraz. Budujemy blok 8 nowoczesnych sal operacyjnych z odpowiednią komunikacją i funkcjonalnymi pomieszczeniami okołooperacyjnymi, m.in. z salą wybudzeń, przygotowania pacjenta, znieczuleń. Jedna z tych sal będzie hybrydowa. Posłuży do jednoczesnej diagnostyki naczyniowej, np. serca, a także do leczenia operacyjnego. W tym budynku, który powstaje na Zaspie, znajdzie miejsce też ortopedia i urologia. To będzie prawdziwa perełka. Inwestycja jest warta ponad 80 mln zł. Niedługo będziemy wmurowywać kamień węgielny, a całość powinna być gotowa za maksymalnie 2 lata.

 

Mają Państwo wiele planów.

To nie wszystko. Mamy też ambicje wybudowania bardzo nowoczesnego centrum diagnostyki obrazowej przy Nowych Ogrodach. Chcemy to skoncentrować w jednym, funkcjonalnym miejscu. Szukamy nowoczesnych technologii, których jeszcze na Pomorzu nie ma. Jesteśmy na etapie przygotowania finansowego, ale pierwsze prace chcemy uruchomić jeszcze w tym roku. Niedługo dokończymy remonty ginekologii, chirurgii i oddziału chorób wewnętrznych na Zaspie. Dopasowujemy te oddziały do współczesnych metod leczenia. Obok tego wszystkiego realizujemy też długofalowy projekt informatyzacji szpitala.

 

Czego życzą sobie Państwo na kolejne lata?

Przede wszystkim zrealizowania wszystkich planów i wytrwałości w dążeniu do celów. Liczmy na to, że nie opuści nas dobre wsparcie. Wśród naszych „przyjaciół" są m.in. Fundacja Polsat, Jurek Owsiak, Samorząd Województwa Pomorskiego, Unia Europejska, Zakład Ubezpieczeń Społecznych i programy szczebla centralnego. A pracownikom życzymy nieustannej wiary w to, że wszystko idzie ku dobremu.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Aleksandra Chalińska

view szablon artykułu

Infolonia onkologiczna numer bezpłatny 800080164