Choć z wykształcenia jest księgowym, to właśnie pszczelarstwo wybrał na swoją życiową drogę. O tym, jak wygląda praca przy 250 ulach, czym jest miód odsklepinowy, czym miodolada i czy z pasieki da się wyżyć, opowiada człowiek, który o pszczołach wie niemal wszystko. Z Mateuszem Browarczykiem ze Stanisławowa w gminie Cedry Wielkie, właścicielem pasieki Miodolandia, rozmawia Dorota Kulka.

Kiedy zaczęła się twoja przygoda z pszczołami?

– Jak byłem dzieckiem. Mój dziadek, tata i wujek są pszczelarzami. Moi szwagrowie też się tym zajmują, choć to ja najbardziej rozkręciłem pszczelarstwo w rodzinie.

Ale masz inne wykształcenie?

– Tak, skończyłem technikum ekonomiczne, co bardzo mi się przydaje w pracy. Uwielbiam liczby, Excele i wskaźniki. Sporo z tego mam wprowadzone do pasieki, dzięki czemu łatwiej jest zarządzać moim małym imperium. To w sumie 250 niezależnych pszczelich królestw – domków, które są w kilkunastu pasiekach.

Jesteś producentem miodu odsklepinowego. Co to za miód? Jak powstaje?

– Najprościej to miód dojrzały, który powstaje z wierzchniej warstwy plastra. Gdy nektar dojrzewa, pszczoły zaklejają komórki woskiem, co nazywamy zasklepem. Jest to jakby wieczko komórki pszczelej, dzięki czemu miód jest zabezpieczony. Świeżo zebrany nektar ma nawet 75 proc. wody, ale gdy jest to już dojrzały miód, to zawartość wody nie przekracza 18 proc. Aby odwirować miód w klasycznej miodarce, najpierw muszę zdjąć to wieczko, czyli odsklepić plaster. Ramka trafia do miodarki, gdzie miód jest wirowany. Natomiast odkslepiny, czyli te kawałki wosku pszczelego oblepione miodem, trafiają do pojemnika, a na koniec sezonu do wytłaczarki, aby mechanicznie poprzez sprasowanie, oddzielić miód od wosku. W ten sposób zachowujemy wszystko, co najcenniejsze w miodzie i powstaje kompozycja z wszystkich gatunków miodów z całego sezonu.

Jaki ma smak ten miód?

– Specyficzny, czasem wyczuwalny jest posmak wosku. Nie jest tak łagodny jak rzepakowy, ale też nie tak wyrazisty jak gryczany. Co ważne, co roku będzie smakował troszkę inaczej w zależności od warunków pogodowych. W jednym roku pszczoły przyniosą np. więcej nektaru z głogu, a w kolejnym będzie w odkslepinach więcej lipy lub spadzi

Czym różni się od miodu tradycyjnego?

– Mój miód jest bardziej wartościowy, bogatszy w olejki eteryczne, zawiera nawet do 10 razy więcej substancji lotnych (pochodzących z nektaru, propolisu i wosku) niż zwykły miód. Ma też więcej witamin i enzymów.

A jakie masz rodzaje?

– Pozyskujemy tylko jeden miód odsklepinowy wytłaczany na Żuławach Gdańskich i jest w nim przegląd całego sezonu pszczelarskiego. Jednak oprócz miodu wytłaczanego mamy w ofercie również inne produkty i miody np. żuławski, wiosenny czy ze spadzi liściastej. A także pyłki kwiatowe i pierzgę żuławską.

Na co pomaga twój miód?

– Jest świetny na choroby górnych dróg oddechowych. Bardzo skuteczny przy przeziębieniach, grypie i zapaleniu zatok. Przy problemach z gardłem i dziąsłami działa gojąco i zmniejsza opuchliznę. Najlepiej posmarować nim bolące miejsce np. podniebienie, aby przeszedł ból gardła. Miód jest bogaty w witaminy głównie z grupy B (B1, B2, B3, B5, B6, B9) oraz witaminę C, a także śladowe ilości witamin A i E. Ponadto, zawiera składniki mineralne: potas, magnez, żelazo i fosfor.

Jak jeść miód?

– Można położyć na bułeczce, dodać do dressingu do sałatki lub pod koniec pieczenia do mięsa, aby się zrumieniło. A jak jest upał, to polecam łyżeczkę miodu na szklankę wody. Tę mieszkankę można zakwasić sokiem z cytryny. Taka miodolada idealnie gasi pragnienie.

Czy z miodu da się wyżyć?

– Z samego miodu trudno, ale pozyskujemy też pierzgę, pyłek kwiatowy i dajemy radę. Oczywiście nie można porównywać roku do roku. Pszczelarz musi myśleć na 2-3 lata do przodu. I trzeba pamiętać, że od połowy kwietnia do końca sierpnia, a nawet września jest sezon i wtedy to pszczoły mają najwyższy priorytet, a wszystko inne musi poczekać. Przy takiej pasiece często zdarza się, że pracuję siedem dni w tygodniu.

A na czym polega twoja praca. Przecież pszczoły same latają i zbierają nektar?

– Zabawne. A rolnikowi zboże samo rośnie. Pracy jest sporo przez cały rok. Zimą przygotowujemy sprzęt na sezon. Trzeba oczyścić i przygotować kilka tysięcy ramek i przetopić kilkaset kilogramów wosku pszczelego. A w sezonie maksymalnie co 10 dni trzeba zrobić szczegółowy przegląd w każdym ulu i sprawdzić czy pszczołom nie brakuje nektaru i pierzgi, aby miały czym wyżywić całe „przedszkole” w ulu, czyli jajka larwy i poczwarki pszczół. Trzeba też kontrolować czy pszczoły mają miejsce w ulu na rozwój.

Ile miodu zbierasz?

– Od jednej rodziny od 20 do 40 litrów, choć bywały lata, że nawet to 60 l, ale zdarzały się też takie, kiedy było dużo mniej.

A ile masz uli i ile pszczół żyje w jednym ulu?

– Mam 250 uli, czyli rodzin, bo jedna rodzina to jeden ul. W ulu w szczycie sezonu żyje ok. 80-100 tys. robotnic i matka. Cała moja hodowla to ok. 20 mln pszczół.

Ile żyją pszczoły?

– Pszczoły robotnice żyją w sezonie ok. 45 dni, ale jak wygryzą się we wrześniu, czyli na koniec sezonu, to nawet do pół roku. Za to matka potrafi dożyć do pięciu lat.

Skąd je bierzesz? Kupujesz?

– Matki kupuje z pasiek, które specjalizują się w hodowaniu określonych ras i linii hodowlanych. To ważne, aby nasze pszczoły były w miarę łagodne i miodne. A gdy w ulu jest za dużo czerwiu, to odbieram 2-3 plastry i zakładam nowe rodziny.

Gdzie je hodujesz?

– Nie mam swojej ziemi. Moje ule rozstawione są najczęściej w pasach zadrzewieniowych u rolników, z którymi współpracujemy i zapylają uprawiany przez nich np. rzepak. W ten sposób odwdzięczam się za to, że mogą tam stać.

A często jesteś żądlony przez pszczoły?

– Nie zliczę, ile razy w życiu to się zdarzyło. Na początku sezonu dość rzadko, ale pod koniec, gdy mniej jest nektaru pszczoły są bardziej nerwowe i wtedy praktycznie codziennie trafi się użądlenie. Na szczęście jestem odporny na jad pszczeli.

Gdzie można kupić twój miód?

– W miodolandii mamy przydomowy sklepik czynny od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-16.00 i przez nasz sklep internetowy.

Dziękuję za rozmowę