Organizatorem festiwalu, który obywał się w dniach 1-7 lipca 2026 roku jest Opera Bałtycka w Gdańsku, jednostka Samorządu Województwa Pomorskiego. Pomysłodawcą wydarzenia jest Tomasz Konieczny.

Złoto dla dzieci

Dzieła Wagnera pozostają podporą repertuaru Baltic Opera Festiwal, zaś w tym roku organizatorzy zmierzyli się z legendą, a mianowicie z cyklem „Pierścień Nibelunga”. Mówimy o legendzie, bo to główne motywy muzyczne tego czteroczęściowego dramatu znają praktycznie wszyscy, a sama treść jest inspirowana germańską mitologią i średniowiecznymi legendami. Spotkanie z Wagnerem tym razem zaczęło się od ukłonu w stronę najmłodszych. Pierwsza część sagi, „Złoto Renu”, została specjalnie opracowana z myślą o dzieciach, z których wyrośnie następne pokolenie wielbicieli muzyki. Spektakl trwał zaledwie godzinę, a libretto było w języku polskim. Aktorzy mieli dobry kontakt z młodą publicznością, czego dowodem były chóralne odpowiedzi na pytania rzucane w jej stronę. Dzieci ewidentnie śledziły akcję z uwagą, ale trudno powiedzieć, czy wszystkie zabawy konwencją i wplecione w akcje żarty były dla nich czytelne. Niemniej jednak, dorośli widzowie z pewnością bawili się świetnie przez cały czas.

Hojotoho!

Bojowy okrzyk walkirii Brunhildy niósł się pod sklepieniem leśnego teatru i wprawiał w zachwyt publiczność. Wszyscy na to czekaliśmy. Tragiczny los szlachetnej Brunhildy, skomplikowane zależności w świecie dawnych bogów, zagmatwane relacje i sprzeczne głosy obowiązku zilustrowane fantastyczną muzyką i brawurowymi partiami wokalnymi. Oszczędna, ale zarazem widowiskowa scenografia stanowiła interesujące dopełnienie całości kompozycji. Dla wielbicieli Wagnera była to wyśmienita uczta, trwająca kilka godzin.

–  W tym roku pobiliśmy rekord, bo „Walkiria” okazała się najdłuższym przedstawieniem spośród wszystkich dotychczas wystawianych w ramach festiwalu. Łącznie z przerwami trwała ponad 5 godzin. Być może w następnej edycji znajdzie się „Zmierzch bogów”, który trwa aż siedem godzin – mówił pomysłodawca i dyrektor festiwalu, Tomasz Konieczny.

Deszcz, a po nim śpiew ptaków, który stworzył naturalne tło dla muzyki wykonywanej przez orkiestrę. Nie było błyskawic, ale ze sceny płynęła nawałnica doznań. Zresztą burza oklasków po ostatnim akcie trwała niemal 10 minut.

Polskie Wesele

Była to pierwsza współczesna realizacja sceniczna tego spektaklu w języku polskim. “Polskie Wesele” to utwór polskiego kompozytora pochodzenia żydowskiego, Józefa Beera, ale skomponowane poza granicami Polski. Józef Beer urodził się we Lwowie, natomiast okoliczności życiowe związały go najpierw z Wiedniem a później z francuską Niceą.

– „Polskie Wesele” to z pozoru operetka, ale w istocie utwór „pomiędzy gatunkami” i pomiędzy światami – podkreśla Tomasz Konieczny. –  Utwór opowiada o wspólnocie, o rytuałach i symbolach, które ją konstytuują, ale także o napięciach wynikających z historii i polityki.

Polskie Wesele” to dzieło niezwykłe, balansujące pomiędzy operą, operetką i musicalem. Od lat jest grane w krajach niemieckojęzycznych, ale jak dotąd, nie było wystawiane w języku polskim w kompletnej formie. Przez całe dekady było zapomniane w ojczystym kraju jego twórcy. A przecież treść libretta jest tak polska, że bardziej być nie może – to romantyczna historia powstańca i jego ukochanej.

Muzeum Człowieka

Ten punkt programu to hołd dla Krzysztofa Pendereckiego, ale też dla jego zmarłej w zeszłym roku małżonki. Elżbieta Penderecka była zresztą jedną z czołowych postaci związanych z Baltic Opera Festival. Koncert w wykonaniu orkiestry Sinfonietta Cracovia był wydarzeniem łączącym pamięć, historię i żywe doświadczenie muzyki Pendereckiego. Jego zwieńczeniem była „Partita”, wyjątkowe dzieło łączace dawne instrumentarium ze współczesnymi dźwiękami, balansujące między elegancją i niepokojem. Niezwykłym elementem była fenomenalna aranżacja baletowa – figury perfekcyjnie wykonywane przez tancerzy były plastyczną wizualizacją napięcia obecnego w muzyce. Jak możemy przeczytać w materiałach BOF, scenariusz przedstawienia przenosi widza do rzeczywistości po katastrofie – do ruin dawnego muzeum, gdzie grupa ocalałych próbuje odczytać sens pozostawionych śladów kultury i pamięci.