Aktualności

Z prędkością 135 km/h po medal. Pomorscy bobsleiści jadą na olimpiadę do Pjongchang

Pomorscy bobsleiści Łukasz Miedzik oraz Arnold Zdebiak. W środku Marek Wiśniowski, prezes Polskiego Związku Bobslei i Skeletonu
Pomorscy bobsleiści Łukasz Miedzik oraz Arnold Zdebiak. W środku Marek Wiśniowski, prezes Polskiego Związku Bobslei i Skeletonu. Fot. Aleksander Olszak

Łukasz Miedzik, Arnold Zdebiak i Krzysztof Tylkowski to pierwsi od 31 lat reprezentanci Pomorza, którzy wystąpią na zimowych igrzyskach olimpijskich. Czy sprawią niespodziankę na miarę wyczynu Zbigniewa Bródki z igrzysk w Soczi?

 

We wtorek, 30 stycznia olimpijczycy spotkali się z marszałkiem województwa pomorskiego Mieczysławem Strukiem. Były gratulacje ze zdobycia olimpijskiej nominacji oraz życzenia pomyślnego ślizgu po medale. Przed sportowcami jeszcze tylko olimpijskie ślubowanie w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Wylot do Korei Południowej 3 lutego. 

 

Pomorze wraca na zimowe igrzyska

Po raz pierwszy od 30 lat pomorscy sportowcy wystąpią na zimowych igrzyskach olimpijskich. W Polsce nie ma toru do bobslejowych zjazdów, więc bobsleiści muszą trenować na Łotwie i w Niemczech. – Cieszmy się, że w tym elitarnym i niebezpiecznym sporcie mamy naszych przedstawicieli. Udział w igrzyskach olimpijskich to wielka szansa dla pomorskiego sportu – mówi Maciej Kowalczuk, zastępca dyrektora Departamentu Edukacji i Sportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Reprezentanci WKS Flota Gdynia i AZS AWFiS Gdańsk wystartują 18 lutego. – Wierzę, że właśnie dziś rozpoczyna się ważny rozdział w historii tego sportu, w którym to właśnie Pomorze stanie się rozpychającym i pilotującym polskie bobsleje – dodaje Kowalczuk.

 

Czy będzie medal?

Prezes Polskiego Związku Bobslei i Skeletonu Marek Wiśniowski liczy na dobry wyniki. – Nasza kadra to młodzi ludzie. Arnold Zdebiak jeszcze pół roku temu trenował biegi sprinterskie. Start w Korei Południowej to dla nas przystanek w drodze ku medalom w następnych zimowych igrzyskach w 2022 roku w Pekinie. Polacy trenują pod okiem Łotysza Janisa Minisa. To rekordzista świata w szybkości ślizgu. –  Dzięki współpracy z Łotyszami mamy okazję trenować wśród najlepszych – dodaje Wiśniowski. Jak mówią sami zawodnicy – Naszym celem jest miejsce w finałowej dwudziestce. Oczywiście z takimi potęgami jak: Niemcy, Łotwa i Kanada nie mamy szans, ale z ekipami z Czech czy Rumunii możemy nawiązać równorzędną walkę.

 

Marszałek Struk: Bądźcie jak Zbigniew Bródka

– Bobsleje to wyjątkowa dyscyplina. Ekstremalny sport, w którym liczy się siła i działanie zespołowe. Jestem pewien, że wszyscy na Pomorzu i nie tylko, będziemy trzymać za was kciuki. Chciałbym, aby wasz występ w Korei zakończył się medalem. W Soczi był Bródka, a w Pjongchang będziecie wy – tak Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego pogratulował sportowcom olimpijskiej nominacji.

 

Bolid jak myśliwiec F-16

Trening bobslejowy to ciężka i żmudna praca. Liczy się siła i szybkość. – Treningi są bardzo wyczerpujące. Ćwiczymy praktycznie przez cały rok. W lecie trenujemy na bieżni – opowiada Arnold Zdebiak. Zawodnicy mają specjalnie skonstruowany wózek imitujący bobslej. W nim ćwiczą moment startu i rozpędzenia bolidu – To nie jest takie łatwe rozpędzić ważący 230 kilogramów bolid. Dlatego ćwiczymy zarówno bieganie, jak i skoki czy mięśnie rąk – dodaje sportowiec. Ważne są również ćwiczenia oddechowe w związku z przeciążeniami. Na wirażach są one dwa razy większe niż w czasie lotu myśliwcem F-16.

 

Pół roku poza domem

Treningi letnie odbywają się w kraju. – Jednak zimą najczęściej jeździmy w Siguldzie na Łotwie. Trenujemy też w niemieckim Altenbergu. Przez treningi i pucharowe zawody na torach w całej Europie, w sezonie większość czasu spędzamy poza domem – mówi Łukasz Miedzik, drugi reprezentant Polski. – Mimo to cieszę się z każdego ślizgu. Bobsleje to ekstremalny sport, ale go lubię. Każdy finałowy ślizg to dla mnie duży sukces – podkreśla.

 

Zimowa formuła 1

Ten bardzo widowiskowy sport przez wielu komentatorów uważany jest za zimowy odpowiednik samochodowych wyścigów. Zawody odbywają się w długiej na około półtora kilometra lodowej rynnie. Bolidy osiągają prędkości nawet do 135 kilometrów na godzinę. Rekord szybkości ślizgu należy do załogi łotewskiej i wynosi 153 km/h. Załogi składają się z dwóch lub czterech osób. Za prowadzenie boba odpowiedzialny jest pilot. Pozostali członkowie załogi pełnią rolę rozpychających, czyli osób, które muszą na starcie rozpędzić bolid do jak największej prędkości.

 

Wieloletnia tradycja

Polscy bobsleiści po raz pierwszy uczestniczyli w Igrzyskach Olimpijskich w roku 1928 na olimpiadzie w St. Moritz. Na kolejne starty trzeba było czekać do 1956 roku (olimpiada w Cortina D'Ampezzo). Od 1998 roku nasza załoga uczestniczy w każdych zimowych igrzyskach. Polacy regularnie startują też w zawodach pucharu świata. W Polsce nie ma toru dla bobslei. Ostatni tor istniał do lat 70. XX wieku w Karpaczu. W latach międzywojennych naturalny tor do zjazdów istniał również w gdańskiej Oliwie. Dziś najbliższe dla nas rynny znajdują się na Łotwie oraz w Saksonii.

 

Kiedy wystartują Pomorzanie?

Rywalizacja bobsleistów potrwa 4 dni. 18 i 19 lutego ścigać się będą dwójki. Zjazd czwórek zaplanowany jest na dwa ostatnie dni olimpijskiej rywalizacji, tj. 24 i 25 lutego. Zawody będą transmitowane w telewizji.

 

view szablon artykułu