Aktualności

Ile osób może zarazić koronawirusem jeden nosiciel? Co współczynnik R mówi o epidemii na Pomorzu i w Polsce?

Fot. Pixabay.com
Fot. Pixabay.com

Współczynnik reprodukcji wirusa - R oznacza, ile osób może zarazić jeden nosiciel. Według tego w tej chwili najgorzej jest w Łódzkiem, a najlepiej na Warmii i Mazurach. Aby stwierdzić, że epidemia pomału wygasa współczynnik ten musiałby być przez dłuższy czas zdecydowanie poniżej jednego. Taka sytuacja w Polsce jest tylko w 5 województwach, co nie znaczy, że tam nie mogą wybuchać nowe ogniska zakaźne. Czy to oznacza, że epidemia nie wygasa?

 

Ministerstwo Zdrowia 22 czerwca po raz pierwszy podało dane o wartości współczynnika R dla 14 z 16 województw. Zbyt mała liczba przypadków w lubuskim i świętokrzyskim nie pozwoliła na obliczenie go dla tych regionów.

 

Jaka jest sytuacja w Polsce?

W Polsce potwierdzono do tej pory 31 527 zakażeń SARS CoV-2, zmarło 1 375 (stan na 23 czerwca).  23 czerwca odnotowano 300 przypadków. Taka sytuacja utrzymuje się od kilku dni. Wcześniej diagnozowano nawet ponad 500 zakażeń. Jak twierdzą eksperci, w większości przypadków (ok. 80 proc.) choroba przebiega łagodnie, często bezobjawowo. Jednak są osoby, które COVID-19 przechodzą ciężko, mają powikłania i wymagają podłączenia do respiratora. Dotyczy to zwłaszcza osób z grup ryzyka, starszych z chorobami współistniejącymi jak cukrzyca czy nowotwory. Największe ogniska koronawirusa  w Polsce występują na Śląsku, w województwach łódzkim, mazowieckim i wielkopolskim. Natomiast na świecie choruje ponad 9 mln ludzi, z czego ponad 470 tys. zmarło. Najgorsza sytuacja jest w Stanach Zjednoczonych i Brazylii. Według danych Imperial College London i Centrum Współpracy Światowej Organizacji Zdrowia w Zakresie Modelowania Chorób Zakaźnych Polska jest 14. w grupie 22 państw pod względem najniższej wartości współczynnika R. Najniższy wskaźnik odnotowano w Belgii i Danii. Najwyższy w Macedonii Północnej i Ukrainie.

 

Jak jest w poszczególnych regionach?

Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus uważa, że pandemia COVID-19 na świecie wciąż przyspiesza. Dla przykładu w Niemczech 20 czerwca współczynnik R wynosił 1,79, a już dzień później – 2,88. W Polsce współczynnik R to 1,11.  Do tej pory Ministerstwo Zdrowia podawało tylko wybiórcze dane.  Resort 25 marca podał, że współczynnik R wynosił 2,6. Natomiast 28 kwietnia – 1,11, czyli tyle, co obecnie. Minister zdrowia Łukasz Szumowski na konferencji prasowej 13 maja mówił, że współczynnik R wynosi poniżej 1. Z kolei 15 czerwca Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że współczynnik R z końca ubiegłego tygodnia wynosi 1,12 dla całej Polski. Według najnowszych danych z 22 czerwca najwyższe współczynniki mają województwa: łódzkie (2,09), śląskie (1,53) oraz  dolnośląskie (1,17). Na kolejnych miejscach są: małopolskie (1,14), pomorskie (1,12), lubelskie (1,11), mazowieckie (1,07), opolskie (1) i zachodniopomorskie (1). Poniżej 1 są: warmińsko-mazurskie (0,51), podkarpackie (0,59), podlaskie (0,71), kujawsko-pomorskie (0,75) oraz wielkopolskie (0,85). Ze względu na za małą liczbę przypadków w lubuskim i świętokrzyskim nie było możliwe obliczenie współczynnika R.

 

A jak jest na Pomorzu?

W województwie pomorskim odnotowano 636 zakażeń, a 38 osób zmarło. Wydawać by się mogło, że to mało. W porównaniu z innymi regionami zajmujemy 11.  miejsce jeśli chodzi o liczbę stwierdzonych przypadków. Wyprzedzają nas województwa mające niższy wskaźnik reprodukcji jak kujawsko-pomorskie (652), podlaskie (736) czy wielkopolskie (2501). Co to oznacza? Jak tłumaczy lekarz i dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego Tadeusz Jędrzejczyk: „ocena Ministerstwa Zdrowia jest oparta na dość szczątkowych danych". – Przy tak dużym odsetku zakażeń skąpo- i bezobjawowych oraz braku systematycznych badań populacyjnych, zarówno tzw. genetycznych (wykrywających wirusa), jak i immunologicznych (badających poziom odpowiedzi organizmu), poruszamy się wciąż w obszarze dużej niepewności.    

– Wystarczy, że w danym województwie intensywnie i lepiej są prowadzone tzw. dochodzenia epidemiologiczne, żeby zaobserwować wyższy wskaźnik R – nie tyle rzeczywisty, co obserwowany. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia na Śląsku. Dlatego kluczowa jest liczba pacjentów, którzy z powodu zakażenia wymagają leczenia w warunkach szpitalnych. To jest obecnie najbardziej pewny wskaźnik dotyczący stanu rozwoju epidemii, a jednocześnie obciążenia systemu ochrony zdrowia pandemią – wyjaśnia Jędrzejczyk.

Z ocen Ministerstwa Zdrowia jasno wynika, że na Pomorzu współczynnik reprodukcji jest wyższy niż 1, pomimo mniejszej liczby chorych. – Jeśli współczynnik jest w okolicach 1 świadczy to, że epidemia nie wygasa, a może wywołać kolejną falę zachorowań – dodaje Tadeusz Jędrzejczyk. Od marca na Pomorzu było kilka ognisk koronawirusa (dwa DPS-y, jednostka wojskowa, ognisko rodzinne/działalność gospodarcza, ognisko rodzinne powiązane z cukiernią sieciową). Od kilku dni mamy dwa nowe źródła. Chodzi o ognisko u producenta rolnego oraz w produkcyjnym zakładzie rodzinnym. Tego typu zakażeń z całą pewnością będzie przybywać. – Wynikają one m.in. ze złagodzenia obostrzeń np. zniesienia kwarantanny granicznej dla osób z UE, organizacji wesel, początku ruchu wakacyjnego, zwiększenia limitu osób w sklepach, aptekach, kościołach, na poczcie, a przede wszystkim do powrotu do codziennych nawyków, które sprzyjają rozprzestrzenianiu się wirusa – zauważa Jędrzejczyk.

 

Czy można zmniejszyć współczynnik R?

Zdaniem Tadeusza Jędrzejczyka można było zapobiec wzrostowi współczynnika reprodukcji koronawirusa. – Początkowa wszystkie decyzje były bardzo radykalne. To właśnie spowodowało, że nie były na dłuższą metę do utrzymania. Obecnie, nie nazywając tego po imieniu, Ministerstwo Zdrowia realizuje wariant szwedzki, rezygnując z narzędzi administracyjno-kontrolnych i w dużej mierze opierając się na poczuciu odpowiedzialności obywateli. Jednocześnie w świadomości społecznej utrwala przekaz, że radzimy sobie z pandemią lepiej niż inne kraje, co nie sprzyja w utrzymania motywacji do samokontroli. To w efekcie przekłada się na powrót do zachowań sprzed pandemii, co oczywiście szybko przyczyni się do podniesienia wskaźnika R zdecydowanie powyżej 1. Im szybciej zmodyfikujemy codzienne zachowania, tym efektywniej ograniczymy dynamikę zakażeń. –  Dlatego, pomimo że jestem zwolennikiem odmrażania gospodarki, uważam, że niektóre zakazy niepotrzebnie zlikwidowano. Chodzi m.in. o kwarantannę dla osób z zagranicy, bez względu na kraj. Poza tym nie powinno być zgody na organizację zgromadzeń np. wesela, stadiony, kina, teatry.  Dlatego po raz kolejny apeluję, aby nosić maseczki w pomieszczeniach zamkniętych lub na otwartej przestrzeni tam, gdzie utrzymanie dwumetrowego dystansu nie jest możliwe, myć lub dezynfekować ręce – zaznacza Jędrzejczyk.

 

 

view szablon artykułu

Aktualności