Sobota, 28 lutego w AmberExpo upłynęła pod znakiem kuchni regionalnej. Było gwarno, kolorowo i smacznie. Królowały przetwory i potrawy od pomorskich producentów i rolników. Można było spróbować gotowych dań np. śledzia z cebulką w specjalnym sosie w bagietce, gulaszu z jelenia, ruchanek czy tradycyjnej szynki. Chętni podpatrywali, jak ulepić wyśmienite pierogi. Ponadto, można było dowiedzieć się, jak octy i oxymvele wspierają organizm. Najmłodsi zaś korzystali z przygotowanych dla nich atrakcji.
Do Gdańska zjechali przedstawiciele kilku regionów. Reprezentacje miały województwa: łódzkie, mazowieckie, podlaskie, wielkopolskie, warmińsko-mazurskie oraz zachodniopomorskie. Ponadto, własne stoiska przygotowały pomorskie gminy m.in.: Czarne, Starogard Gdański, Szemud, Sztum oraz Żukowo.
Marką regionu jest dobry produkt
Choć targi rozpoczęły się o godz. 10.00, to uroczyste otwarcie odbyło się samo południe. W wydarzeniu wzięli udział m.in. członek Zarządu Województwa Pomorskiego Adam Gawrylik, wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak, prezes MTG Andrzej Bojanowski oraz poseł na Sejm RP Piotr Adamowicz.
Witając zebranych Adam Gawrylik podkreślił, że cieszy się z renesansu produktów regionalnych wytwarzanych według tradycyjnych receptur.
– Samorząd województwa pracuje nad wzmocnieniem pomorskiej marki. Chcemy, aby produkty regionalne były zarejestrowane i stały się dostępne dla każdego konsumenta. Mam nadzieję, że uda się, aby te z województwa pomorskiego wyróżniały się i były dostępne dla kupujących w każdym markecie. W ten sposób wzmocnimy markę pomorskiego – powiedział Adam Gawrylik
Zachęcił też do kosztowania przysmaków z innych województw i w ten sposób odkrywania bogactwa kulinarnego regionów. Natomiast zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak powiedział, że to nie tylko festiwal dobrej kuchni, ale przede wszystkim wydarzenie wzmacniające tożsamość i wspólnotę regionalną.
W niedzielę, 1 marca będzie drugi dzień Festiwalu Smaków Regionalnych.
Smakosze opanowali AmberExpo
Festiwal Smaków Regionalnych to prawdziwe święto kulinarne, które odwiedziły tłumy miłośników dobrych jakościowo produktów. Na parkingu zauważyliśmy rejestracje m.in. z Gdańska, Gdyni, Sopotu, Pruszcza Gdańskiego, Pucka, Wejherowa, Słupska, a nawet Olsztyna. Już na wejściu było tłoczno, czasem wręcz trudno było dostać się do kolejnego stoiska. Ogromną popularnością, poza stoiskami z Pomorza, cieszyło się to z Podlasia, na którym był wielki sękacz i częstowano serami wytwarzanymi według tradycyjnej receptury. Zadowoleni byli smakosze, którzy mogli nacieszyć oczy i nakarmić żołądki pysznym, lokalnym i zdrowym jedzeniem.
– Uwielbiam wszystkie sery, ale te kozie to prawdziwa poezja. Kupiłam sobie dwa i nie wiem, czy jutro nie wrócę tu po więcej – mówił pan Krzysztof z Gdańska.
Warto dodać, że cały czas na scenie były różne występy, a koło gospodyń wiejskich zachęcało festiwalowych gości do udziału w kole fortuny. Pod czujnym okiem pań z KGW Sokole z gminy Czarne m.in. członek zarządu Adam Gawrylik i wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz musieli wykazać się kulinarnymi umiejętnościami i ulepić pierogi. Okazało się to dość ciekawym wyzwaniem, któremu sprostali.
W trakcie festiwalu można też było dowiedzieć się o korzyściach płynących z jedzenia sezonowych i naturalnych produktów. Jednak nie tylko jedzeniem człowiek żyje. W strefie wiosennych inspiracji chętni mogli wziąć udział w warsztatach m.in. z sadzenia wiosennych roślin. Uczestniczyć w konsultacjach z architektami zieleni. A dobrą atmosferę tego dnia zapewniły kociewska kapela Fefernuski oraz zespół Hubertus z Kwidzynia, który zaprezentował myśliwskie dźwięki.
Fot. Jacek Sowa
Regionalnie, lokalnie i smacznie
W hali wystawienniczej Międzynarodowych Targów Gdańskich było ponad 200 stoisk. Wkoło pachniało nieziemsko, wprost ślinka nam leciała. Najwięcej produktów prezentowali pomorscy rolnicy i przetwórcy. Na 26 stoiskach były m.in.: chleby na naturalnym zakwasie z chrupiącą skórką, ekologiczne wędliny, wyśmienite praliny, miody prosto z pasiek i świece z wosku, kiszonki, produkty lawendowe oraz ryby pod różnymi postaciami – marynowane, wędzone, suszone. Nie zapomniano też o miłośnikach domowych przetworów i marynat, a lokalne browary oferowały rzemieślnicze piwa. Co ważne, wszystkie było wytwarzane według tradycyjnych receptur. Poza produktami z Pomorza były też inne regionalne przysmaki. Wśród prezentowanych produktów warto wymienić choćby: soki z żurawiny, buraka z cytryną czy dżem malinowo-truskawkowy.
A co w niedzielę?
Drugiego dnia będzie również wiele atrakcji dla młodszych i nieco starszych smakoszy. Dowiemy się, po czym poznać prawdziwy miód. Będzie też mowa o tym, jak przygotować wzmacniające i rozgrzewające śniadanie, które da energię na cały dzień. Można będzie nauczyć się gotować zdrowo, tanio, ekologicznie, wykorzystując lokalne i sezonowe produkty. Goście targów odkryją, dlaczego jagnięcinę nazywa się truflą wśród mięs oraz skosztują, jak smakuje bigos z jagnięciny bez kapusty krztyny rodem z kuchni szlacheckiej. Nie zabraknie też stoisk z regionalnymi produktami. Będą m.in.: pyszne domowe dżemy, pieczywo na prawdziwym zakwasie, tradycyjne wędliny, naturalne kiszonki i piwa rzemieślnicze, a nawet propolis. Dla dzieci będzie strefa gier i zabaw. Oprawę muzyczną drugiego dnia zapewnią Koleczkowianie.




























