Czy grozi nam zapaść systemu?

Oddziały pękają w szwach

W województwie pomorskim do leczenia dzieci chorych na COVID-19 wyznaczone były dwa oddziały. Jeden w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku, który ma 15 łóżek i przyjmował więcej pacjentów niż miał miejsc. Natomiast drugi 24-łóżkowy w Szpitalach Tczewskich. Ten oddział również był przepełniony. W związku z bardzo trudną sytuacją wynikającą ze wzrostu zakażeń u małych pacjentów wymagających hospitalizacji, 1 lutego uruchomiono kolejny covidowy oddział dziecięcy. Tym razem w Szpitalu Dziecięcym Polanki im. Macieja Płażyńskiego w Gdańsku. Oddział ten ma 25 łóżek, z których 10 już jest zajętych. Przygotowano też jedno łóżko na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Jak chorują dzieci?

W poprzednich falach pandemii chorowało znacznie więcej dorosłych niż dzieci. Wzrost zachorowań u młodszych pacjentów można było zaobserwować dopiero od wariantu delta. Wtedy najczęściej  stwierdzano zapalenie płuc. Natomiast obecnie, w przypadku zakażenia wariantem omikron, głównie hospitalizowane są niemowlęta i dzieci poniżej 5 r. ż., które są niezaszczepione i nie noszą masek.

– Od dwóch tygodni obserwujemy wyraźny wzrost hospitalizacji najmłodszych pacjentów w szpitalu zakaźnym w Gdańsku. Obecnie wszystkie miejsca są zajęte, dostawiane są nawet kolejne łóżka. Gdy wypisywany jest jeden pacjent na jego miejsce na izbie przyjęć czeka kolejny chory – mówi Tadeusz Jędrzejczyk dyrektor Departamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego.

Jak opisują lekarze maluchy cierpią z powodu zapalenia krtani, które objawia się świszczącym oddechem i szczekającym kaszlem. Często towarzyszy temu wysoka gorączka, którą trudno obniżyć. Rośnie też liczba infekcji rotawirusem z biegunką i wymiotami. Te objawy powodują odwodnienie u najmłodszych pacjentów. Do szpitala trafiają zatem dzieci z dodatnim wynikiem testu na koronawirusa i jednocześnie rotawirusem, które nie mogą być leczone na oddziale pediatrycznym, a tylko covidowym. Jak informuje kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego Sławomira Niedźwiecka w czwartek rano (3 lutego) zajęte było 18 miejsc na 15 łóżek.

Szczepienia idą jak po grudzie

Mimo szczepień przeciwko COVID-19, które rozpoczęły się w połowie grudnia ubiegłego roku, wciąż zbyt mało dzieci powyżej 5. r.ż. skorzystało z tej możliwości. Według ostatnich danych w Polsce zaledwie co 10 dziecko od 5 do 11 r.ż. jest zaszczepione. A szczepionki nie tylko chronią przed zakażeniem, ale przede wszystkim groźnymi dla zdrowia i życia maluchów powikłaniami jak m.in. PIMS (wieloukładowy zespół zapalny – przyp. red.). Być może już wkrótce będzie możliwość szczepienia dzieci od 6 miesiąca do 4 r. ż. Ma to być jedna dziesiąta dawki, którą dostają dorośli. Przypomnijmy, że dzieci do 5 do 11 r. z dostają jedną trzecią dawki osoby dorosłej.