Młody i zdrowy mężczyzna po nagłym zatrzymaniu krążenia, prawdopodobnie spowodowanym grypą, trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Janusza Korczaka w Słupsku. Aby stwierdzić, czy wymaga wszczepienia rozrusznika, konieczne jest stałe monitorowanie stanu jego zdrowia. W związku z tym pacjentowi na trzy miesiące wypożyczono kamizelkę defibrylującą, która ma wbudowane EKG i w razie potrzeby uratuje mu życie.
Wypożyczenie kamizelki było pierwszą tego typu procedurą w Oddziale Kardiologicznym.
Ratunek w domu pacjenta
Pacjentem słupskiego szpitala był młody, do tej pory zdrowy i aktywny człowiek. W połowie października został przywieziony karetką na SOR po nagłym zatrzymaniu krążenia w przebiegu częstoskurczu komorowego – prawdopodobnie w wyniku przebytej infekcji. Dwukrotnie był reanimowany. Diagnoza brzmiała: zapalenie mięśnia sercowego
– Na razie nie ma podstaw do wczepienia defibrylatora podskórnego, ale najnowszym standardem jest zabezpieczenie pacjenta w taką kamizelkę na trzy miesiące. Przez ten czas będzie on monitorowany, bo kamizelka ma wbudowane EKG, a w razie potrzeby uruchomi się automatycznie defibrylator, który zadziała szybciej niż nawet najszybciej wezwany zespół ratownictwa medycznego – mówi koordynator Oddziału Kardiologicznego i Rehabilitacji Kardiologicznej w słupskim szpitalu Damian Sendrowski. – Pacjent będzie zabezpieczony przed groźnymi incydentami arytmicznymi, a mięsień sercowy będzie zdrowiał. Po trzech miesiącach zdecydujemy o dalszym leczeniu. Jeśli mięsień serca ulegnie wygojeniu bez patologicznych pozostałości – uznamy pacjenta za zdrowego, jeśli nie – wszczepimy defibrylator podskórny – wyjaśnia kardiolog.
Co to za urządzenie?
Kamizela defibrylującą to urządzenie z wbudowanym defibrylatorem noszone przez pacjentów, którzy są przejściowo zagrożeni nagłym zgonem sercowym. Jest to czasowa forma terapii w przypadku, gdy natychmiast nie można wszczepić kardiowertera. Dzięki niej zapisy EKG są na bieżąco rejestrowane i mogą być analizowane przez lekarzy. Co ważne, każde automatyczne uruchomienie defibrylatora sygnalizuje alarmem. Jeśli nie doszło do zatrzymania krążenia i pacjent jest świadomy, może sam go wyłączyć. Gdy chory nie zareaguje – nastąpi wyładowanie, które ma przywrócić prawidłowy rytm serca.
– U zdyscyplinowanych pacjentów taka kamizelka to rozwiązanie skracające konieczność hospitalizacji i możliwość zabezpieczenia pacjenta na czas kilkumiesięcznego zdrowienia – tłumaczy prezes szpitala Andrzej Sapiński. – Cieszymy się, że nasi lekarze sięgają po innowacyjne metody terapii dbając o bezpieczeństwo pacjenta w każdej sytuacji – dodaje wiceprezes Anetta Barna-Feszak.
Fot. materiał prasowy szpitala w Słupsku
Warto dodać, że kardiolodzy apelują o szczepianie się przeciwko grypie, która może powodować wiele groźnych dla zdrowia i życia powikłań m.in. zapalenie mięśnia sercowego. Pacjent po jego przebyciu często wymaga transplantacji serca.
– W ostatnim czasie wielu pacjentów po incydentach kardiologicznych trafia na nasz oddział w wyniku przebytej infekcji np. grypy. Co więcej, często te infekcje przechodzą skąpoobjawowo, do czasu gdy zaatakowane zostanie serce, czasami z burzliwymi objawami zagrażającymi życiu – zauważa Damian Sendrowski.


