W wieku 102 lat zmarł kmdr Roman Rakowski, weteran Armii Krajowej, patriota i społecznik. Wraz z jego odejściem kończy się pewna epoka, ale zostaje pamięć i szacunek dla jego dokonań. Był żywym świadkiem historii i bezpośrednim uczestnikiem ważnych i tragicznych wydarzeń ostatniego stulecia. Jego życiorys był wręcz legendarny a postawa wobec ciężkich wyborów i doświadczeń kwalifikuje go do grona bohaterów.
Roman Rakowski niedawno świętował 102. urodziny.
Piękny życiorys
Roman Rakowski przyszedł na świat 18 marca 1924 roku w Brzesku. Należał do przedwojennego ZHP, a w czasie wojny był członkiem Szarych Szeregów i Związku Walki zbrojnej. Pomagał w ewakuacji ludności cywilnej, a także brał udział w akcjach ukrywania broni pozostałej po wycofującym się Wojsku Polskim. Następnie walczył w oddziale 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Dwa razy odniósł rany w trakcie działań bojowych. Brał udział w akcjach likwidacyjnych, odwetowych, a także odbiciu żołnierzy AK więzionych w Grybowie. W lutym 1944 roku dołączył do II Oddziału Okręgu Lwów Armii Krajowej (Kierownictwo Dywersji – Kedyw), gdzie wkrótce zdobył szlify oficerskie. W lipcu 1944 roku brał udział w akcji „Burza” we Lwowie, w trakcie której został odznaczony Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari V klasy. Za udział w walkach był więziony przez NKWD, a następnie deportowany. Po ucieczce ukrywał się i wstąpił do organizacji Wolność i Niezawisłość. Otrzymał polecenie wstąpienia do szkoły oficerskiej Ludowego Wojska Polskiego. Trafił do Marynarki Wojennej, gdzie tworzył struktury kadrowe. Został zwolniony z tej formacji w stopniu kapitana. Uzyskał wykształcenie prawnicze, jednakże z uwagi na trwający terror stalinowski odmówił nominacji na sędziego. Pracował jako radca prawny i związał się z ruchem spółdzielczym. W 1965 przez cztery miesiące był więziony w Gdańsku pod zarzutem nieujawnienia w dokumentach służby w Armii Krajowej.
W III RP został awansowany do stopnia komandora Marynarki Wojennej RP w stanie spoczynku i uhonorowany wieloma odznaczeniami państwowymi, m.in. Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką Marynarki Wojennej RP czy Medalem Prezydenta Miasta Gdańska. Był też m.in przewodniczącym Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych Województwa Pomorskiego przy Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku (w latach 2012-2013), prezesem zarządu Okręgowego Związku Inwalidów Wojennych RP i prezesem koła Gdańsk-Wrzeszcz Światowego Związku Żołnierzy AK.
W ubiegłym roku zabrał głos w sprawie wystawy „Nasi Chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”, wspierając jej twórców i stając w obronie prawa Pomorzan do pamięci o trudnej historii
Łatwiej jest pisać piórem niż własną krwią, łatwiej jest się przechwalać i wystawiać oceny, nie być w zagrożeniu życia swego i bliskich. Łatwo siedząc w wygodnym fotelu przy herbacie, szermować czyimiś życiem i krwią niż własną, mówiąc jak z perspektywy lat trzeba było się zachować – napisał w liście otwartym.