Z marszałkiem województwa pomorskiego Mieczysławem Strukiem rozmawiamy o tym, jak wielkie inwestycje wpłyną na nasze życie i jakie korzyści rysują się na horyzoncie.

Polskie Elektrownie Jądrowe otworzyły w Gdańsku biuro, a minister Wrochna oficjalnie potwierdził, że tutaj będzie znajdowała się siedziba spółki.

Bardzo cieszę się, że tak się stało i że to tutaj będzie bić serce polskiego atomu. Samorząd województwa od samego początku mocno o to zabiegał. Tak wielkim projektem trudno zarządzać na odległość, tym bardziej że ciężar zadań przenosi się z działań organizacyjnych i administracyjnych w kierunku prac budowalnych. Jestem przekonany, że obecność siedziby PEJ w naszym regionie zadziała wyłącznie na korzyść budowy elektrowni. Zresztą nie tylko, bo to szansa na nowe miejsca pracy w regionie. Coraz bardziej zaawansowane prace w terenie, a także liczne spotkania z pomorskimi przedsiębiorcami i przedstawicielami instytucji publicznych wymagają stałej obecności zespołów projektowych na miejscu. Można powiedzieć wprost – siedziba spółki na Pomorzu to najlepszy przykład local content. Choć chcę podkreślić, że by tak się stało w siedzibie spółki w Gdańsku muszą być rozwijane jej komórki merytoryczne, między innymi związane z procesem budowlanym, a także struktury decyzyjne spółki. Samo formalne zarejestrowanie spółki w naszym regionie to nie wszystko.

Jak pomorskie firmy mogą zaistnieć w projekcie elektrowni?

Chodzi o jak największy udział regionalnych przedsiębiorców tak w budowie, jak i eksploatacji przyszłej elektrowni. Mówiąc wprost i w przenośni – energia ma szansę napędzić naszą gospodarkę, od firm budowlanych, przez specjalistyczne usługi do przedsiębiorstw w branży hotelowej czy gastronomicznej. Już teraz Agencja Rozwoju Pomorza wspólnie z PEJ analizują możliwość wykorzystania istniejących obiektów noclegowych dla pracowników zatrudnionych na budowie.  To ważna sprawa, bo mówimy o nawet 10 tysiącach osób w szczytowym momencie prac budowalnych. Local content to także wielka szansa dla pomorskich firm na zdobycie unikalnych kompetencji, certyfikatów i umiejętności, które mogą w przyszłości zostać wykorzystane przy zagranicznych projektach. Samorząd województwa włącza się w te działania także poprzez organizację spotkań informacyjnych i warsztatów dla przedsiębiorców. Wszystko dla jednego celu – większego udziału pomorskich firm w atomowym projekcie.

Co jest kluczowe, by w pełni wykorzystać tę szansę?

Przede wszystkim informacja. Przedsiębiorcy muszą wiedzieć, czego oczekuje zamawiający. Kolejna sprawa to finansowanie na dostosowanie firm. Udział w części zamówień może wymagać specjalnych uprawnień i certyfikatów, które są kosztowne. Bez gwarancji kontraktu może to zniechęcać wielu przedsiębiorców.

A czy widzi Pan jakieś zagrożenia? Coś, co negatywnie może wpłynąć na kondycję regionu?

Moim zdaniem musimy bardziej dopilnować by elektrownia realizowana była z zachowaniem jak najwyższych standardów, w zgodzie z interesami mieszkańców i z wspomnianym wyżej local content. Jako samorząd województwa staramy się dopilnować wszystkich tych kwestii, ale pamiętajmy, że nie na wszystkie mamy wpływ. Nie zwalnia to jednak nas z obowiązku działania. Jednym z naszych priorytetów jest ograniczenie uciążliwości związanych z wieloletnią budową dla lokalnych społeczności.

No właśnie to jest kolejna ważna kwestia. Choć ciężki sprzęt i transporty jeszcze nie ruszyły, to mieszkańcy już zwracają uwagę na niedogodności, hałas czy niszczenie dróg

Od wielu miesięcy wspólnie z włodarzami z powiatu puckiego, lęborskiego i wejherowskiego walczymy o wsparcie dla lokalnej infrastruktury. Bo to przecież po sieci dróg wojewódzkich, powiatowych i gminnych pojadą ciężki sprzęt i tiry z materiałami. Te drogi trzeba wzmocnić, a na to potrzebne jest dodatkowe finansowanie. Sami tego ciężaru nie uniesiemy.

Jak wskazują badania opinii publicznej więcej jest zwolenników niż przeciwników budowy elektrowni jądrowej. Jak by Pan przekonał przeciwników?

Każda inwestycja budzi emocje i niekiedy polaryzuje społeczności, to nieuniknione. Naszą rolą jest  zrozumieć argumenty sceptyków. Być może ich niechęć wynika z braku wiedzy, nierozwianych obaw czy też może z realnych problemów, które wymagają rozwiązania. Kluczem jest szczery dialog. Dialog o wszystkim, nawet o najtrudniejszych tematach. To jest klucz do budowy zaufania.

Harmonogram budowy elektrowni w Choczewie przewiduje, że pierwszy reaktor rozpocznie pracę już w 2036 roku. Jest to możliwe?

Patrząc na doświadczenia innych krajów jest to możliwe, jednak by tak się stało, nie można pozwolić na opóźnienia. Do tego natomiast potrzebne jest pełne zaangażowanie wszystkich interesariuszy projektu.

Ale energia z atomu to nie wszystko. Na Pomorzu dzieje się dużo więcej

Tak. Pomorskie staje się jednym z najważniejszych punktów na energetycznej mapie nie tylko Polski, ale też Europy Środkowej. Mówimy o elektrowni, ale przecież na Bałtyku rosną kolejne morskie farmy wiatrowe. Warto też wspomnieć o  spółdzielniach energetycznych, jakie działają na Pomorzu. To wszystko łączy się w jedno. Pomorskie staje się wielkim hubem energetycznym. Przypomnę, że jeszcze kilka lat temu importowaliśmy większość energii z innych regionów. Teraz będziemy produkować na własne potrzeby, ale również wysyłać energię dalej.

Czyli chodzi o połączenie energii jądrowej z wiatrem?

Atom to stabilność, wiatr to konkurencyjna cena, magazyny to stabilizacja systemu. Wszystko łączy się w całość. Wszyscy widzimy, ile kosztuje pozyskiwanie energii z węgla czy innych paliw kopalnych. Energia odnawialna i zeroemisyjna to nie ideologia. To prosta odpowiedź na rosnące koszty ponoszone przez mieszkańców i przedsiębiorców.

Dziękuję za rozmowę.