Sulisława Borowska jest animatorką kultury, edukatorką dorosłych i trenerką z wieloletnim doświadczeniem, od dzieciństwa związaną z Kaszubskim Uniwersytetem Ludowym w Wieżycy. Dzięki swojemu wykształceniu i szerokim kompetencjom aktywnie działa na rzecz społeczności lokalnych, głównie na Kaszubach. Tworzy innowacyjne metody edukacji animatorek kultury, realizuje programy szkoleniowe dla seniorów, prowadzi warsztaty rękodzieła, organizuje plenery sztuki oraz inicjuje programy takie jak Uniwersytet dla Kobiet Aktywnych czy Akademia Dialogowania dla Młodych. Od ponad dekady zaangażowana jest w Bytowskie Forum Animatorek Kultury oraz inicjatywę Etnotank.

W 2025 r. Sulisława Borowska znalazła się w gronie zwyciężczyń pierwszej edycji Pomorskiej Nagrody dla Liderek i Liderów Kultury – Nagrody Teodory.

*  *  *

„Stawiam na moc małych społeczności”

Z Sulisławą Borowską rozmawia Marcin Szumny.

Marcin Szumny: Aktywizacja lokalnych społeczności to mocny akcent Nagrody Teodory. Jak udaje się Pani wciągać mieszkańców w działania kulturalne – zwłaszcza tych, którzy na co dzień mówią: „kultura to nie dla mnie”?

Sulisława Borowska: Najważniejsze według mnie jest stworzenie bezpiecznej, przyjaznej przestrzeni. Miejsca, w którym każdy może zdefiniować kulturę po swojemu. Nie zmuszamy nikogo, nie forsujemy – zapraszamy do udziału. Możesz przyjść, być tak długo chcesz i wyjść, kiedy chcesz. To pierwszy krok: przekroczyć próg niepewności i zobaczyć, że to nie jest straszne. Jeśli doświadczenie jest pozytywne, idziemy dalej. Krok drugi: zapraszam cię osobiście. Stwórzmy coś razem, weź udział, pomóż realizować projekt. Dzięki temu odkryjesz swoje zasoby, rozwiniesz pasje, zdobędziesz wiedzę i zbudujesz wspólnotę na bazie lokalnej kultury.

Czy mogłaby Pani podać przykład sytuacji, w której zobaczyła Pani bardzo konkretną zmianę dzięki projektowi, np. w postawie młodzieży, seniorów, sąsiedztwa?

Te zmiany czasem przychodzą bardzo szybko, czasem trzeba na nie poczekać latami. Ale mam taki świeży przykład z młodzieżą. Chodzi o wydarzenia z 2019 r., których efekty zobaczyłam dopiero pod koniec 2025 r.

Co się dokładnie wydarzyło?

W moim sołectwie robiliśmy projekt „Nowa Ameryka okiem smartfona”. Dzieci uczyły się Canvy (oprogramowanie do projektowania graficznego – przyp.red.), tworzyły filmy, przeprowadzały wywiady ze starszymi mieszkańcami, porównując dawne i współczesne życie wiejskie. Spotkała się wtedy grupa dzieciaków z różnych szkół, w tym dwóch chłopców z jednej klasy, którzy bardzo się nie lubili. Wspólna praca w tym projekcie mocno ich zbliżyła. I proszę sobie wyobrazić, że po latach, na ostatniej wigilii sołeckiej, wrócili jako kaszubscy gwiżdże. Mimo różnych dróg – jeden wybiera studia, drugi przejmuje firmę ojca – zaprzyjaźnili się na dobre. Wspierają wydarzenia organizowane w sołectwie, a ostatnio zagrali kozła i śmierć w grupie kolędniczej. I to jest zmiana, która ładuje moje akumulatory! Łączyć ludzi poprzez kulturę, budzić pasje, wzmacniać i uczyć radzenia sobie w dorosłości. Ale na zmiany społeczne trzeba poczekać. Problem w tym, że ramy konkursowe często nam tego czasu nie dają, bo projekt trzeba zamknąć w jednym roku i rozliczyć.

Nagroda Teodory ma promować liderki i liderów kultury, którzy szukają nowych dróg. Czym jest dla Pani „innowacja w kulturze” – technologią, formą, sposobem pracy z ludźmi, a może czymś jeszcze innym?

Dla mnie innowacja to uważna obserwacja świata i branie z niego rozwiązań. To refleksja: co robię? jak? z kim? – oraz analiza, co nie wychodzi, co można poprawić, szukanie nowych metod. Pomysły na to, jak można inaczej, przychodzą właśnie ze „świata”. Rodzą się z rozmów, innych projektów, czasem z trudnego doświadczenia. Nie zawsze chodzi o naprawianie – czasem o świeży powiew, który wzmocni motywację i nada nowy sens działaniu. Innowacja może być w technologii, formie, relacjach z ludźmi – wszędzie, gdzie widzimy szansę na lepsze.

Jaka jest Pani perspektywa – najpilniejsza potrzeba w obszarze kultury na Pomorzu?

Patrząc z perspektywy małych społeczności, bo na nich skupiam swoją aktywność, potrzebujemy przede wszystkim wsparcia dla liderów i liderek. Konkretnie: rozwijania programów nieskomplikowanych grantów, które doładowywałyby ich działalność, oraz regionalnego programu wspierającego sieć wymiany doświadczeń i łączenia zasobów. To wzmacniałby działaczy i działaczki w rozwijaniu kompetencji potrzebnych do kształtowania przyszłości regionu w oparciu o nasze dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze oraz w odpowiedzi na współczesne wyzwania.

Jesteśmy bardzo zróżnicowanym kulturowo i dość rozległym regionem. To też ma znaczenie.

Dlatego ważne byłoby organizowanie corocznego, pomorskiego zlotu liderek i liderów naszego województwa. Warto stworzyć taką przestrzeń, aby osoby zwłaszcza działające z dala od dużych ośrodków miejskich widziały sens i miały motywację do udziału w takim wydarzeniu.

Zbliża się druga edycja Nagrody Teodory. Co powiedziałaby Pani osobom, które działają lokalnie – często po cichu – i zastanawiają się, czy w ogóle mają szansę na takie wyróżnienie?

Najpierw prośba do wszystkich: jeśli znacie liderów i liderki ze swojej okolicy – zgłaszajcie ich kandydatury do Nagrody Teodory! To bardzo ważne, by pokazać światu, że za każdą inicjatywą czy wydarzeniem stoją konkretni ludzie, ich osobowość, historia i zasoby. Warto ich zauważyć, podziękować i promować ich działania. Z kolei liderom i liderkom, którzy dostaną nominację, radzę: przyjmijcie ją! To okazja do autorefleksji i promocji swojej pracy. To trochę jak stopklatka w codzienności, kiedy można zadać sobie ważne pytania: kim jestem w tym, co robię? dokąd zmierzam? czego potrzebuję? Mnie zgłoszenie do Teodory zaskoczyło, potrzebowałam chwili na zastanowienie. Ale dzień ogłoszenia wyników? Czysta radość!

Jakie ma Pani plany na najbliższe lata? Czy nagroda dodała odwagi do jeszcze śmielszych projektów, czy raczej utwierdziła w dotychczasowym kierunku?

Stawiam na moc małych społeczności, które z lokalnymi animatorkami oraz animatorami potrafią tworzyć inicjatywy kulturowe, które zmieniają otaczającą nas rzeczywistość. Umacniają społeczność, budują relacje, odkrywają zasoby, uczą odpowiedzialności i dają energię społeczną. Sprawiają, że chcemy mieć wpływ na siebie, swoje społeczności i miejsce, w którym żyjemy. Osobiście nadal chcę tworzyć „międzyświatowe i nieśpieszne” przestrzenie, w których kultura spotyka się z edukacją, praktycy z teoretykami i badaczami, a rozmowa ma swoje miejsce i czas. Nagroda Teodory wzmocniła moją motywację i poczucie sprawczości. Idę dalej tą drogą!

Dziękuję za rozmowę.

*  *  *

Zgłoszenia kandydatur do Pomorskiej Nagrody dla Liderek i Liderów Kultury – Nagrody Teodory przyjmowane są do 8 marca 2026 r. Ostatecznie jury wyróżni trzy osoby, przyznając im równorzędne nagrody oraz gratyfikację finansową w wysokości 20 tys. zł. Ich uroczyste wręczenie odbędzie się 28 maja 2026 r. podczas Dnia Działających w Kulturze, organizowanego przez Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku.

Zobacz też: Swoją pracą w kulturze inspirują do działania. Ruszył nabór do drugiej edycji Nagrody Teodory