Szacuje się, że każdego roku do mórz i oceanów trafia nawet 10 mln ton plastiku , pochodzącego z lądu, rzek, działalności rybackiej oraz jednostek pływających. Już w najbliższą sobotę, 19 września 2026 r., odbywa się główny finał 7. edycji akcji Sprzątamy Bałtyk z okazji World Cleanup Day. Główne wydarzenia odbędą się w Marinie Gdynia oraz na plaży miejskiej, a organizuje je Fundacja Mare.
W tym roku w ramach projektu LIFE GOZilla, Fundacja Mare zaprasza na wspólne sprzątanie plaż i gdyńskiej mariny w sobotę 19 września, w godz. 10.00 do 18.00 (akcja nurkowa odbędzie się w godz. 12.00-13.00).
Co kryje morze?
Do najczęściej spotykanych odpadów plastikowych w środowisku morskim należą przedmioty codziennego użytku takie jak: opakowania po kosmetykach i środkach higienicznych, butelki, opakowania po żywności, jednorazowe torby czy niedopałki papierosów, ale także sprzęt rybacki (tzw. sieci widma (ghost nets). Plastiki trafiające do morza, jeśli nie zostaną z niego usunięte, ulegną rozdrobnieniu do coraz to mniejszych cząsteczek (mikro i nanoplastików) i pozostaną w środowisku na zawsze.
Problem zanieczyszczenia naszej planety plastikiem urósł w ciągu ostatnich dekad do gigantycznych rozmiarów. Jest też przykładem na to, jak szybko my – ludzie, przyzwyczajamy się do udogodnień i jak trudno jest nam z nich zrezygnować. Globalne zużycie tworzyw sztucznych sięga obecnie ponad 320 mln ton rocznie, przy czym w ostatnim dziesięcioleciu wyprodukowano więcej plastiku niż kiedykolwiek wcześniej.
Według danych HELCOM na każdych 100 metrach plaży można znaleźć średnio od 50 do 300 sztuk odpadów morskich, a 70 proc. z nich to tworzywa sztuczne. Z tego powodu Fundacja Mare, która od lat działa na rzecz ochrony Bałtyku, co roku organizuje akcje Sprzątania Bałtyku zarówno pod wodą, jak i na lądzie. W tym roku w ramach projektu LIFE GOZilla Fundacja Mare zaprasza na wspólne sprzątanie plaż i gdyńskiej mariny w sobotę 19 września, w godz. 10.00-18.00 (akcja nurkowa odbędzie się w godz. 12.00-13.00). To okazja, żeby zrobić coś dobrego dla Bałtyku, ale także przekonać się, co tak naprawdę trafia do naszego morza i co możemy zrobić, aby było tego coraz mniej.
O akcji rozmawiamy z prezes Fundacji Mare Olgą Sarną.
Dlaczego Bałtyk jest tak wyjątkowy (i tak wrażliwy na zanieczyszczenia)?
–
Bałtyk jest morzem wyjątkowym, bo jest stosunkowo płytki, prawie zamknięty i ma bardzo ograniczoną wymianę wód z Morzem Północnym. To sprawia, że wszystko, co do niego trafia: nadmiar substancji odżywczych, chemikalia, plastik czy inne odpady – może pozostawać w jego ekosystemie przez bardzo długi czas. Jednocześnie jest to morze słonawe o małym stopniu zasolenia, czyli środowisko już samo w sobie wymagające dla organizmów. Dlatego Bałtyk ma znacznie mniejszą „odporność” na dodatkową presję człowieka niż wiele otwartych mórz i oceanów.
Czy zanieczyszczenie Bałtyku jest przede wszystkim problemem nadmorskich miejscowości, czy każdy z nas – niezależnie od tego, gdzie mieszka – ma wpływ na stan morza?
– Bałtyk zaczyna się dużo dalej od plaży. Ogromna część zanieczyszczeń dociera do niego rzekami, a zlewnia Bałtyku obejmuje aż 99,7 proc. powierzchni Polski, a sami Polacy stanowią aż 45 proc. wszystkich mieszkańców zlewni. To, co trafia do kanalizacji, na pola czy do rzek nawet setki kilometrów od wybrzeża, może ostatecznie znaleźć się w morzu. Dlatego odpowiedzialność za Bałtyk nie kończy się na mieszkańcach Trójmiasta czy innych nadmorskich miejscowości. W pewnym sensie wszyscy mieszkamy nad Bałtykiem.
W projekcie GOZilla, którym jesteście partnerem skupiacie się na starych narzędziach połowowych. Dlaczego sieci widmo stanowią poważny problem i co znaczy, że nadal łowią?
– Problem sieci widmo jest szczególny, ponieważ sieć po zgubieniu nie przestaje być narzędziem połowowym. Może przez kolejne miesiące, a nawet lata zaplątywać ryby, ptaki czy ssaki morskie. Sieci zaczepiają się o wraki i dno, mogą się przemieszczać, rozpadają się też stopniowo na mniejsze fragmenty tworzyw sztucznych. Do tego mamy do czynienia nie tylko z sieciami traconymi dzisiaj, ale również z pewnym „dziedzictwem” wielu dekad intensywnego rybołówstwa. To duży problem dla środowiska morskiego i żyjących tam organizmów. Ponadto po wyłowieniu takich sieci mamy problem co dalej z nimi zrobić. Tą kwestią zajmujemy się w projekcie GOZilla.
Jak to wygląda?
– Będziemy działać dwutorowo – z jednej strony szukać sposobów na zbiórkę starych sieci, zanim trafią do wody, a z drugiej szukać możliwości ponownego ich wykorzystania. Nasze wrześniowe wydarzenie skupia się za to jeszcze szerzej na problemie wszelkiego rodzaju odpadów morskich trafiających do Bałtyku i na plaże. W ramach akcji Sprzątamy Bałtyk niezwykle ważny jest dla nas aspekt edukacyjny i podnoszenia świadomości społecznej na temat wpływu plastiku i wszelkich innych odpadów morskich na ekosystem.
To już 6. edycja sprzątania plaż – co najbardziej zaskoczyło Was podczas sprzątania Bałtyku? Czy wydobyliście jakiś przedmiot wart zapamiętania?
– Chyba najbardziej zaskakuje mnie nie jeden spektakularny przedmiot, ale powtarzalność tego, co znajdujemy. Co roku sprzątamy, a później znowu pojawiają się: niedopałki, opakowania, fragmenty plastiku, butelki, puszki itd. Patrząc na daty opakowań, często widać bardzo wyraźnie, że odpad w morzu nie znika tylko dlatego, że przestajemy go widzieć. Potrafi pozostać tam przez lata i dalej oddziaływać na ekosystem. Z obiektów o większy gabarytach w miejskich marinach wyławiamy także zaskakująco dużo miejskich hulajnóg elektrycznych.
Czy z morskich odpadów rzeczywiście można zrobić coś wartościowego?
Można, choć nie zawsze i nie ze wszystkich. Wszystko zależy od stopnia degradacji danego „śmiecia”. W naszych działaniach staramy się szukać takich rozwiązań np. z sieci wydobytych z Bałtyku i odpadów znalezionych na plażach powstawały u nas między innymi instalacje artystyczne. Dla mnie najciekawsze jest jednak nie samo „robienie rzeczy ze śmieci”, ale zmiana znaczenia tych materiałów. Coś, co było niewidocznym problemem na dnie morza, może stać się obiektem, który uruchamia rozmowę o naszej relacji z Bałtykiem. Oczywiście upcykling nie rozwiąże problemu odpadów – najważniejsze jest, żeby przede wszystkim nie dopuścić do ich powstawania i przedostawania się do środowiska.
Dziękuję za rozmowę
Więcej o akcji na Facebooku