Aktualności

Gdyński sześćdziesięciolatek ma się świetnie i nie zamierza przejść na emeryturę. Okrągły jubileusz Teatru Muzycznego [WYWIAD]

Igor Michalski
Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni. Fot. Natalia Kłopotek-Główczewska

Jutro premiera Rewii Jubileuszowej „Urodziny", jesienią „Krakowiaki i Górale", a w przyszłym roku musical „Hairspray". Czym jeszcze zaskoczy nas Teatr Muzyczny i jego zespół? O jego kondycji, aktorach, widowni i planach na przyszłość opowiada dyrektor Igor Michalski.

 

Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej działa od 18 maja 1958 roku i od początku istnienia jest jedną z najważniejszych instytucji kulturalnych regionu. W ciągu 60 lat przygotował ponad 330 premier. Jest największym teatrem muzycznym w Polsce i drugim pod względem liczby miejsc na widowni, a mimo to na spektaklach wystawianych na 3 scenach za każdym razem jest 100-proc. frekwencja.

Teatr Muzyczny w 2017 r. odwiedziło ponad 279 tys. widzów, którzy uczestniczyli w 424 wydarzeniach. Jest samorządową instytucją kultury, a Samorząd Województwa Pomorskiego przeznaczył na jego działalność w zeszłym roku dotację podmiotową wysokości 9,5 mln zł. Przychody z biletów wyniosły ponad 15 mln zł.

 

Jaki jest przepis na teatralny sukces?

– Teatr Muzyczny w Gdyni ma się dobrze, a nawet coraz lepiej. Ma swojego wiernego widza, który docenia szeroką ofertę spektakli. Każdy może znaleźć coś dla siebie, bo stawiamy i na światowe hity z Broadwayu czy West Endu, i adaptacje polskiej literatury. Dużym zainteresowaniem cieszy się nasza najnowsza premiera: ,,Gorączka sobotniej nocy". Wszyscy znają film z 21-letnim Travoltą, a teraz chcą zobaczyć ten musical na żywo. Oferujemy bardzo różnorodny repertuar pod względem gatunku, stylistyki, tematu.

 

Czego w teatrze muzycznym szuka współczesny widz?

– Pewnego rodzaju energii i napięcia, jakie wytwarza się między widownią, sceną i aktorami na niej. Teatr muzyczny to teatr totalny, wszystko dzieje się na żywo, a widz przeżywa kolejne wydarzenia na bieżąco. Zespołowość Teatru Muzycznego i zbiorowość gry z pewnością ciekawią i przyciągają widzów. Duże znaczenie mają też trafnie wybrane tytuły. Ludzie są ciekawi, jak wypadnie grany na żywo „Wiedźmin", którego znają z książki i gry komputerowej. Zastanawia ich, czy powstało coś nowego, coś interesującego. A jeśli odbiór spektaklu będzie dobry do teatru przyjdą kolejni widzowie.

 

Wydaje się, że „Gorączka sobotniej nocy" bardzo spodobała się, jakie musicale przyciągają widzów?

– Perfekcyjnie przygotowane, z rozmachem. Musical musi być widowiskiem efektowym i ciekawym. Tylko wtedy znane tytuły, widziane już na ekranie czy dobrze znane z literatury, potrafią zachwycić widzów. Świetni aktorzy, doskonała muzyka, nowe efekty na scenie – to przepis na sukces. Staramy się dbać o jak najwyższy poziom naszych produkcji.

 

Polacy pokochali musicale?

– Ten rodzaj teatru w ostatnich latach w Polsce bardzo się rozwinął. Mamy coraz więcej teatrów muzycznych, które ukierunkowały się na produkcję musicali. Przykład stanowią m.in.: Teatr Muzyczny w Poznaniu, prężny wrocławski Capitol, opera w Białymstoku czy prywatny teatr musicalowy, który powstał w Krakowie. Musicale zainteresowały widzów na nowo, korzystając z młodości i energii nowych pokoleń aktorów.

 

Dlatego powstają nowe szkoły dla aktorów musicalowych?

– Tak. Zainteresowanie musicalami powoduje, że przy akademiach muzycznych i szkołach teatralnych powstają studia lub wydziały stricte musicalowe. Edukacja muzyczna jest skomplikowana, wymagająca od pedagogów specyficznych cech i nastawienia, a od studentów samozaparcia i poświęcenia. Na szczęście przy teatrze działa Studium Wokalno-Aktorskie im. D. Baduszkowej. Już od 50 lat kształci aktora zawodowego, który do pierwszego roku studiów ma kontakt ze sceną. Jego absolwenci zasilają zespoły w całej Polsce.

 

Jako dyrektor musi być Pan dumny ze „swojego" sześćdziesięciolatka?

– Najbardziej dumny jestem z zespołu. To on tworzy teatr. Artyści teatru muzycznego mają bardzo trudne zadanie. Muszą jednocześnie śpiewać, tańczyć i grać. Praca jest bardzo intensywna i ciężka. Nieraz wyjątkowo wymagająca fizycznie. Do tego dochodzą trudności z pogodzeniem życia zawodowego z prywatnym. Obowiązuje ich bowiem dzielony dzień pracy – pracują miedzy 10.00 a 14.00 i 18.00 a 22.00 oraz w weekendy. By do czegoś dojść i być po prostu dobrym aktorem, często poświęcają swoje życie.

 

Co jest najtrudniejsze w pracy dyrektora teatru muzycznego?

– Zebranie dobrego zespołu, gotowego do ciężkiej pracy, ale i pełnego energii i pasji. Uważam, że nam się to udało. Dużym wyzwaniem jest też planowanie repertuaru. Na rynku musicalowym jest niezliczona ilość licencji na spektakle i ciężko wybrać tak, by polski widz ten wybór zaakceptował. Często zastanawiam się, czy tytuł się sprawdzi. Efekt można przewidzieć w przypadku znanych tytułów, ale takie premiery, jak np. „Wiedźmin", zawsze są dużą zagadką.

 

Jak Teatr Muzyczny będzie obchodził swoją sześćdziesiątkę?

– Wszystko, co dzieje się w 2018 roku, ma związek z jubileuszem. To premiera „Tlenu" Wyrypajewa, polska prapremiera „Gorączki sobotniej nocy" w reż. Tomasza Dutkiewicza, a jesienią „Cud albo Krakowiaki i Górale" w reż. Michała Zadary. W rocznicę powstania teatru zapraszamy na spotkanie dotyczące próby podsumowania polskiej drogi musicalowej. Zastanowimy się, czy stworzyliśmy swój indywidualny styl, czy publiczność go akceptuje i lubi. Bardzo chcemy, by świętowała z nami publiczność z całej Polski. Dlatego będziemy grać także latem dla turystów nasze hity, m.in. „Notre Dame de Paris" i „Szalone nożyczki". Wydajemy też album pamiątkowy z ostatnich 10 lat działalności.

 

Czyli mimo emerytalnego wieku są plany na następną dekadę?

– Mam już konkretne plany repertuarowe na następne lata. Na Dużej Scenie, która jest siłą napędową teatru, pokażemy w przyszłym roku „Hairspray" w reż. Bernarda Szyca. Niecierpliwie i z ogromną nadzieją czekam też na adaptację „Mistrza i Małgorzaty" Janusza Józefowicza z muzyką Janusza Stokłosy w 2020 r. W 2021 roku zaplanowałem kolejne spotkanie z Wojtkiem Kościelniakiem, który sprawdził się przy „Wiedźminie". A rok 2020 należał będzie do Tomka Dutkiewicza. Jeśli chodzi o remonty i rozbudowy już zakończyliśmy najważniejsze dla nas działania. Jednak latem Dom Aktora zostanie odnowiony i ocieplony. Skupiamy się ponadto na rozwoju technologii, by efekty wciąż zaskakiwały widzów.

 

Czego życzyć teatrowi, zespołowi i dyrektorowi z okazji urodzin?

– Zespołowi  życzmy dalszej energii i pasji w uprawianiu tego zawodu. Teatrowi  – publiczności, akceptacji propozycji repertuarowych i radości przebywania w nim. Moje życzenia to tylko to, by wszystko się spełniło.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Aleksandra Chalińska

 

W tym roku teatr obchodzi 60-lecie istnienia i z tej okazji przygotował wiele specjalnych atrakcji. Główne uroczystości zaplanowano na 18 maja, który jest symboliczną datą założenia Teatru Muzycznego w 1958 r. Tego dnia o godz. 11.00 odbędzie się debata „Współczesny polski teatr muzyczny – czyli jaki?", w której udział zapowiedzieli dyrektorzy teatrów, realizatorzy, publicyści i osoby ze środowiska akademickiego. Natomiast wieczorem o godz. 19.00 uroczysta „Rewia Jubileuszowa" podsumuje dotychczasową działalność teatru i zapowie kolejne sezony.

Więcej informacji o tych wydarzeniach na stronie Teatru Muzycznego w Gdyni.

 

Rewia Jubileuszowa z okazji 60-lecia Teatru Muzycznego. Fot. Natalia Kłopotek-Główczewska

view szablon artykułu

Archiwum wiadomości