Aktualności

Festiwal Jazz Jantar – majówka

$image_alt
Tomasz Stańko New York Quartet. Fot. © John Rogers/ECM Records, materiały prasowe klubu Żak

Majowa odsłona Festiwalu Jazz Jantar to okazja, by spotkać się z naprawę wielkimi gwiazdami jazzu. Na początek, w piątek, 8 maja 2015 r., wystąpi Tomasz Stańko New York Quartet. Następne dni w Sali Suwnicowej gdańskiego Żaka będą równie emocjonujące.

Założenie zespołu Tomasz Stańko New York Quartet w Nowym Jorku to nie przypadek. Największa metropolia na świecie stała się w ostatnich latach drugim domem Tomasza Stańki, a przyciągnęły go tutaj wciąż żywe i ewoluujące echa historii jazzu. Miejsca, w których tworzyli oraz występowali między innymi Charlie Parker i Miles Davies, potrafią wyzwolić inspiracje, jakich nie można odczuć w żadnym innym mieście. Z czasem trębacz odkrył jednak znacznie więcej, nasiąknął specyficzną atmosferą lokalnej sceny i dzięki świeżemu powiewowi zdecydował się na stworzenie nowej muzyki, choć wciąż zawierającej immanentne elementy jego stylu.

Polski muzyk zaprosił do współpracy wybitne postacie – pochodzącego z Kuby pianistę Davida Virellesa oraz doświadczonego perkusistę Geralda Cleavera (nagrywał z m.in. Matthew Shippem oraz Craigiem Tabornem). W znanym z „Wisławy" składzie zaszła jedna zmiana – Thomasa Morgana zastąpił Reuben Rogers, basista współpracujący w przeszłości z Joshuą Redmanem czy Charlesem Lloydem. W tym składzie doświadczony lider wyruszył na poszukiwanie nowej, przede wszystkim nastrojowej muzyki. Wyszedł poza charakterystyczny styl kwartetu, z którym działał przez dziesięć ubiegłych lat (współtworzyli go Marcin Wasilewski, Sławomir Kurkiewicz i Michał Miśkiewicz).

Sobota 9 maja należeć będzie do słynnego kontrabasisty Dave'a Hollanda. Przedstawi swój „Prism feat. Dave Holland, Kevin Eubanks, Craig Taborn & Eric Harland". Dave Holland tworzy, publikuje i koncertuje od blisko połowy wieku. Jako lider zarejestrował dwadzieścia albumów, a brzmienie jego kontrabasu można usłyszeć na wydawnictwach sygnowanych takimi nazwiskami, jak Miles Davis, Chick Corea, Herbie Hancock, Pat Metheny, Kenny Wheeler czy Tomasz Stańko. Tak ogromne doświadczenie oraz powszechne poważanie w środowisku jazzowym dla wielu muzyków okazałyby się nieodpartą pokusą do spoczęcia na laurach, ale Holland wciąż rozwija swój styl, poszukuje, skupia wokół siebie największe talenty współczesnego jazzu.

„Prism" to najnowszy projekt pochodzącego z Anglii basisty, do którego zaangażował swojego wieloletniego przyjaciela Kevina Eubanksa, znakomitego perkusistę Erica Harlanda (współpracownika m.in. Joshuy Redmana i Charlesa Lloyda, ale także autora dwóch znakomitych solowych albumów) oraz pianistę Craiga Taborna, którego styl Mike Hobart z „The Financial Times" opisał słowami: Czerpiąc w nieoczywisty sposób z jazzowej tradycji, czuje się jak u siebie zarówno w wolnej improwizacji, jak i w kompozycji. Połączenie tak silnych indywidualności mogłoby się zakończyć fiaskiem, ale Dave Holland jest obytym liderem, ma świadomość, że kluczem do sukcesu jest demokratyczne prowadzenie zespołu. Dzięki temu każdy z muzyków dostał na „Prism" nie tylko dużo przestrzeni, lecz także uczestniczył w komponowaniu ponad godzinnego materiału. W efekcie na jednym krążku znalazły się utwory czerpiące z funku („The Watcher" autorstwa Eubanksa), nastrojowego bluesa („The Empty Chair" Hollanda), free jazzu („Spirals" Taborna) i soulu („Choir" Harlanda).

W niedzielę 10 maja usłyszymy młodego, utalentowanego pianistę Sebastiana Zawadzkiego, który przedstawi materiał ze swojej solowej płyty „Luminescence" oraz trio trębacza Petera Evansa.

„Luminescence" jest zbudowany na bardzo silnym dziedzictwie muzyki klasycznej, nasycony unikalnym polskim poczuciem bluesa i animowany przez ducha improwizacji jazzowej. Ale to przede wszystkim traktat o melodii. Melodii, która tak często w nowoczesnym jazzie żyje w odosobnieniu, zdominowana przez tradycję kolektywnej improwizacji, która w pewnym sensie ogranicza możliwość korzystania z melodii. Zawadzki nie podąża tą ścieżką, nie naśladuje nikogo z przeszłości muzyki klasycznej czy jazzowej. (…) Ten album zawiera muzykę, której nie należy pominąć, ponieważ wyróżnia się jako jeden z najsilniejszych przekazów, które słyszałem od polskich muzyków jazzowych w ostatnich latach, nawet jeśli mówi się w tak prosty i dziecięcy sposób. (Maciej Nowotny /polish-jazz.blogspot.com).

Festiwal Jazz JantarO Peterze Evansie Michał Pudło pisał: Wszystkich nastawionych na avant zaskoczą kolejno: śliczne melodie, synkopa, spacerujący jak-gdyby-nigdy-nic kontrabas, czytelna progresja akordów, radość z gry. W grze Evansa słychać dynamikę Freddiego Hubbarda, a czasem nawet beztroskę Cheta Bakera, ale to istotne, że ponad wszystkim unosi się nowoczesna syntaktyka, która pozwala trębaczowi (pozostałym muzykom również) uniknąć pułapek maniery i zapożyczeń. Dochodzę do sedna: Zebulon trio unika skrajów, to wspomniany wyżej „stan pośredni", odcień szarości – nie jest ani postmodernistycznym błaznem, ani konserwatywnym nudziarzem. Jak gdyby wszystkie przepychanki w historii jazzu traciły znaczenie. (Michał Pudło / Screenagers.pl).

 

Festiwal Jazz Jantar – majówka
————————————————

Szczegóły na: www.jazzjantar.pl

Oprac. AK

view szablon artykułu