Aktualności

Coraz więcej osób choruje na grypę. Pięć sprawdzonych sposób, aby jej uniknąć [PORADNIK]

Na tabletkach leży termometr
Fot. Pixabay.com

Rośnie liczba chorujących na grypę. Najwięcej zachorowań odnotowano na Pomorzu, w pierwszej trójce jest też Mazowsze i Wielkopolska. W porównaniu z 2018 r. od 1 września do 2 listopada tego roku mieliśmy o ponad 20 tys. więcej przypadków infekcji grypopodobnych. Dlaczego chorujemy na grypę i jak skutecznie się nie dać chorobie?

 

Sytuację na Pomorzu monitoruje Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna (WSSE) w Gdańsku.

 

Skąd ta grypa?

W sezonie grypowym 2019/2020, od 1 września do 22 października 2019 r., WSSE odnotowała na terenie województwa pomorskiego 152 182 ostrych infekcji układu oddechowego, w tym przypadki podejrzeń i/lub rozpoznań grypy i zachorowań grypopodobnych. To o ponad 20 tys. więcej niż w tym samym okresie 2018 r. Czy to znaczy, że jest gorzej niż rok temu? – Wrzesień był na Pomorzu miesiącem chłodnym i wilgotnym. Taka pogoda sprzyja infekcjom układu oddechowego. Jednak nie oznacza to epidemii. Szczyt zachorowań na grypę w Polsce przypada na okres od stycznia do marca – tłumaczy kierownik Oddziału Przeciwepidemiologicznego Aneta Bardoń-Baszkowska.

 

Co robić, aby nie zachorować?

Po pierwsze – warto się szczepić

Z grypą jest tak, jak z każdą inną chorobą wirusową, tzn. najskuteczniejszą metodą zapobiegania jest stosowanie szczepień ochronnych. Na rynku dostępne są cztery szczepionki, które chronią nas przed czterema różnymi typami grypy. Podobnie, jak w przypadku innych chorób wirusowych, ważny jest czas szczepienia. Najlepiej, aby zaszczepić się przed lub na początku sezonu grypowego, gdyż odporność uzyskujemy dopiero po 2-3 tygodniach. Chodzi o to, że po zastrzyku bardzo spada odporność i dopiero po ok. 7-10 dniach nasz organizm zaczyna się bronić przed wirusami. Szczepić się powinny przede wszystkim: dzieci do 5 r.ż., kobiety w ciąży, osoby starsze i obciążone dodatkowymi schorzeniami np. nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa, niewydolność serca lub płuc i cukrzyca. Do tej grupy zaliczamy też osoby pracujące w służbie zdrowia, placówkach oświatowych, czyli wszystkich tych, którzy na co dzień mają kontakt z osobami chorymi. Poza tym nawet jeśli zachorujemy, to przebieg będzie łagodny, a co najważniejsze zastrzyk uchroni nas przed groźnymi powikłaniami jak np. zapalenie oskrzeli, płuc, opon mózgowych czy mięśnia sercowego, które grozi nawet transplantacją. Jeśli już nie ze względów zdrowotnych, to ekonomicznych warto się zaszczepiać. Szczepionka jest tańsza niż kupowanie leków w przypadku infekcji. Kosztuje od 30 do 60 zł, a jedna z nich dla osób powyżej 65. roku życia jest z 50-procentową refundacją. Zatem płacą niewiele ponad 20 zł. Poza tym dużo gmin na Pomorzu płaci za szczepienia seniorów np. w Gdańsku są wyznaczone przychodnie, gdzie za darmo można skorzystać z zastrzyku. A jak dodaje Aneta Bardoń-Blaszkowska: „w tym roku pojawiła się szczepionka podawana donosowo dla dzieci od 2. do 18. roku życia". Szczepionka jest przygotowywana przed okresem grypowym, dlatego należy zaszczepiać się co roku, gdyż co roku są inne wirusy grypy. Co ważne, jeśli szczepiałoby się ok. 5 proc. społeczeństwa, to wtedy zmniejszyłaby się liczba chorych, gdyż wzrosłaby tzw. odporność populacyjna. Niestety w Polsce ze szczepionek korzysta tylko ok. 2 proc. populacji.

 

Po drugie – dbać o higienę

Wirusy przenoszone są drogą kropelkową, tzn. podczas kichania czy kaszlu, dlatego też bardzo ważna jest higiena. Przede wszystkim należy często myć ręce. Minimum to po przyjściu do domu, wyjściu z toalety, przed jedzeniem, dotykaniu koszyków czy wózków sklepowych, poręczy w tramwajach, autobusach czy kolejkach. A w trakcie choroby po wytarciu nosa, kaszlu w dłonie. –  Chodzi o to, że mikroorganizmy, które zostały wydalone z organizmu człowieka w śluzie, mogą przez pewien czas przetrwać w środowisku, w tym na przedmiotach codziennego użytku, jak: klamki, uchwyty, przyciski. Dlatego bezpośredni kontakt z tymi brudnymi przedmiotami również może być przyczyną zachorowania  – wyjaśnia Bardoń-Błaszkowska. Wszyscy o tym wiedzą, ale nie każdy stosuje takie zalecenia. Należy też zasłaniać się w momencie kichania lub kaszlu. Używać jednorazowych chusteczek higienicznych, które po użyciu od razu należy wyrzucić najlepiej do zamykanego woreczka. Chory powinien mieć też oddzielne ręczniki, pościel, naczynia i sztućce. Najlepiej, aby przebywał w osobnym pokoju. Po wyleczeniu wszystkie te przedmioty należy dobrze wymyć i wyparzyć. To pozwoli uniknąć zakażenia pozostałych domowników. 

 

Po trzecie – zachować zdrowy rozsądek

Chodzi o to, aby ubierać się odpowiednio do pory roku i temperatury. Najlepszy jest tzw. sposób na cebulkę, czyli wiele warstw, które można zdjąć, jak w ciągu dnia zrobi się nam za ciepło. Ważne, aby nie przegrzewać organizmu. Nie należy np. nakładać kożucha przy dodatniej temperaturze, gdyż pocimy się. Bardzo szybko będziemy chcieli się ochłodzić i może dopaść nas infekcja.

Poza tym należy unikać stresu, wysypiać się i być aktywnym. Nawet jak jest chłodno i nie pada warto wybrać się na 30-minutowy spacer. A jeśli pogodna nie sprzyja, koniecznie wietrzyć pomieszczenie, w którym się przebywa. W okresie wzmożonej aktywności wirusów należy też unikać dużych skupisk ludzkich m.in. centrów handlowych, komunikacji miejskiej, kin, szkół, przedszkoli, żłobków. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, dlatego trzeba wzmacniać odporność. Należy jeść dużo owoców i warzyw. Zimą dostępne są bogate w witaminę C cytrusy, a teraz polskie jabłka. Brytyjczycy mawiają, że „jedno jabłko dziennie trzyma lekarza z daleka ode mnie". I to bardzo prawdziwe powiedzenie. Jabłka mają bardzo dużo witamin, szczególnie C i z grupy B, minerały: żelazo, potas, magnez, cynk, a także błonnik, kwercetynę i pektyny. Ponadto, do przygotowywanych potraw warto dodawać czosnek, który jest naturalnym antybiotykiem. Pomóc nam mogą też np. cebula i imbir, które wzmacniają odporność. W okresie grypowym, czyli jesienno-zimowym warto też brać witaminy C i D3. Natomiast trzeba unikać alkoholu i papierosów. Te zasady to minimum, które może uchronić nas przed zachorowaniem.

 

Po czwarte – grypę trzeba wyleżeć

Jeśli już zaatakuje nas wirus, to warto zostać kilka dni w domu. Minimum to pięć dni. Chodzi o to, aby szybciej się wyleczyć, nie zarażać innych i nie dołączyły się groźne dla zdrowia i życia powikłania. Jeśli występują dreszcze lub chory bardzo się poci, należy też zmieniać piżamę i pościel. Poza tym ogólne osłabienie organizmu może utrzymywać się nawet do 2-3 tygodniu od wyleczenia.

 

Po piąte – łączyć leki z domowymi sposobami

W przypadku wysokiej gorączki należy od razu pójść do lekarza i brać zalecone leki, najczęściej przeciwgorączkowe i przeciwwirusowe. Jeśli mamy katar, to krople do nosa można używać maksymalnie 2-3 dni. A domowym sposobem są inhalacje, do których nadają się olejki, np. eukaliptusowy, kwiaty lipy oraz rumianek. Wystarczy do miski z gorącą wodą dodać kilka kropli olejku lub dwie łyżki kwiatów lipy. Dzięki inhalacjom zmniejsza się obrzęk śluzówki oraz rozrzedza się zalegający w nosie śluz, a to ułatwia oczyszczanie zatkanego nosa. Warto aplikować też tabletki czy spreje łagodzące ból gardła i syropy przeciwkaszlowe. Ból gardła łagodzi płukanie wodą z solą. Trzeba też uzupełniać płyny, gdyż podczas gorączki następuje bardzo szybkie odwodnienie organizmu. Poza wodą, można pić napar z lipy, który obniża gorączkę. Dobra jest też herbata z cytryną i np. miodem lub sokami malinowym, z czarnego bzu czy jeżówki. Można też zjeść chudy rosół, który rozgrzewa i pomaga rozrzedzić wydzielinę gromadzącą się w oskrzelach. To bardzo pomaga podczas choroby. Jednak należy pamiętać, że tzw. domowe czy babcine metody nie zastąpią leków, a mogą jedynie uzupełniać farmakoterapię. Ponadto, w przypadku gorączki, lekarz może zalecić inne sposoby jak np. zimne okłady na głowę.

 

Grypa

Przeziębienie

gwałtowny przebieg, objawy nasilają się w ciągu kilku godzin

łagodny przebieg, objawy nasilają się w ciągu kilku dni

bardzo wysoko gorączka, nawet powyżej 40 stopni, która zwala z nóg

podwyższona temperatura ok. 38 stopni

dreszcze, silne bóle mięśni i łamanie w kościach, czasem ból np. rzęs czy brwi

silny ból gardła

suchy kaszel z drapaniem w gardle

męczący i mokry kaszel z odkrztuszaniem wydzieliny

silny ból głowy, czasem pojawia się światłowstręt

wodnisty katar

gdy mamy do czynienia z rotawirusem, to mogą dołączyć się nudności, wymioty czy biegunka

uczucie ciężkości głowy jako efekt zalęgającego w zatokach kataru

osłabienie utrzymuje się ok. 2-3 tyg. po wyleczeniu, mogą wystąpić powikłania

choroba mija dosyć szybko, ok. tygodnia, brak powikłań

view szablon artykułu