Tajemnica wieży kościoła Mariackiego w Gdańsku

$image_alt

Stało się to wówczas, gdy wszyscy mieszkańcy Gdańska spokojnie wykonywali swoje codzienne czynności. Choroba pojawiła się zupełnie niespodziewanie, atakowała wszystkich bez wyjątku, umierali starzy i młodzi, kobiety i dzieci. Miasto było bezsilne
Stało się to wówczas, gdy wszyscy mieszkańcy Gdańska spokojnie wykonywali swoje codzienne czynności. Choroba pojawiła się zupełnie niespodziewanie, atakowała wszystkich bez wyjątku, umierali starzy i młodzi, kobiety i dzieci. Miasto było bezsilne. Na nic zdały się pasma grubych murów, przed którymi znajdowały się fosy napełnione wodą, działa armatnie z brązu i żelaza. Dżuma zaczynała dziesiątkować mieszkańców. Nikt bez potrzeby nie wychodził na ulicę, bano się pić wodę z miejscowych studni, miasto pustoszało.

Fot. Aleksandra Kołtońska

Bazylika Mariacka w Gdańsku jest największą ceglaną świątynią gotycką
w Europie. Kamień węgielny położono
w Dzień Zwiastowania Pańskiego,
25 marca 1343 roku

Fot. Aleksandra Kołtońska

 
Pewnego dnia, gdy wyczerpano wszystkie sposoby walki z epidemią, jeden z gdańskich uczonych przypomniał sobie o egzorcyście, astrologu – doktorze Damiano. Dawno temu udało mu się zwalczyć chorobę w rodzinnym mieście, Wenecji. Natychmiast przygotowano do drogi żaglowiec i polecono kapitanowi sprowadzić sławnego lekarza.
 
Po kilku dniach załoga wraz z wybawcą przypłynęła do Gdańska. Ten, nie zważając na zmęczenie, od razu przystąpił do obmyślania walki z „czarną śmiercią". Gdy przeprowadził wszystkie niezbędne badania, stwierdził, że winowajcą jest… diabeł, który przybył do ich miasta, ściągając ze sobą dżumę. Ludzie czekali na działania reakcje egzorcysty, ten jednak, ku wielkiemu zdumieniu radnych, kazał się zaprowadzić na wysoką wieżę kościoła Mariackiego.
 
Gdy dotarli na miejsce, gdzie wisiało siedem dzwonów, Damiano dał znak, by lekko uderzono sercem każdego z nich. Chciał w ten sposób dokładnie poznać, jakie dźwięki wydają. Po dłuższym namyśle oświadczył, że jedynym ratunkiem dla miasta jest modlitwa dzwonów. Uderzane odpowiednio, wedle określonego porządku, mogą raz na zawsze wygnać złego ducha. Jednak oprócz siedmiu wielkich dzwonów, potrzebny jest jeszcze jeden mały dzwoneczek, wydający taki dźwięk, jaki rozlega się na dachu kościoła Świętego Jana. Musi go jednak zdobyć osoba całkiem niewinna, nieznająca grzechu.
 
Wybrano siedmioletniego Chrystiana. Miał się wdrapać na wieżyczkę świętojańską, zdjąć z sygnaturki dzwonek, przynieść go do kościoła Mariackiego i udać się z nim na najwyższą wieżę, by o określonej porze rozkołysać go, tworząc w ten sposób melodię wielkich dzwonów.
 
Tak też chłopiec uczynił. Udał się do kościoła Świętego Jana, zdjął dzwoneczek, zszedł na dół i zaczął wchodzić na kolejną wieżę – kościoła Mariackiego. Kończąc wspinaczkę po krętych schodach, ujrzał postać mężczyzny o ostrych rysach twarzy, z czarną bródką i wąsami. Chłopiec wiedział, że ma do czynienia z diabłem, który za wszelką cenę chce odebrać mu dzwonek. Dzwony mariackie zaczęły bić. Wycieńczony ze strachu i zmęczenia chłopiec ujął mocno swój niewielki dzwoneczek i wprawił go w ruch, dołączając w ten sposób do modlitwy wielkich dzwonów mariackich.
 
Jeszcze melodia nie ucichła, a niebo nad Gdańskiem pokryły gęste chmury i rozpętała się burza. Jedna z błyskawic trafiła w mariacką wieżę, na szczycie której znajdowała się tabliczka z napisem „Boże, broń nas od zguby", pozostawiając na niej trwały ślad.
 
Po jakimś czasie burza ustała, zrobiło się jasno jak w dzień, powietrze oczyściło się z całego brudu. Chorzy, wśród nich mama dzielnego Chrystiana, zostali uzdrowieni.
 
Jeden tylko człowiek nie mógł już oglądać szczęścia gdańszczan. Był to stary Wenecjanin, który nie przeżył walki ze swoim odwiecznym wrogiem, diabłem.
 

Źródło: „Legendy Gdańskie" Jerzego Sampa. Wydawnictwo Graf, Gdańsk 1992
 
Title                 Legendy Gdańskie: baśnie, podania i przypowieści
Illustrated by  Wawrzyniec Samp
Contributor     Jerzy Samp
Publisher         Graf, 1992
ISBN                83-85-130-27-6, 9788385130277
view szablon artykułu

Legendy Pomorza

W legendzie zawsze znajdziemy ziarno prawdy. Dlatego nie ma racji ten, kto odmawia podaniom i mitom walorów poznawczych. Są to ważne źródła historyczne, pozwalające poznać przeszłość, a jednocześnie posiadające wartości artystyczne nie do przecenienia. To nie tylko bajkowe opowieści, ale i skarbnica wiedzy historycznej. Pomorze obfituje w legendy i podania. Warto je przeczytać, aby lepiej poznać ten uroklliwy region, jakim jest Pomorze.