Dlaczego na Bałtyku nie ma przypływów

$image_alt

Legenda ta powstała, gdy mieszkańcy nadmorskiej osady rybackiej, położonej u ujścia Wisły do Bałtyku, byli jeszcze poganami. Żaden z nich nie spodziewał się, że w przyszłości powstanie tu port i potężne miasto – Gdańsk
Kilka razy w roku przybywały w te strony łodzie kupieckie z towarami z dalekiego południa, przywożąc ze sobą rozmaite świecidełka, zapinki z miedzi i ozdobne naczynia. Jednak czasem z północy nadciągały łodzie wikingów – morskich rozbójników. Ich pojawienie się oznaczało śmiertelne niebezpieczeństwo. Gwałt, przemoc i nieszczęście zawsze towarzyszyły tym niespodziewanym napaściom.
 
W te strony przybywali także pierwsi mnisi wędrowni. Miejscowi rybacy odnosili się do nich bardzo nieufnie, ponieważ byli bardzo przywiązani do swoich bóstw. Czcili Goska – boga morza, boginię Jastrę i Smętka, który współczuł im w niedoli i biedzie. Tymczasem głosiciele nowej wiary starali się przybliżyć im swoje wyznanie. Przekonywali, że istnieje tylko jeden prawdziwy Bóg, a wszystkie inne świętości to tylko gusła i czary. Rybacy nie chcieli ich słuchać w obawie przed zemstą swych bogów. Dlatego też miejscowi wyganiali misjonarzy ze swej osady, nie wierząc w to, co przybysze głosili.
 
Któregoś dnia dotarł do wioski stary mnich. On także został wygnany, ale nie mając siły na wyruszenie w drogę powrotną, osiedlił się w nadmorskich zagajnikach i tak żył z dala od ludzi w swojej pustelni przez długie lata. Pewnego ranka przechadzając się po plaży, starzec dostrzegł rannego mężczyznę. Był to młody wiking. Nie zastanawiając się, zabrał młodzieńca do swojej pustelni. Przez wiele tygodni leczył chorego. Gdy wiking odzyskał przytomność, mnich uczył go mowy tutejszego ludu, aby żaden z mieszkańców nie rozpoznał w nim odwiecznego wroga.
 
Obcy okazał się niezwykle pojętnym uczniem, przyjął chrzest i obiecał, że podobnie jak jego wybawiciel, również zostanie misjonarzem.
 
W niedługim czasie starzec zmarł, a młody wiking starał się głosić Słowo Boże. Niestety, ludzie w wiosce lękali się go i nie chcieli słuchać jego nauk. Dlatego też młodzieniec coraz rzadziej przebywał wśród ludzi, prawie nie oddalał się od swojej pustelni. Mógł tutaj spokojnie oddawać się modlitwie i podziwiać stworzoną przez Boga naturę. Chętnie obserwował zjawisko przypływów i odpływów morza. Było ono piękne, a zarazem niebezpieczne, szczególnie dla obcych żeglarzy. Wiele łodzi zatonęło, ponieważ załoga nie potrafiła obliczyć, kiedy wody w Bałtyku będzie przybywać, a kiedy ubywać. Chcąc pomóc podróżnikom, mnich postanowił wieczorami rozpalać ogień, który sygnalizował im, że znajdują się w pobliżu gdańskiej osady.
 
Pewnego dnia wiking dostrzegł na horyzoncie łodzie morskich rozbójników. Ci po przybyciu do chaty, w której mieszkał mnich, od razu rozpoznali w nim swego dawnego towarzysza i siłą zaciągnęli go do łodzi. Wikingowie planowali zaatakować gdańską osadę, lecz nie znali dobrze tutejszego szlaku wodnego, dlatego też nakazali mnichowi pokierować flotyllą napastników. Odmowa z jego strony była równoznaczna ze śmiercią. Na nic zdały się prośby i błagania ani nawet przestrogi przed gniewem Bożym. Młody mnich stracił życie.
 
I wtedy nagle zerwał się straszliwy sztorm. Łodzie Skandynawów zaczęły rozbijać się o siebie. Morze i niebo zadawały przybyszom cios za ciosem. Kilku pozostałych przy życiu wikingów pochwyciło ciało pustelnika i wyrzuciło je za burtę. Wówczas dopełniło się dzieło zniszczenia: po całym oddziale wikingów nie pozostał nawet ślad. Ostatnia fala wyrzuciła na brzeg tylko jedno ciało – człowieka, który nawet w obliczu śmierci nie dopuścił się grzechu zdrady. Leżał na plaży, twarzą zwróconą ku niebu, a odłamki bursztynu ułożyły się wokół jego głowy, tworząc kształt aureoli.
 
Od tego wydarzenia ustały na Bałtyku przypływy i odpływy, a morze stało się spokojne. Tak głosi stara legenda Bałtyku...
 
Oprac. MW
view szablon artykułu

Legendy Pomorza

W legendzie zawsze znajdziemy ziarno prawdy. Dlatego nie ma racji ten, kto odmawia podaniom i mitom walorów poznawczych. Są to ważne źródła historyczne, pozwalające poznać przeszłość, a jednocześnie posiadające wartości artystyczne nie do przecenienia. To nie tylko bajkowe opowieści, ale i skarbnica wiedzy historycznej. Pomorze obfituje w legendy i podania. Warto je przeczytać, aby lepiej poznać ten uroklliwy region, jakim jest Pomorze.