Aktualności

Przez ustawę Szyszki w Łebie wycięto 4 hektary lasu. Burmistrz: „Jestem wściekły”

Masowa wycinka drzew w Łebie. Fot. materiały prasowe/Google Maps
Masowa wycinka drzew w Łebie. Fot. materiały prasowe/Google Maps

W ciągu ostatniego weekendu w Łebie na 4-hektarowej działce ścięto kilkaset drzew. Działka to jeden z najatrakcyjniejszych terenów w Polsce. Znajduje się między plażą Bałtyku a brzegiem jeziora Sarbsko.

 

Maciej Sandecki z „Gazety Wyborczej Trójmiasto" ustalił, że właścicielami działki, na której dokonano masowej wycinki, są osoby prywatne, pochodzące z powiatu lęborskiego, jedna z nich jest obywatelem Holandii.

 

Co ważniejsze, miejscowy plan czy ustawa Szyszki?

Burmistrz Łeby nie ma złudzeń co do intencji właścicieli, którzy w dwa dni wycięli tyle drzew. Swoje argumenty przedstawił w „Gazecie Wyborczej":

– Ta działka była przez lata terenem zalesionym w miejscowym planie i właściciele nie mogli nic na niej inwestować poza małą zabudową. Nie mogli też wycinać drzew bez zgody różnych urzędów – tłumaczy burmistrz Łeby. – Kiedy jednak weszła ustawa ministra Szyszki, pozwalająca na niekontrolowaną wycinkę bez zezwoleń na terenach prywatnych, to ci właściciele z tego skorzystali. Wkrótce pewnie wystąpią do gminy o przekwalifikowanie gruntów na budowlane. No bo przecież terenu zalesionego już tam nie ma, a gmina pewnie zostanie zmuszona, aby takiego przekwalifikowania dokonać. Nasz przykład pokazuje, jak wielkie szkody wyrządza ta ustawa, nie tylko w sensie przyrodniczym, ale także prawnym. Bo jest pytanie – które prawo jest ważniejsze – czy miejscowy plan przyjęty przez gminę, czy ustawa ministra Szyszki pozwalająca na taką samowolę? Jeśli okaże się, że ważniejsza jest ustawa ministra, będzie to kolejny element ograniczający prawa samorządów, wprowadzony przez rząd PiS.

Cały artykuł można przeczytać na stronie „Gazety Wyborczej".

Według urzędników, jeśli 4-hektarowa działka w Łebie zostanie przekwalifikowana na budowlaną, jej wartość wzrośnie do co najmniej 25 mln zł.

 

Prokuratura zajmuje się sprawą

Burmistrz Łeby zawiadomił policję, nadleśnictwo oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Według RDOŚ, teren, na którym dokonano wycinki, był korytarzem ekologicznym, gdzie występują cenne siedliska przyrodnicze: boru bażynowego, listerii sercowatej i tajęży jednostronnej.

– Złamano ewidentnie zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a być może zachodzi tu także przestępstwo „zniszczenia w świecie roślin i zwierząt znacznych rozmiarów"– mówi Sławomir Sowula, rzecznik RDOŚ w Gdańsku. – Na części terenów, na których usunięto drzewa, nie wolno było niszczyć występujących tam, chronionych gatunków roślin. Była to wycinka nielegalna. Chociaż nowe przepisy umożliwiają właścicielom prywatnych gruntów wyciąć drzewa i krzewy bez zezwolenia, jednak nie zwalnia to właścicieli od sprawdzenia w urzędzie miasta lub gminy, czy na danym terenie nie ma ograniczeń w usuwaniu drzew i krzewów wynikających z dalszych zapisów ustawy o ochronie przyrody.

view szablon artykułu

Archiwum wiadomości

Patronat medialny: Pomorskie.eu