Sławni Pomorzanie

Kozakiewicz Władysław

$image_alt
Fot. Kosycarz Foto Press

Urodził się 8 grudnia 1953 r. w Solecznikach pod Wilnem, ale kiedy miał cztery lata, rodzina powróciła do Polski. Wśród rówieśników Władysław Kozakiewicz wyróżniał się wysokim wzrostem i niezłymi warunkami fizycznymi. Kiedy skończył lat 12, jego brat Edward – miłośnik skoku o tyczce, później znany wieloboista – zaczął zabierać go na stadion. Tak zrodziło się jego zainteresowanie lekkoatletyką
Został zawodnikiem Klubu Sportowego „Bałtyk" Gdynia i w 1969 r., skacząc w szkole o tyczce, ustanowił rekord życiowy – 3,85 m. Jego szkoleniowcem został Walenty Wejman.
 
W 1971 r. ustanowił rekord Polski juniorów – 5,02 m. Był 10-krotnym mistrzem Polski w latach 1973-1981 oraz wielokrotnym medalistą Mistrzostw Europy.
 
Na swoich pierwszych igrzyskach olimpijskich w 1976 r. w Montrealu, skacząc z kontuzją stopy, zajął w konkursie 11. miejsce.
 
Zasłynął na olimpiadzie w Moskwie w 1980 r., bijąc rekord świata z wynikiem 5,78 m. Jednak nie tylko z tego powodu było o Kozakiewiczu głośno.
 
Jego największym rywalem, poza zawodnikiem gospodarzy Konstantinem Wołkowem, była wrogo nastawiona publiczność rosyjska. Przy wtórze gwizdów radzieckich Kozakiewicz pokonał za drugim podejściem tyczkę zawieszoną na wysokości 5,74 m. Po wylądowaniu odwrócił się do publiczności i pokazał w jej stronę słynny gest w postaci charakterystycznego zgięcia ręki w łokciu i skrzyżowania jej z drugą, który do historii przeszedł pod nazwą „gestu Kozakiewicza". Wołkow nie pokonał już tej wysokości i musiał się zadowolić srebrnym medalem. Kozakiewicz zaś, mając już złoty medal w kieszeni, pokonał poprzeczkę na wysokości 5,78 m, ustanawiając rekord świata.
 
Po tych igrzyskach Kozakiewicz stał się ulubieńcem polskiej publiczności nie tylko z powodu olimpijskiego złota. „Gest Kozakiewicza" stał się w świadomości społecznej symbolem. Po raz pierwszy ktoś publicznie, na forum międzynarodowym, podczas imprezy transmitowanej na żywo, ośmielił się w sposób tak dobitny wyrazić swoje uczucia wobec towarzyszy radzieckich. 
 
Domagano się odebrania Polakowi medalu, unieważnienia rekordu oraz dożywotniej dyskwalifikacji za obrazę narodu radzieckiego. Polskie władze tłumaczyły się potem z tego incydentu. Interpretacja polskich władz była jednak dość wymijająca. Sugerowano, że gest ten był wynikiem skurczu mięśnia, spowodowanego wysiłkiem. Inna wersja podawana w mediach mówiła, że gest ten pokazywał pokonanie tyczki, a jeszcze inna – że w ten sposób Kozakiewicz okazuje radość.
 
W 1980 r. tyczkarz wygrał plebiscyt „Przeglądu Sportowego" i został wybrany na najlepszego sportowca roku w Polsce.
 
W 1985 r. wyjechał na stałe do Niemiec. Po otrzymaniu obywatelstwa niemieckiego kilkakrotnie wystąpił w turniejach lekkoatletycznych w barwach RFN, poprawiając wynikiem 5,70 m rekord tego kraju.
 
W latach 90.  XX w. coraz częściej przyjeżdżał na Pomorze, pełnił nawet funkcję radnego Gdyni.
Opr. Marta Widzicka
 



 
view szablon artykułu