Kaszubska kiełbasa słoikowa

Uwagi:

W tradycyjnym gospodarstwie świniobicie odbywało się na wsi zazwyczaj dwa-trzy razy do roku, dostarczając jednorazowo większą ilość mięsa, które należało przerobić. Po uboju część mięsa wykorzystywano do szybkiego spożycia, znaczną jego ilość, którą należało zakonserwować, przeznaczano na zapasy. Od dawna najwartościowsze gatunki mięsa utrwalano przez zasalanie, wędzenie, suszenie. W okresie międzywojennym na ziemiach Pomorza zaczęto wykorzystywać w procesie konserwacji produktów spożywczych apertyzację w słojach wecka, wypierając częściowo sposoby wcześniejsze, bardziej pracochłonne. Ten szybki i nieskomplikowany sposób przedłużania trwałości produktów mięsnych stał się powszechny na przełomie lat 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku, również wśród ludności osiedlającej się na Pomorzu w wyniku procesów migracyjnych, jakie miały miejsce po II wojnie światowej. Potrawy w ten sposób przechowywane były smaczniejsze niż mięso solone czy suszone. Zalety apertyzacji doceniano szczególnie latem. Umożliwiały przechowywanie mięsa uzyskanego z uboju przez dłuższy czas, bez pogorszenia jego jakości i zapewnienie dużej trwałości zabezpieczonego tym sposobem mięsa. W taki sposób przygotowywana jest kaszubska kiełbasa słoikowa. Na początku kawałki mięsa wołowego i wieprzowego krojone są w kostkę lub mielone. Następnie wszystko razem jest mieszane i dodawany jest czosnek, sól, pieprz oraz majeranek. Tak przygotowany farsz układany jest w słoikach, które są pasteryzowane przez około 2 godziny. Dzięki hermetycznemu zamknięciu oraz kilkakrotnej obróbce cieplnej, kaszubska kiełbasa słoikowa może być przechowywana przez kilkanaście miesięcy zachowując swój smak i aromat. „Kiedy była potrzeba przygotowania pieczeni na obiad, mama otwierała wek, wykładała zawartość na patelnię, doprawiała sos mąką, pieprzem, czasem przysmażoną cebulką. Do tego kartofelki, buraczki czy marchewkę i obiad gotowy" (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami Kaszub).



Trudność: Prosty