Sławni Pomorzanie

Goldberg Johann Gottlieb

$image_alt
Fot: http://www.primalamusica.com

Nazwisko Johanna Gottlieba Goldberga jest melomanom dobrze znane – któż nie słyszał „Wariacji Goldbergowskich" Jana Sebastiana Bacha? Jednak często na tym kończy się wiedza o tym muzyku.
Johann Gottlieb był najstarszym synem lutnika Johanna Gollberga (ur. w 1701 r. na Oruni koło Gdańska) i Concordii Renaty Witting. 14 marca 1727 r. dziecko ochrzczono w kościele Mariackim w Gdańsku.
 
Instrumenty Gollberga ojca ceniono bardzo wysoko, do dziś można je odnaleźć w wielu kolekcjach, m.in. w Museum für Hamburgische Geschichte, w Kunsthistorische Museum w Kolonii, w Muzeum Instrumentów w Berlinie.
 
W archiwum Muzeum Narodowego w Warszawie znajduje się kolorowany katalog z datą 1916 r., w którym umieszczona została teorba z 1740 r. Instrument ten pochodził ze zbioru warszawskiego kolekcjonera Gustawa Soubise-Bisiera żyjącego na przełomie XIX i XX w. Niestety, kolekcja Soubise-Bisiera nie przetrwała II wojny światowej.
 
Oprócz budowy instrumentów, Johann Gollberg zajmował się także organizacją życia kulturalnego, gromadząc wokół siebie amatorów muzykowania. Mały Johann Gottlieb wyrastał więc w atmosferze przesiąkniętej muzyką. Przyjacielem rodziny był kapelmistrz kościoła Mariackiego, Johann Balthasar Christian Freislich. Być może przyszły kompozytor pobierał u niego pierwsze nauki.
 
Wyjazd Johanna Gottlieba z Gdańska jest związany z osobą hrabiego Hermanna Carla von Keyserlingka, prezydenta Akademii Nauk w St. Petersburgu i wysłannika Rosji na dwór królewski w Dreźnie. Polityczne misje dwukrotnie zaprowadziły Keyserlingka do Gdańska. Podczas jednego z pobytów, przypadającego na 1738 r., zabrał ze sobą utalentowanego chłopca na naukę do Wilhelma Friedmanna i Johanna Sebastiana Bacha.
 
Cofnijmy się o dwa lata. 19 listopada 1736 r., również dzięki działaniom Keyserlingka, Bach został nadwornym kompozytorem królewskiej kapeli. 1 grudnia w Dreźnie kompozytor, by uczcić to wydarzenie i swojego mecenasa, dał uroczysty koncert organowy. Również dla Keyserlingka skomponował słynną „Arię z wariacjami" (BWV 988), nazywaną później „Wariacjami Goldbergowskimi" od nazwiska pierwszego wykonawcy tego utworu...
 
O powstaniu „Wariacji" pierwszy biograf Bacha, Johann Nicolaus Forkel, w 1802 roku napisał:
Hrabia Keyserlingk często chorował i całymi nocami cierpiał wtedy na bezsenność. Goldberg, który mieszkał w jego domu, musiał w takich okresach spędzać noce w sąsiednim pokoju, aby grać mu, gdy nie mógł zasnąć. Pewnego razu rzekł hrabia do Bacha, iż chciałby dla swojego Goldberga kilka utworów klawesynowych o tak lekkim i wesołym charakterze, żeby jego, Keyserlingka, mogły trochę rozerwać podczas bezsennych nocy. Bach sądził, iż najlepiej spełni to życzenie, pisząc wariacje, które dotychczas, z powodu stale tej samej zasadniczej harmonii, uważał za pracę niewdzięczną... Hrabia nazywał je potem już tylko „swoimi" wariacjami. Nie mógł się ich nigdy do syta nasłuchać i przez długi czas, gdy tylko nadchodziły bezsenne noce, powtarzał zawsze: „Drogi Goldbergu, zagraj mi jedną z moich wariacji". Chyba za żadną inną pracę nie otrzymał Bach tak znacznego wynagrodzenia. Hrabia ofiarował mu złoty kubek, wypełniony stu luidorami.
 
W 1751 roku Goldberg wstąpił do orkiestry pierwszego ministra na dworze drezdeńskim – hrabiego Heinricha von Brühla, w której pracował do końca swojego życia.
 
Drezdeńskie „Curiosa Canonica" informują pod datą 15 kwietnia 1756 r. o jego śmierci. W „Kern Dresdenischer Merkwürdichkeiten" znalazł się nekrolog: 15 kwietnia zmarł także na suchoty Johann Gottlieb Goldberg, muzyk dworski, odszedł w 29 roku życia, a z powodu swoich umiejętności w grze na klawesynie będzie nieodżałowany....
 
Cennym źródłem dającym krótki opis charakteru zmarłego młodo klawesynisty jest „Autobiografia" niemieckiego kompozytora i pisarza Johanna Friedricha Reichardta z roku 1805. Pisze on o Goldbergu jako o melancholijnym i upartym dziwaku. Co zaś tyczy się jego kompozycji, często darł je, niechętnie o nich mówiąc, a to, co pozostało, nazywał kiepskimi miniaturkami dla dam. Dowiadujemy się też od Reichardta, że Goldberg miał niezwykłą budowę dłoni i wyjątkowy talent czytania nut, nawet gdy postawione były do góry nogami. Jego żarliwa zaś gra, której oddawał się od dziecka, była przepełniona ogromną fantazją i świadczyć mogła o wielkim talencie improwizatorskim…
 
Od 2006 r. w Gdańsku organizowany jest Festiwal Goldbergowski.
 
Źródło:
Opr. LJ





 

 

 

view szablon artykułu