Aktualności

Czesław Lang: „Cieszę się, że my Polacy zaczynamy mieć swoje pasje”

Czesław Lang. Fot. materiały UMWP
Czesław Lang. Fot. materiały UMWP

Czesław Lang opowiada o organizowaniu imprez kolarskich oraz o swoich ukochanych miejscach na rowerowe wypady. - Jak się jedzie z Bytowa w kierunku Gdańska, przez Pomysk, to mamy takie tereny, że bajka!

 

Anetta Konopacka: Czego oczekują rowerzyści biorący udział w imprezach rowerowych?

Czesław Lang, utytułowany kolarz, organizator Tour de Pologne: Po pierwsze imprez dostępnych dla każdego, bez względu na umiejętności. Taką formułę przyjęliśmy np. przy maratonach Viena Life. Pojadą tam zawodowcy, ale mamy też dystans dla wszystkich chętnych. Po drugie ludzie potrzebują profesjonalizmu. Szukają imprez bezpiecznych, gdzie organizacja jest przemyślana, służby zadbały o wszystko. Jazda na rowerze wymaga rozwagi, trzeba przewidzieć potencjalnie niebezpieczne sytuacje, zabezpieczyć dziury w drodze czy tak oznaczyć skrzyżowania, żeby nic nie wyjechało kolarzom na trasę. Przy organizacji imprez dla każdego, czy to będą zawodowcy czy amatorzy, dorośli czy dzieci, najważniejsze jest bezpieczeństwo. Współpracować muszą organizatorzy, policja, strażacy. Wszystkie mechanizmy muszą zadziałać, żeby uczestnik czuł się bezpiecznie, żeby wiedział, że jest ważny dla organizatorów.

Zawodowcy czy amatorzy? Kogo pan gości na swoich imprezach?

- Przy organizacji imprez takich jak Viena Life, na które zapraszamy zwykłych ludzi kochających jeździć na rowerze, korzystamy z doświadczeń zdobywanych przez ponad 20 lat przy organizacji Tour de Pologne, gdzie pojawia się kolarska liga  mistrzów na najwyższym światowym poziomie. Wszystko, co udało wypracować, całą wiedzę i część oprawy, przenosimy na imprezy dla amatorów.

Maraton Viena Life, którego gdańska odsłona odbędzie się 27 maja, ma różne dystanse: jest parada rodzinna, są trasy 10, 30, 60 km i trochę bardziej ekstremalna 100 km. Więc każdy może wybrać swój dystans. Może także spróbować swoich sił z zawodnikami, bo przyjeżdżają do nas Maja Włoszczowska czy Andrzej Kaiser, który jest legendą kolarstwa górskiego. Zależy nam, by wszyscy biorący udział w imprezie czuli się bezpiecznie, a nawet rodzinnie. Wokół maratonów kolarskich buduje się społeczność, dla której prorodzinny charakter imprezy jest bardzo ważny. Widzimy, że przyjeżdża rodzina – mama, tata, dzieciaki. Mama jedzie na długim dystansie, a tata z dziećmi na krótkim, albo odwrotnie. I wszyscy się znakomicie bawią.

Czy jest wiele osób zainteresowanych udziałem w pana maratonach?

- W tym roku w trakcie dużego touru musieliśmy ustalić limit 2800 uczestników dla amatorów. Chętnych do takiej aktywności jest coraz więcej. Po modzie na ekstremalne dyscypliny sportu, wracamy do rzeczy najprostszych, do klasyki. Wsiadamy na rower i po prostu jedziemy. Cieszę się, że my Polacy zaczynamy mieć swoje pasje. Jeszcze kilka lat temu biegacze w specjalnych strojach czy rowerzyści ze specjalistycznym sprzętem to była rzadkość. A teraz znajdujemy i czas, i pieniądze na aktywność. I co najważniejsze – zaczyna nas to bawić. Jak człowiek ma pasję, to inaczej mu się żyje, nie zazdrości innym, nie jest złośliwy. I nie ważne, czy wybierzemy bieganie, rower czy jazdę na nartach – jak się człowiek porusza, jest bardziej zrealizowany, zadowolony.

 

Czesław Lang. Fot. materiały UMWPCzesław Lang. Fot. materiały UMWP

Pomorzanie kochają rowery, bo…

- Bo to fantastyczni ludzie! (śmiech) Ja też jestem Pomorzaninem, tutaj się urodziłem (w Kołczygłowach, w powiecie bytowskim – przy. red), tutaj startowałem. Mam wielki sentyment do tych ziem, do Gdańska, Trójmiasta, Kaszub. Co wyróżnia Pomorskie? Na pewno przepiękne tereny do jazdy na rowerze – czy to będzie Krokowa, Kwidzyn, czy Trójmiasto. Co chwila jakaś fajna górka, niesamowite widoki. To wyjątkowe. I wyjątkowi są tu ludzie, z którymi współpracuję przy organizacji imprez kolarskich. Czy to w samorządach, czy w służbach porządkowych (policja, straż), są pasjonaci, którzy chętnie włączają się w pracę. Cokolwiek robimy, zawsze nam fajnie wychodzi, bo wkładamy w to serce.

Gdzie na Pomorzu są najlepsze warunki do robienia imprez rowerowych?

Do organizacji wyścigów doskonale nadaje się Trójmiasto. W którą stronę byśmy z niego nie wyjechali, trafiamy na ciekawie ukształtowane tereny, a kolarze to lubią! Cudowna jest też Krokowa – mamy niedaleko do morza. Do tego Kwidzyn, który już od lat jest z nami związany. Wartościowe jest też to, że samorządy rozumieją, że włączanie się w organizację czy wsparcie finansowe imprez owocuje tym, że coraz więcej ludzi jeździ, coraz więcej ludzi jest zadowolonych. Rowerzyści doceniają, że robi się coś dla nich w pełni profesjonalnie. To nie są komercyjne imprezy, przyjeżdżają wziąć udział, mogą też oglądać, mogą się bawić, cieszyć się tym, co dla nich zrobiliśmy. I to jest chyba największa nagroda dla nas, organizatorów.

A dokąd Czesław Lang jeździ na rowerze dla przyjemności, kiedy chce się zrelaksować?

- Jak już wspomniałem, urodziłem się w Kołczygłowach, wychowałem się w Gostkowie, a kolarstwo zacząłem uprawiać w Bytowie, wiec te wszystkie tereny wokół są mi bardzo bliskie. Jak się jedzie z Bytowa w kierunku Gdańska, przez Pomysk, to mamy takie tereny, że bajka! Przepięknie jest też wokół jeziora Jasień. Zawsze ogromną radość sprawia mi jazda w tamtych okolicach.

 

Czesław Lang (ur. 17 maja 1955 w Kołczygłowach) – polski kolarz torowy i szosowy, wicemistrz olimpijski oraz dwukrotny medalista szosowych mistrzostw świata. Po zakończeniu kariery sportowej działacz sportowy oraz organizator Tour de Pologne UCI World Tour, Tour de Pologne Amatorów, Skandia Maraton Lang Team (obecnie Vienna Life Lang Team) oraz Tauron Lang Team Race.

Pierwszy sukces w karierze osiągnął w 1977 r., kiedy zdobył brązowy medal w drużynowej jeździe na czas na mistrzostwach świata w San Cristóbal. W tej samej konkurencji drużynowo zdobył srebrny medal podczas mistrzostw świata w Valkenburgu w 1979 r. Ponadto wywalczył srebrny medal w wyścigu ze startu wspólnego na igrzyskach olimpijskich w Moskwie w 1980 r. Na tych samych igrzyskach zajął także czwarte miejsce w drużynowej jeździe na czas. Jest też wielokrotnym mistrzem Polski i zwycięzcą Tour de Pologne w 1980 r.

Był pierwszym zawodowcem w polskim kolarstwie (włoskie kluby GIS Gelati-Campagnolo i Del Tongo). Został także pierwszym prywatnym animatorem kolarstwa polskiego. Z podupadającego Wyścigu Dookoła Polski, który długo był w cieniu Wyścigu Pokoju, uczynił imprezę rangi światowej Tour de Pologne, która po latach doświadczeń i sukcesów awansowała do rangi wyścigu o znaczeniu prestiżowym (Pro Tour).

Za: Wikipedia , CC-BY-SA

 

view szablon artykułu

Archiwum wiadomości

Patronat medialny: Pomorskie.eu